Trzy miesiące temu ujawniliśmy ostry spór, który w postępowaniu upadłościowym spółki Kampol-Fruit (KF) toczy sędzia komisarz Sądu Rejonowego Lublin-Wschód z siedzibą w Świdniku z syndykiem spółki. A także to, że choć kontrahenci (wśród nich dostarczający warzywa i owoce rolnicy), pracownicy i cała rada wierzycieli Kampolu akceptują działania Agnieszki Białej, to asesor sądowy Magdalena Hypś uważa, że syndyk wydaje za dużo, głównie na obsługę prawną i wynagrodzenie pełnomocnika ds. operacyjnych.
Zakład w Milejowie sprzedany
Od tego czasu w sprawie KF sporo się wydarzyło. Syndykowi udało się pozyskać ofertę na jeden z dwóch zakładów produkcyjnych spółki, w Milejowie. Złożyła ją produkująca soki Fortuna kontrolowana przez Polmlek, czyli jedną z największych grup spożywczych z krajowym kapitałem. Ile wyda kupiec? Sprzedaż podzielona jest na dwie części: za środki trwałe Fortuna zapłaci 53 mln zł, a za składniki zmienne (głównie zapasy i należności) zgodnie z wyceną na koniec lutego 2026 r., czyli około 10 mln zł.
– Tym samym wykonam część planu likwidacji zgodnie z uchwałą rady wierzycieli, która zastrzegła, że środki trwałe powinny być sprzedane za minimum 52,2 mln zł. Dzięki transakcji znany polski inwestor branżowy przejmie też wszystkich, czyli prawie 100 pracowników zakładu w Milejowie – mówi Agnieszka Biała.
Dwóch chętnych na zakład w Rykach
Równolegle trwa procedura sprzedaży drugiego z zakładów Kampolu, w Rykach. Tam uchwała rady wierzycieli przewiduje sprzedaż środków trwałych za minimum 76,5 mln zł, do czego również dojdą składniki zmienne. Syndyk KF zapewnia, że zakupem zainteresowanych jest dwóch inwestorów - polski i zagraniczny. Podpisali umowy o poufności i przeprowadzili due diligence. Agnieszka Biała liczy, że co najmniej jeden z nich złoży ofertę. Termin mija 30 marca 2026 r.
– To potwierdza, że przyjęty przeze mnie plan, by prowadzić firmę i sprzedawać ją jako działającą, był dobry. Jeśli zakład w Rykach uda się sprzedać bez obniżki ceny, to w sumie pozyskam 165-170 mln zł – mówi Agnieszka Biała.
To dużo, ale długi, jakie zostały po Kampolu, są jeszcze wyższe - sięgają około 250 mln zł. Syndyk liczy, że przynajmniej część brakujących pieniędzy uda się odzyskać dzięki działaniom prawnym dotyczącym „czynności o charakterze przestępczym i nieskutecznym wobec masy upadłości”.
Zawiadomienia do prokuratury i związane z tym obawy
O co chodzi? Agnieszka Biała uważa, że przed upadłością działania na szkodę spółki podejmowali zarówno Piotr F., twórca i były wieloletni prezes KF (ma już zarzuty oszukania dostawców spółki), jak i Tarik Kayed, który za pośrednictwem spółki Katrex Trade (KT) pod koniec 2022 r. przejął większościowe udziały w Kampolu i zarządzał nim przed upadłością (obaj odpierają zarzuty). To dlatego w ostatnich tygodniach syndyk złożyła kilka różnych zawiadomień do prokuratury, w których łączne szkody KF wycenia nawet na 100 mln zł.
Do przygotowania tych zawiadomień, a także jednoczesnej analizy transakcji bezskutecznych wobec masy upadłości, syndyk zatrudniła dodatkową obsługę prawną.
– Obawiam się, że znów sędzia komisarz może uznać te wydatki za zbyt wysokie, ale muszę zadbać o interes masy upadłości i dobro wierzycieli niezabezpieczonych, głównie rolników, którzy są w dalszej kategorii zaspokajania – mówi Agnieszka Biała.
Upomnienia, grzywny i nakaz zwrotu prawie 330 tys. zł
Jej obawom trudno się dziwić. Sędzia komisarz wydała wcześniej trzy postanowienia, w których odmówiła uznania części wydatków syndyk na obsługę prawną i zarząd operacyjny, nakazując jej zwrot aż 254 tys. zł. W styczniu 2026 r. dołożyła czwarte, warte 73,5 tys. zł.
Jednocześnie Magdalena Hypś, która asesorem sądowym została zaledwie osiem miesięcy przed ogłoszeniem upadłości Kampolu, już dwukrotnie ukarała Agnieszkę Białą. Najpierw upomnieniem, a potem upomnieniem i aż czterema grzywnami na łącznie 10 tys. zł. Za co? Między innymi za niestosowanie się do zaleceń o nieprzekraczaniu kwoty 15 tys. zł miesięcznie na obsługę prawną oraz wydanie 18,5 tys. zł na analizę prawną i przygotowanie odwołań od decyzji podatkowych.
Tę drugą grzywną nałożono, choć odwołania okazały się skuteczne i sprawiły, że syndyk nie musi płacić aż 7 mln zł. Fiskus bowiem uznał argumentację, że obowiązek podatkowo-celny powstał przed upadłością.
