Rząd chce przyciąć przywileje emerytalne, prezydent grozi wetem. To gra o głosy 600 tys. kosztem 10 mln Polaków — mówią eksperci.
Ledwie rząd zdążył zakończyć trudne negocjacje ze związkowcami i pracodawcami w sprawie emerytur pomostowych (świadczenia dla osób pracujących w szczególnych warunkach, które wcześniej zakończą pracę, wypłacane do momentu osiągnięcia wieku uprawniającego do emerytury powszechnej), a już rozpętała się nowa burza. Rząd przyciął przywileje emerytalne, zmniejszając liczbę uprawnionych do wcześniejszego zakończenia pracy z 1,3 mln do 240 tys. Prezydentowi się to nie podoba.
— Prezydent prawdopodobnie zawetuje ustawę o emeryturach pomostowych. Najdalej w poniedziałek inicjatywa ustawodawcza prezydenta przedłużająca byt dotychczasowej ustawy trafi do marszałka Sejmu — powiedział w piątek w TVP1 Piotr Kownacki, szef kancelarii prezydenta.
Eksperci nie kryją obu-rzenia.
— Zachowanie obecnego stanu oznacza coroczne wydawanie z budżetu o 11 mld zł więcej. I to w sytuacji zbliżającego się pogorszenia koniunktury. Pan prezydent głośno mówi o tym, że martwi się kryzysem gospodarczym, a z drugiej strony, lekką ręką chce zwiększyć wydatki. Za przywileje dla kilkuset tysięcy zapłaci 10 mln pracujących — mówi Jeremi Mordasewicz, ekspert PKPP Lewiatan.
Koalicja nie pozostawia prezydentowi złudzeń.
— Pan prezydent chce zrujnować system emerytalny. Ta inicjatywa nie może wejść w życie — przestrzega Zbigniew Chlebowski, szef klubu PO.
Plan koalicji jest czytelny — nie dopuścić do głosowania nad przedłużeniem obecnych zasad i wówczas weto prezydenta będzie oznaczało, że nikt nie będzie miał prawa do pomostówek.
— Wniosek prezydenta będzie rozpatrywany w normalnym trybie. Ważne, by mieć refleks polityczny i zgłaszać projekty na czas — mówi Bronisław Komorowski, marszałek Sejmu.