W 2008 r. zarządzających największymi firmami na świecie musieli nie tylko stawić czoła wyzwaniom związanym z kryzysem, ale większości z nich obniżono wynagrodzenie. Jedni zdecydowali się na to dobrowolnie, innych zmusiły do tego uchwały rad nadzorczych i zarządów. Jak podaje portal wynagrodzenia.pl najwięcej stracił Nicholas Moore z największego banku inwestycyjnego w Australii — Macquarie Group — jego całkowite wynagrodzenie spadło o prawie 19,7 mln dol. Większa część to jednak krótkoterminowa premia gotówkowa. Na drugim miejscu znalazł się zarządzający gigantem paliwowym — Chevron, David O’Reilly — zarobki mniejsze o 39 proc.