Prezydent nie mój, ale nasz

opublikowano: 26-05-2015, 00:00

Powyższy tytuł jest moją refleksją osobistą, ale polecam taką filozofię wszystkim załamanym zwycięstwem Andrzeja Dudy w wyborach prezydenckich.

Krąg czytelniczy „PB” w większości naturalnie głosował na Bronisława Komorowskiego, chociaż sporo przedsiębiorców zostało w domu, zniechęconych błędami i zadufaniem ekipy symbolizowanej przez urzędującego prezydenta.

Zobacz więcej

Andrzej Duda

Andrzej Iwanczuk/REPORTER (via East News)

Niedzielne rozstrzygnięcie dla mnie oznacza przedłużenie nietypowej okoliczności obywatelskiej.

Naprawdę trudno uwierzyć, ale od początku III RP nie miałem „swojego” prezydenta, w którego kratce postawiłem krzyżyk jako wyborca. Razem z kadencją 2015–20 Andrzeja Dudy będzie to już 30 (słownie: trzydzieści) lat! W USA jako zwolennik demokratów lub republikanów najpóźniej po 12 latach musiałbym trafić.

A w Polsce wciąż pudłuję, nie czując się jednak z tego powodu społecznym nieudacznikiem. W 1990 r. głosowałem na Tadeusza Mazowieckiego, a w drugiej turze nie dołączyłem się do mobilizacji narodu przeciwko Stanowi Tymińskiemu. Beznadziejnego prezydenta Lecha Wałęsę paradoksalnie poparłem natomiast w 1995 r., ponieważ Aleksander Kwaśniewski oznaczał powrót wszechwładzy PRL, wszak rządził wtedy SLD.

W 2000 r. byłem już skłonny na Olka zagłosować, ale żeby sobie nie myślał, że tak od razu w pierwszej turze — dałem krzyżyk Andrzejowi Olechowskiemu. W 2005 r. tuż po zwycięstwie PiS w wyborach parlamentarnych głosowałem na Donalda Tuska.

W 2010 r. po tragedii smoleńskiej wrzuciłem natomiast kartkę czystą, a to z powodu zlekceważenia przez Bronisława Komorowskiego — jako p.o. prezydenta — historycznej uroczystości w mojej podwarszawskiej mieścinie, w której uczestnictwo dawno potwierdził, ale ważniejszy okazał się wyborczy parteitag PO w stolicy.

Obecnie zaś udzieliłem prezydentowi kredytu na reelekcję, ale trafienie w zwycięzcę wyborów znowu mi nie wyszło.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Zalewski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu