Prezydent Lech Kaczyński powiedział telewizji BBC (Newsnight), iż jeśli chodzi o stosunek do UE jest bardziej eurosceptyczny od swego brata premiera Jarosława Kaczyńskiego, ale spory polityczne między nimi należą do rzadkości.
"Brat Jarosław zawsze był dla mniej sojusznikiem politycznym numer jeden i rzadko sprzeczamy się na gruncie politycznym. Moje poglądy są bardziej na lewo od centrum. W rzeczywistości jestem na granicy poglądów uznawanych za konserwatywne, ale jest pewną ironią, iż w kwestiach europejskich jestem większym eurosceptykiem" - podkreślił.
Na pytanie o to, czy zmienił swój stosunek do homoseksualizmu, prezydent odpowiedział, że nie. Odparł, iż rozumie, iż homoseksualiści zawsze w Polsce byli, są i będą, ale zaznaczył, iż są ludzie, którzy w imię kariery zajmują się promocją subkultury gejów, która jednak nie może jednak stać się alternatywą dla modelu heteroseksualnego:
"Jeżeli subkultura gejów miałaby w Europie stać się przyjętą alternatywą, to kultura heteroseksualna zniknie" - oświadczył.
Mówiąc o stosunku Polski do Niemiec i Rosji i obiekcjach wobec tzw. Gazociągu Północnego, Kaczyński stwierdził, iż obawy Polski nie powinny dziwić nikogo, kto zna polskie historyczne doświadczenia.
"Ponieważ Rosja ma partnerskie stosunki nie tylko z UE ale również z Niemcami, Polsce i innym krajom europejskim trudno zaakceptować odrębność specjalnych stosunków niemiecko -rosyjskich" - powiedział.
Kaczyński przyznał, iż zjawisko drenażu mózgów, imigracji wykwalifikowanej siły roboczej i specjalistów jest nie tylko problemem Polski. Wyjazdy fachowców takich, jak hydraulicy, tynkarze, malarze itd., wytłumaczył różnicą zarobków i tym, iż ich umiejętności łatwo przenieść z jednego kraju do drugiego.
"Jeżeli powstał problem wyjazdów do pracy zagranicę wykwalifikowanych pracowników, to wyzwaniem dla rządu jest poprawa dla nich warunków pracy w Polsce".
Zaznaczył zarazem, iż w przypadku specjalistów IT, prawników, czy menedżerów możliwości zarobku i awansu są w Polsce bardzo duże: "Patrzyłem ze zdumieniem jak szybko 26 latek awansuje w porównaniu z czasem, gdy ja sam miałem 26 lat" - zaznaczył.
(DI, PAP)