Reuters: Prezydent Aleksander Kwaśniewski wezwał w poniedziałek Sojusz Lewicy Demokratycznej (SLD) do jednolitego poparcia rządu premiera Marka Belki w zaplanowanym na piątek głosowaniu nad wotum zaufania. Marka Belkę, który został 2 maja desygnowany przez prezydenta na premiera, czeka w parlamencie trudna batalia o uzyskanie wotum zaufania, do którego uzyskania potrzebuje bezwzględnej większości głosów w obecności co najmniej połowy liczby posłów, czyli na sali musi być obecnych 230 parlamentarzystów.
"Absolutnie nie dopuszczam takiej koncepcji, że jeszcze przed uzyskaniem wotum zaufania przez rząd profesora Belki, będzie on podmywany przez SLD (...). Mam nadzieję, że tak nie jest" - powiedział dziennikarzom prezydent. "Jest rząd, w tym rządzie są wybitni przedstawiciele SLD i rząd to nie jest układanka czy łamigłówka, którą można sobie dowolnie stanowić" - dodał Kwaśniewski.
W przypadku nieuzyskania przez rząd Belki wotum zaufania w piątkowym głosowaniu, Sejm ma dwa tygodnie na wyłonienie nowego premiera oraz rządu. Obserwatorzy sceny politycznej uważają, że rząd Marka Belki może zostać zaakceptowany dopiero w "trzecim podejściu", gdy inicjatywa ponownie wróci do prezydenta, który prawdopodobnie ponownie wysunie kandydaturę swojego byłego doradcy i ministra finansów. Wtedy wystarczyłoby poparcie zwykłej większości głosów przy obecności co najmniej połowy ustawowej ich liczby.
Nowy premier nie jest pewny czy będzie mógł liczyć na większe poparcie niż około 170 posłów koalicji SLD i UP. W dalszym ciągu nie jest jasne jak zachowa się 15 posłów skupionych wokół Romana Jagielińskiego, który wypowiada się sceptycznie o misji profesora Belki.
"Szanse na stworzenie rządu Belki są coraz mniejsze, jest rosnący kłopot z Jagielińskim" - powiedział Reuterowi Marek Dyduch, sekretarz SLD. "Rozwiązaniem może być albo porozumienie z SdPL i jednak ustalenie wcześniejszego terminu wyborów, do czego wzywa partia Marka Borowskiego albo poważne rozmowy z PSL, to jest zaproszenie PSL do szerszej koalicji, być może nadal z Markiem Belką " - dodał.
Według Dyducha w tym tygodniu Sojusz powinien się zdecydować na przyjęcie jakiegoś scenariusza, a zapowiedź rezygnacji Krzysztofa Janika z kierowania SLD świadczy o determinacji szefa partii dla poparciu misji Belki.
Zdaniem prezydenta w "drugim ruchu" SLD nie powinien wystawiać swojego kandydata na premiera. Jednak nawet wśród liderów Sojuszu nie ma zgodności co do tego, czy w przypadku piątkowej porażki Belki, SLD powinien wstrzymać się przed wzięciem udziału w sejmowej próbie wyłonienia nowego rządu.
"Nie są bezprawne poglądy, że Sojusz powinien jako partia samodzielna próbować dalej rozgrywać politycznie na rzecz być może nadal Marka Belki(...). Jeśli się mówi, że Sojusz powinien stanąć z boku w drugiej fazie i czekać na niepowodzenie tej fazy, to brzmi to dla mnie dość instrumentalnie" - powiedział w wywiadzie dla Trybuny, jeden z liderów Sojuszu Józef Oleksy.
Także były premier Leszek Miller uważa, że w przypadku porażki Belki, SLD nie może sobie pozwolić na bierność, gdyż może się to skończyć powołaniem rządu, który będzie przeciwny SLD. Były premier wskazuje na obecnego ministra obrony i zarazem wiceprzewodniczącego Sojuszu Jerzego Szmajdzińskiego jako potencjalnego kandydata na szefa gabinetu w "drugiej turze".
((Autorzy: Nathaniel Espino i Paweł Sobczak; Redagował: Paweł Florkiewicz; [email protected]; Reuters Serwis Polski, tel. 22 6539700, RM: [email protected]))