W Sejmie ostra gra o poparcie dla Sławomira Skrzypka. Stawką — koalicja. W „PB” — zestaw dobrych rad dla nowego prezesa NBP.
Po świątecznej przerwie do Sejmu wróciła nerwowa atmosfera, a w koalicji zatrzeszczało. Wczoraj ważyły się losy Sławomira Skrzypka, kandydata na stanowisko szefa NBP. W ciągu dnia poparcie zadeklarowała Samoobrona.
— To jest dobry kandydat. Jego kwalifikacje są większe niż ulubieńca Samoobrony, który musi odejść — mówi Andrzej Lepper.
Zapewnił przy tym, że Sławomir Skrzypek będzie „dobrze zarządzać naszymi pieniędzmi”.
Pewności takiej nie miała natomiast LPR. Do późna ważyły się losy nie tylko samego poparcia tego klubu dla kandydata, lecz także głosowania w tej sprawie. Do momentu zamknięcia tego wydania „PB” nie było pewne, czy ostatecznie się odbędzie — miało to nastąpić o 20.00 (najaktualniejsze informacje na stronach www.pb.pl). Po południu Marek Kuchciński, szef klubu PiS, nie zakładał nawet możliwości, że LPR nie poprze Sławomira Skrzypka. Później jednak pewność stracił i zapowiedział, że jeśli nie poprze tej kandydatury, będzie to równoznaczne ze złamaniem umowy koalicyjnej.
— Mam na myśli nie tylko głosowanie przeciw, ale także wstrzymanie się od głosu — dodał Marek Kuchciński.
W odpowiedzi Radosław Parda, sekretarz LPR, stwierdził, że PiS sam powinien prześledzić umowę koalicyjną i sprawdzić, czy wywiązał się ze swoich zobowiązań.
Niezależnie od momentu głosowania, zebrane przez nas rady wybitnych ekonomistów, powinny być cenną wskazówką dla nowego prezesa NBP. Tym bardziej że Sławomir Skrzypek z ekonomią, polityką pieniężną i rynkami finansowymi miał w życiu niewiele wspólnego. Nasi rozmówcy zalecają mu odcięcie się od politycznych mocodawców. Być może ułatwi to fakt, iż kadencja prezesa trwa 6 lat, a po ich upływie rzeczywistość polityczna w Polsce może być inna niż dzisiaj.
Ekonomiści przestrzegają przed dokonywaniem czystek w NBP. Radzą, by prezes skorzystał z wiedzy swoich współpracowników i sam podszkolił się z ekonomii. Zanim poczuje się na nowym terenie pewnie, powinien szczególnie uważać na to, co mówi — inwestorzy i analitycy będą ważyć każde jego słowo i od tego, jak go zrozumieją, zależeć będą ich decyzje inwestycyjne.
Radykalne zmiany nie są wskazane także w polityce monetarnej. Ekonomiści radzą nowemu prezesowi podejmować decyzje na podstawie rzeczowych analiz i prognoz przedstawiających obraz przyszłości, a nie bazować na bieżącej sytuacji — zalecają dalekowzroczność. I trzymanie się zasad, które Sławomir Skrzypek sam sobie narzucił w pracy w NBP: niezależności, przejrzystości, wiarygodności i merytoryczności.
prof. Dariusz Rosati
członek pierwszej RPP
Niech słucha mądrych doradców. Ma dobry zespół w NBP, niech go pielęgnuje, wspiera i słucha, co doradcy sugerują. Niech się trzyma tego, co powiedział podczas przesłuchania przed komisją finansów — brak gwałtownych zmian w polityce pieniężnej. I niech pracuje zgodnie z przedstawionymi komisji czterema filarami: niezależności, przejrzystości, wiarygodności i merytoryczności.
Wszyscy mają wątpliwości co do niezależności. Niech nie rusza zespołu. Jeśli zacznie działalność w NBP od czystek, potwierdzi najgorsze przeczucia, że to nominat polityczny powołany do zabezpieczenia partykularnych interesów. Byłaby to kolejna kompromitacja Polski (po prezydencie i premierze, którzy skompromitowali się, zgłaszając tę kandydaturę — jakby w 38-milionowym kraju nie było osób bardziej nadających się na to stanowisko).
Andrzej Sadowski
Centrum im. Adama Smitha
Prezes NBP powinien wiedzieć, że bank centralny nie jest ramieniem finansowym rządu (tymczasem rząd jest pierwszą grupą interesu, która chciałaby sterować polityką monetarną dla realizacji krótkowzrocznych, doraźnych celów). Prezes i wszyscy odpowiedzialni za wartość pieniądza i inflację powinni rozumieć, że reprezentują nie rząd, nie eksporterów czy inne grupy, lecz wszystkich obywateli — wartość i stabilność złotego wyraża wartość ich pracy. Nie powinni zamieniać NBP w drukarnię. Życzę też, by był człowiekiem „małej wiary” i zwykłego rozsądku w kwestiach przyjęcia euro. Samo wskazanie daty nie zmieni rzeczywistości — to kwestia spełnienia określonych warunków. Z chwilą zaprzysiężenia prezes NBP powinien oddać symboliczną „legitymację partyjną”, bo staje się reprezentantem wszystkich Polaków. Powinien porzucić wiarę poprzednika, że gospodarkę można podgrzewać albo schładzać.
prof. Stanisław Gomułka
London School of Economics
Po pierwsze, by pamiętał o czterech zasadach, które sformułował podczas posiedzenia komisji finansów publicznych.
Po drugie, by szybko po objęciu stanowiska zapomniał o ścisłej współpracy politycznej z braćmi Kaczyńskimi. Może wystąpić w charakterze doradcy prezydenta ds. strategii wejścia Polski do strefy euro, bo i prezydent, i premier mają błędne poglądy w tej dziedzinie. Prezes, jako człowiek zaufany, może im wyjaśnić wątpliwości i usunąć błędne opinie.
Radzę też, by nie myślał o tym, jak gospodarka wygląda, czy wyglądała w przeszłości, lecz koncentrował się na tym, jak będzie wyglądać za 2-3 lata. Realnie jawi się bowiem niebezpieczeństwo, że za 2-3 lata zaczniemy spełniać kryteria fiskalne, lecz przestaniemy spełniać kryteria inflacyjne i stóp procentowych. Jest jeszcze czas, by się temu przeciwstawić. Żeby tego dokonać, prezes musi jednak zadbać o wysokiej jakości prognozy makro i nimi kierować się w decyzjach.
Jacek Wiśniewski
Raiffeisen Bank
Przed podejmowaniem decyzji personalnych prezes NBP powinien zapoznać się ze stylem działania tej instytucji i wymaganymi kwalifikacjami osób, które powinny z nim współpracować. Dobrze byłoby, gdyby najpierw zorientował się, jakich ludzi potrzebuje, a dopiero potem ewentualnie dokonywał zmian. Powinien nadal stawiać na rozwój analiz w NBP — to najsilniejszy dział analiz w Polsce.
Ponieważ określany jest jako praktyk, a nie teoretyk, ważne będzie jak najszybsze uzupełnienie wiedzy z zakresu teorii ekonomii i polityki pieniężnej.
Radzę, by utrzymywał wstrzemięźliwość w osądach, bo jego słowa są rozkładane na czynniki pierwsze przez ekonomistów, np. przez wypowiadającego się w tej ankiecie. Nie szukamy prostych twierdzeń, lecz doszukujemy się wszelkich odcieni w każdej wypowiedzi członków RPP i zarządu NBP. Dlatego, zwłaszcza na początku, lepiej powiedzieć mniej niż za dużo.
prof. Jan Winiecki
ekonomista
Nie mam ochoty utrzymywać nawet pośredniego kontaktu z panem Skrzypkiem, bo go nie cenię. Szef NBP powinien być niezależny, a on dostał nominację na to stanowisko za lojalność i noszenie papierów w różnych urzędach za Lechem Kaczyńskim. Dla sprawowania tego urzędu niezbędne jest też obycie międzynarodowe, znajomość środowiska. Nie wydaje mi się, by postać Sławomira Skrzypka mogła dodać Polsce prestiżu. To człowiek nieprzemakalny, głuchy na wszelkie rady, więc nie ma sensu strzępić sobie języka na podpowiadanie mu.
dr Bohdan Wyżnikiewicz
Instytut Badań nad Gospodarką Rynkową
Mógłbym sugerować, by zmienił numer telefonu komórkowego i w ten sposób zmniejszył naciski polityków, a przynajmniej zredukował niebezpieczeństwo, że ktoś będzie chciał mu coś sugerować. Na jego miejscu powiesiłbym sobie na ścianie kilka zasad: że inflacja jest najważniejsza, że polityka pieniężna musi być całkowicie niezależna, że każde słowo prezesa banku centralnego powoduje jakieś ruchy na rynkach finansowych, wobec czego należy być bardzo wstrzemięźliwym w wypowiedziach.
dr Janusz Jankowiak
Polska Rada Biznesu
Słuchać RPP to podstawowa rada. Nie wprowadzać bardzo radykalnych zmian, zwłaszcza w pionie analitycznym NBP. I jak najmniej wypowiadać się publicznie, by nie narażać się na błędy i kompromitację.
Prezes może dobrać sobie niekadencyjnych członków zarządu, może też dowolnie porozdzielać ich kompetencje. Byłoby źle odebrane, gdyby ważne piony, takie jak analityczny, przypadły w udziale członkom zarządu, co do których bezstronności i fachowości byłyby wątpliwości.
prof. Witold Orłowski
Pricewater-houseCoopers
Radzę nie robić niczego, co podważyłoby zaufanie do NBP, zapomnieć o przyjaźniach politycznych i pamiętać o obowiązku dbania o stabilność cen i wartość pieniądza. Radzę też bardzo dbać o jakość ludzi pracujących w banku centralnym — dziś NBP ma bardzo dobry zespół analityczny i badawczy. Dobrze byłoby niczego tu nie psuć, szczególnie jeśli nie jest się w tym zakresie specjalistą. Zalecam mieć jak najlepszych współpracowników, kierując się przy ich wyborze wyłącznie względami merytorycznymi.
dr Maciej Krzak
Polska Konfederacja Pracodawców Prywatnych Lewiatan
Nowy prezes, jako osoba z zewnątrz, bez doświadczenia i odpowiednich umiejętności, powinien najpierw (circa pół roku) zapoznawać się z bankiem i nic nie zmieniać, szczególnie kadrowo. Słuchać, słuchać, słuchać. Powinien w pierwszym okresie uczyć się, zwłaszcza makroekonomii, teorii i polityki pieniężnej, wsłuchiwać się w to, co mają do powiedzenia członkowie RPP, władze NBP i jego analitycy, poznać partnerów zagranicznych, szkolić angielski, jeśli nie jest jego najmocniejszą stroną. Powinien też być bardzo wyważony w sądach, podkreślać, że mamy nowoczesny bank centralny, trzymać się litery konstytucyjnej roli NBP i przeciwstawiać się jakimkolwiek próbom zmiany ustawy o NBP, by musiał on dbać o wzrost gospodarczy i walkę z bezrobociem równorzędnie z niską inflacją (może ewentualnie promować zmiany ustawy w kierunku wymaganym przez Brukselę, czyli także zwiększenia niezależności NBP m.in. personalnej).
Ryszard Petru
Bank BPH
Trzeba kontynuować politykę pieniężną nastawioną na stabilizację inflacji i działać wyprzedzająco, podtrzymywać i rozwijać dorobek naukowy NBP, nie wprowadzać rewolucyjnych zmian w NBP i polityce pieniężnej. Komunikacja z rynkami powinna być rozważna i oszczędna. Prezes nie może też zamknąć się na świat zewnętrzny — powinien mówić, bo rynki chcą poznać jego poglądy. Niewłaściwa komunikacja z rynkami może oznaczać zmienność kursu złotego, a późne podwyżki stóp — wyższą inflację.