Czasami pęknięta guma to stres. Czasami wielki szum informacyjny. Jednocześnie i prawie zawsze to jednak zwykły ludzki błąd i rutyna. Na szczęście jest Audi A4. Nowe.
Fatum.Zemsta. Karma. Złośliwość rzeczy martwych. Zmęczenie. Awaria. Oto, czym uwielbiamy tłumaczyć swoją gapowatość. Oto, czym ja siebie tłumaczę przed sobą za drobne wpadki i wypadki.
Czarny tydzień
Na narty się wybierałem. Tuż po nich na targi nowości motoryzacyjnych w Genewie. Wieczór był. Zgłodniałem. Bułka, nowy nóż i… wycieczka na szpitalny oddział ratunkowy i przywitanie pięciu szwów na palcu. A potem jeszcze mycie podłogi w kuchni, bo zmiany jej koloru na krwawy nie było w planie. O, losie!
— No i jak ja teraz wcisnę tę bandażową maczugę w rękawicę narciarską? — złościłem się. Wcisnąłem. Komfortowo nie było, ale kolejne dni wypełniła mi jazda na nartach. Sport to wszakże tzw. kontuzjogenny. O złamanie łatwo. Ale jakoś przeżyłem bez uszczerbku. Tylko po to jednak, by złamać nogę (awulsyjnie), spadając z targowego stoiska w Genewie. Co za karma! Przekonałem lekarza, że gipsowa tenisówka nie pasuje mi do koloru oczu. Zgodził się na stabilizator. Oczywiście, zgodził się tylko po to, by podczas wciskania tego stabilizatora na obolałą stopę coś mi w szyi strzeliło. Psia krew! Kuśtykałem z okutaną nogą, przeszytym palcem, skręcony bólem w karku i myślałem o tym, kto i dlaczego rzucił na mnie urok. Tocząc się do kuchni, przeklinałem los, używając niewybrednych słów. Aż pękła guma. Nie, nie mnie! (przyznacie, że tego by już było za wiele). Prezydentowi naszemu pękła. W aucie, którym jechał. Na szczęście nic złego nikomu się nie stało. Guma w drzazgi, auto w rowie, głowa państwa, pewnie nieco wystraszona, ale cała. A wszystko na autostradzie A4. No to postanowiłem ten tekst poświęcić właśnie A4. Ale nie autostradzie, tylko Audi.
Festiwal niekompetencji
Już chwilę po wypadku prezydenckiej limuzyny ruszył festiwal „ekspertów”. Na portalach społecznościowych, w internetowych serwisach informacyjnych, telewizjach roiło się od komentarzy. Pomijając te złośliwe, szybko zauważyłem, że dla komentujących nie ma różnicy między BMW 740 a opancerzonym BMW 760Li. Między wpadnięciem w poślizg w wyniku brawury, a wypadnięciem z drogi po przebiciu opony. Byli tacy, którym guma pękała przy 200 km/h i nic się nie działo (co miało być dowodem… w sumie nie wiem na co). Brawo! A mój kolega spadł ze stoiska targowego jak ja, ale nogi nie złamał! Byli tacy, którzy (już zanim prezydent zdołał wyjść z auta) znali przyczynę incydentu. Do tego pełno „inżynierów” amatorów od konstrukcji opon, badania przyczyn wypadków i budowy opancerzonych limuzyn. I jeszcze szczypta znawców etykiety i zwyczajów BOR (bo sąsiad kolegi wujka widział kiedyś oficera BOR na żywo). Po prawdzie to łączy ich jedno. Są Polakami. A Polak, wiadomo, zna się na samochodach, leczeniu i piłce nożnej (ja to chyba jednak taki Polak na trzy czwarte jestem, bo na piłce się nie znam, ale jeszcze gorzej ma mój kolega — nie zna się na samochodach i medycynie). No, ale dlaczego nikt nie wyjaśnił, co przytrafiło się mnie? Skąd ta lawina drobnych nieszczęść? Czyżby ktoś na mnie czyhał? Czy po prostu zwykła d… wołowa jestem?
Autonomio nadchodź!
