Prezydent Bush starał się odbudować sojusz atlantycki Adam Entous KRAKÓW (Reuters) - Prezydent George W. Bush powiedział w sobotę, że Stanom
Zjednoczonym nadal zależy na silnym sojuszu atlantyckim. W swoich wypowiedziach
amerykański przywódca starał się odbudować więzi z Europą, nadwątlone przez spór wokół
wojny w Iraku. W najważniejszym przemówieniu wygłoszonym podczas wizyty w Polsce Bush stwierdził
także, że determinacja nowego palestyńskiego premiera, Mahmouda Abbasa, by powstrzymać
ataki na Izraelczyków są "znakiem nadziei" dla procesu pokojowego na Bliskim Wschodzie. "Stany Zjednoczone są przywiązane do silnego sojuszu atlantyckiego, ponieważ może on
zapewnić światu bezpieczeństwo, pokój i przyczynić się do rozprzestrzeniania wolności" -
powiedział Bush w Krakowie. Wcześniej amerykański prezydent odwiedził były obóz koncentracyjny w Oświęcimiu,
gdzie podkreślił, że czasami wojna jest jedynym sposobem na powstrzymanie "złych"
dyktatur. "Nie czas teraz na wywoływanie podziałów w wielkim sojuszu" - powiedział, wzywając do
globalnej współpracy w zwalczaniu "terroryzmu". Polska jest pierwszym przystankiem w tygodniowej podróży Busha po Europie i Bliskim
Wschodzie. Prezydent USA chciał w ten sposób podziękować Polsce za poparcie w wojnie,
która doprowadziła do obalenia Saddama Husajna. Amerykański przywódca będzie się starał szukać porozumienia z Francją i Niemcami,
określonymi swego czasu przez sekretarza obrony Donalda Rumsfelda mianem "starej
Europy", a także z Rosją. Będzie miał ku temu okazję jeszcze dziś w St. Petersburgu, a w
niedzielę podczas szczytu grupy G-8 we francuskim mieście Evian. "Sojusz atlantycki rozszerza się i wraz z tym jest także poddawany próbom (...)
Każdy naród stoi przed trudnym wyborem, jakim jest użycie siły dla zachowania pokoju.
Mieliśmy do czynienia ze zjednoczeniem wokół wspólnego celu, ale także ze sporami,
niektóre z nich były konstruktywne, inne natomiast wywoływały podziały" - powiedział
Bush. OPTYMISTYCZNE SYGNAŁY Bush, który w przyszłym tygodniu ma się spotkać w Jordanii z premierami Izraela i
Palestyny powiedział, że widzi optymistyczne sygnały, które pozwalają mu wierzyć w
realizację jego wizji Bliskiego Wschodu. "Dziś na Bliskim Wschodzie mamy nowe palestyńskie przywództwo, które potępia terror,
co stanowi optymistyczny znak, że obie strony mogą zgodzić się na istnienie dwóch państw
- izraelskiego i palestyńskiego, funkcjonujących obok siebie w pokoju i bezpieczeństwie"
- powiedział Bush. "To zadanie będzie wymagało trudnych decyzji (...) By zwyciężył pokój, wszyscy
przywódcy muszą zwalczać terroryzm" - dodał. "Zrobię wszystko co w mojej mocy, by pomóc stroną w osiągnięciu porozumienia, a
następnie wcieleniu go w życie". Wcześniej głęboko poruszony prezydent USA odwiedził były obóz koncentracyjny
Auschwitz-Birkenau. "Rodzaj ludzki musi się zjednoczyć i wspólnie walczyć z takimi ciemnymi siłami" -
powiedział Bush. "Cywilizowany świat nie może zapomnieć, co stało się w tym miejscu" -
dodał. Amerykański przywódca złożył wieniec pod Ścianą Straceń upamiętniającą polskich
więźniów politycznych, których Niemcy więzili w Oświęcimiu zanim zaczęli na wielką skalę
wysyłać do obozu Żydów. Jego żona, Laura, położyła różę u stóp wózka, którym przewożono
ciała zagazowanych ofiar do pieców krematoryjnych. Wizyta Busha, który pierwszy raz był w Polsce w 2001 roku nie spotkała się z
wielkimi protestami. Przed przybyciem prezydenta na Starym Rynku demonstrowało około 300
studentów z transparentami "Bush do domu" i "Imperializm stop". Wcześniej prezydent
Krakowa ogłosił publicznie, że wykluczono go z ceremonii powitania Busha z powodu jego
nieprzychylnych komentarzy na temat wojny w Iraku. ((Tłumaczył: Tomasz Krzyżanowski; Redagował: Paweł Florkiewcz; Reuters Messaging:
[email protected]; Reuters Serwis Polski, tel +48 22
653 9700, [email protected]))