Postanowienie sądu odwoławczego
Zażalenie na pierwszą z decyzji zostało już rozpoznane. I Sąd Okręgowy w Lublinie nie dopatrzył się zdecydowanej większości nieprawidłowości. Upomnienie jednak utrzymał, a to dlatego, że Agnieszka Biała z pieniędzy masy upadłości miała zapłacić za opinię prawną dotyczącą tego, jak powinny wyglądać relacje syndyka i sędziego komisarza w postępowaniach upadłościowych. Tyle że to nieprawda, bo wystawiła korektę faktury i ostatecznie sama zapłaciła za tę opinię. Nie załączyła jej jednak do zażalenia.
– Niestety od stycznia 2026 r. musiałam zrezygnować z dyrektora operacyjnego, by uniknąć dalszego zwracania jego wynagrodzenia do masy upadłości. Efekt jest taki, że pracuję do 12 godzin dziennie, a równocześnie opiekuję się niepełnosprawnym synem. Przez brak czasu i stres najwyraźniej popełniłam błąd. Cieszę się jednak, że sąd odwoławczy nie doszukał się zdecydowanej większości moich rzekomych naruszeń – mówi Agnieszka Biała.
Poprawa wyników? Nie ma znaczenia
Syndyk podkreśla też, że po tym jak w pierwszym roku po upadłości spółka zmniejszyła stratę o 75 proc. (z 92,4 mln zł do 23,2 mln zł), w drugim wykazuje już zyski zarówno na poziomie operacyjnym, jak i netto.
Zapytaliśmy sędzię komisarz Kampolu, czy nie uważa, że – ze względu na przebieg procedur sprzedaży zakładów w Milejowie i Rykach oraz poprawę wyników finansowych – powinna zweryfikować swoje podejście do działań Agnieszki Białej.
– Wydatki syndyka podlegają ocenie pod kątem zasadności i zgodności z przepisami prawa, niezależnie od obrotów czy wyników finansowych przedsiębiorstwa – odpowiedziała Magdalena Hypś.
Decyzja w sprawie zmiany syndyka na dniach
Agnieszka Biała mówi, że takie podejście sędzi komisarz postawiło ją sytuacji bez wyjścia.
– Nie jestem w stanie osobiście wykonać wszystkich czynności zarządczych i likwidacyjnych, a jednocześnie nie stać mnie też na finansowanie z własnej kieszeni wydatków na zewnętrznych specjalistów. Z kolei jeśli z nich całkowicie zrezygnuję, narażę się na zarzuty nierzetelnego wykonywania obowiązków i pozbawienia masy upadłości należytej ochrony prawnej, a tym samym osobistą odpowiedzialność odszkodowawczą – denerwuje się Agnieszka Biała.
To dlatego już w grudniu 2025 r. wystąpiła o podjęcie uchwały o zmianie syndyka do rady wierzycieli. Ta podjęła ją 19 stycznia 2026 r., wskazując jako nowego syndyka innego doradcę restrukturyzacyjnego, Tomasza Nogę. Choć jednak uchwała od półtora miesiąca jest prawomocna, sąd jej nie realizuje. Kiedy zapytaliśmy lubelski sąd upadłościowy, dlaczego, sędzia referent sprawy, czyli Małgorzata Kotuła, zapewniła nas, że postanowienie w sprawie zmiany syndyka zostanie wydane jeszcze w marcu.
Praca za darmo od prawie dwóch lat
Jednocześnie lubelski sąd od wielu miesięcy nie rozpoznaje wniosku Agnieszki Białej o przyznanie jej wstępnego wynagrodzenia (syndyk wystąpiła o 1,27 mln zł za cały okres upadłości). W grudniu 2025 r. zaapelowała nawet o to rada wierzycieli, jednocześnie kolejny raz wskazując, że nie ma zastrzeżeń do syndyka. Sędzia Małgorzata Kotuła przekazała PB, że wniosek zostanie rozpoznany po tym, jak Sąd Okręgowy w Lublinie rozpatrzy zażalenia syndyk na środki dyscyplinujące nałożone na nią przez sędzię komisarz.
Ta odpowiedź oznacza, że najprawdopodobniej Agnieszka Biała jeszcze długo nie zobaczy ani złotówki za swą pracę. Jeśli bowiem lubelski sąd zmieni przed końcem marca 2026 r. syndyka KF na Tomasza Nogę, zgodnie z prawem to do niego, a nie Agnieszki Białej wpłynie zaliczka równa 35 proc. wstępnego wynagrodzenia (przy 1,27 mln zł byłoby to niecałe 450 tys. zł). A pierwszy syndyk Kampolu dostanie zapłatę za swoją pracę, dopiero gdy sąd będzie przyznawał ostateczne wynagrodzenie, czyli na koniec postępowania upadłościowego spółki.
Zapowiedź rezygnacji i nadzieja na inwestora
Co jednak, gdy sąd nie przychyli się do uchwały rady wierzycieli i syndyka nie zmieni?
– Wtedy złożę rezygnację – zapowiada jednoznacznie Agnieszka Biała.
I dodaje, że w tej sytuacji tym ważniejsze jest, by wpłynęła oferta (lub oferty) na zakup zakładu produkcyjnego Kampolu w Rykach.
– Zbliża się sezon produkcyjny i już trzeba zacząć związane z tym planowanie, negocjacje z dostawcami i kontraktację. Brak pełnomocnika ds. operacyjnych, który zarządzał zakładem w Rykach, a z którego musiałam zrezygnować ze względu na działania sędzi komisarz, mocno to utrudnia, a właściwie uniemożliwia. Inwestor byłby w tej sytuacji zbawienny – mówi Agnieszka Biała.