Owszem. Czyha. To ja sam pod rękę z rutyną. I to właśnie dla mnie (i dla was, jeśli potraficie się do tego przyznać) są takie samochody jak nowe Audi A4. Czyli takie, które czasem potrafią pomyśleć za kierowcę, który robi to coraz rzadziej. Jazda wymaga koncentracji, parkowanie myślenia, opieka nad autem skupienia i dokładności. I nie zmieniło się to od stu lat. To co się zmieniło? Dwie sprawy. Samochodów przybyło (jest ich już na świecie sporo ponad 800 mln) i prowadzenie auta przestało być celem, a stało się wyłącznie środkiem. Jest rutynowe jak robienie kanapek. Tymczasem… palec wciąż mnie boli. A wyobraźcie sobie system, który zatrzymałby nóż podczas cięcia nim kajzerki, bym się nie skaleczył. To było by coś! No, a w autach takie coś mają. I Audi A4 jest tego doskonałym przykładem. Z kilku powodów. Po pierwsze, jest to marka premium i jako taka przoduje w pchaniu do aut nianiek i wspomagaczy. Po wtóre — to popularny w Polsce model, zarówno wśród kupujących nowe, jak i używane pojazdy. Po kolejne, nie jest to górna półka (Audi ma sporo droższych modeli). Czyli jest świetnym sposobem na sprawdzenie, jak elektroniczne wspomagacze ułatwiają życie, oszczędzają stresu, a czasem chronią przed zrobieniem z siebie idioty (kuśtykając z bandażem na palcu i wygiętą szyją, na inteligenta raczej nie wyglądam). Nowe A4 (to już piąta generacja) delikatnie urosło i schudło. I udało się do niego napchać elektroniki. Tej, co to wiecie: potrafi ustrzec „palec wskazujący przed ostrzem”. Mamy tu zatem opcjonalny wirtualny kokpit, znany m.in. z modelu TT i z najnowszego Q7, którego wskazania łatwo można dopasować do potrzeb kierowcy zarówno co do parametrów jazdy, komputera pokładowego, multimediów, jak i wielkości wyświetlanej mapy nawigacji. Centralne miejsce na konsoli zajmuje drugi ekran, który umożliwia pasażerowi obsługę np. pokładowego audio albo uzupełnia lub dubluje dane wyświetlane przez wirtualny kokpit. Odświeżony system MMI można obsługiwać przyciskami i pokrętłem z panelem dotykowym umieszczonym między przednimi fotelami. Nowością jest także wyświetlacz przezierny, który na szybie pokazuje w kolorze zestaw niezbędnych informacji, m.in. o prędkości i wskazania nawigacji. Jeśli chodzi o elektroniczne bajery, to nowe A4 może zawstydzić niejednego konkurenta. Jego konstruktorzy bez oporów buszowali w dziale najnowszych technologii, których zadaniem jest nie tylko dbanie o dobre samopoczucie i rozrywkę kierowcy i pasażerów, lecz także, a może przede wszystkim o ich wygodę i bezpieczeństwo. Zależnie od wersji na pokładzie tego Audi mogą się znaleźć np. aktywny tempomat z funkcją Stop&Go i asystentem jazdy w korkach, który nie tylko utrzymuje auto w bezpiecznej odległości od innych i pozwala na niemal automatyczne poruszanie się w mieście, ale także sprawia, iż samochód omija zaparkowane pojazdy i automatycznie skręca na łukach. Kamery, radary i czujniki laserowe stale monitorują przestrzeń wokół i w chwilach roztargnienia lub zagapienia się kierowcy uruchomią układ hamulcowy, uniemożliwiając wjazd na skrzyżowanie lub włączenie się do ruchu, gdy może to grozić kolizją z nadjeżdżającym pojazdem. Podczas normalnej jazdy systemy te na bieżąco informują kierowcę o zagrożeniach. Jest też asystent wydajności, który we współpracy z nawigacją i systemem rozpoznawania znaków drogowych potrafi np. przy dojeździe do zakrętu odpowiednio wcześniej zmieniać przełożenie lub zmniejszać prędkość, co ponoć wpływa na ograniczenie zużycia paliwa. Działanie całej tej elektroniki nie eliminuje całkowicie kierowcy i nie sprawia, że nowe A4 jest nudne w prowadzeniu. Nie nabierasz w nim przekonania, że robisz tylko „kanapkę”. A w dodatku ostrzeże, jeśli „nóż zbliży się do palca”.
Ratunek dla domatorów
Najwięcej wypadków zdarza się w domu. Dokładniej — czego jestem najlepszym przykładem — podczas wykonywania rutynowych czynności. Tracimy koncentrację, wydaje się nam, że coś doskonale potrafimy — i trach! Czy tam ciach! Zgoda, nic strasznego mi się nie stało. Ale dzięki takim systemom, jak opisane wyżej, można wielu niebezpiecznych sytuacji uniknąć. Oczywiście na drodze. Drobne zarysowania, wgniecenia, najechanie na tył auta w korku, błędy przy wyjeżdżaniu z parkingu podobnie jak zacięcie się nożem przy krojeniu bułki są bardziej wstydliwe niż groźne. A4 (i inne nowe auta) oszczędzą wam tego kłopotliwego uczucia. Ale (na razie albo przynajmniej nie za często) nic więcej. A wracając do wypadku prezydenta: wszak podróżował nie mniej nowoczesnym samochodem. I to opancerzonym. Lekcja jest taka: człowiek zawsze coś zepsuje. Bo abstrahując od tego, czy opona rozpadła się w wyniku wady, najechania na coś czy niedopatrzenia serwisu — był to ludzki błąd. Ale ten sam człowiek potrafi też wiele dobrego. Bo to przecież kierowca prezydenta, oficer BOR, a prywatnie pan Jacek, udowodnił, że niezależnie od systemów wie, jak trzymać bułkę przy jej krojeniu. Wróć: jak prowadzić auto. Wniosek? Auta (takie jak A4 czy jakiekolwiek inne) naćkane systemami bezpieczeństwa to jedynie uzupełnienie, a nie zastąpienie ludzkiej uwagi. Inaczej czekają szwy, gips i wstyd międzynarodowy.& © Ⓟ
Aystentka. Jakie jest nowe Audi A4? Jak doskonała sekretarka. Nawet nie wiesz, kiedy zrobi coś za ciebie. Bo robi to niezauważalnie. Po prostu pilnuje, byś dotarł na spotkanie. Tobie pozostawia złudzenie, że nad wszystkim panujesz. P.S. Może należy się jej podwyżka?