Do portfela powstałego niedawno CP FIZ, czyli funduszu private equity zarządzanego przez TFI Capital Partners, inwestorzy wpłacili 25 mln zł. Wynik sprzedażowy po zaledwie dwóch emisjach certyfikatów można uznać za sukces, tym bardziej że choć zarobić na takiej strategii można krocie, to na realizację zysku zwykle trzeba poczekać kilka lat, a ryzyko strat związane z nietrafioną inwestycją jest bardzo wysokie. Mimo to firma dostrzega zainteresowanie wśród rodzimych inwestorów i już zapowiada kolejną subskrypcję.
— Kolejne emisje certyfikatów inwestycyjnych CP FIZ będą odbywały się cyklicznie co kwartał. Najbliższa rozpocznie się w kwietniu. Inwestorzy uzyskują możliwość zarabiania na rynku dostępnym dotychczas jedynie dla dużych inwestorów. Mogą też jednocześnie korzystać z zalet klasycznego funduszu, takich jak chociażby płynności certyfikatów — zachwala Adam Chełchowski, prezes TFI Capital Partners. Fundusze private equity pozyskane od inwestorów pieniądze inwestują w akcje spółek niepublicznych, które często są w początkowej fazie rozwoju (tzw. start-up). Zadaniem zarządzających jest pomoc w budowaniu strategii biznesowej takiej firmy, pozyskaniu finansowania, restrukturyzacji, konsolidacji branżowej czy wprowadzeniu na giełdę.
— W styczniu 2015 r. inwestycją w Symbio — czołową spółkę rynku żywności ekologicznej — rozpoczęliśmy realizację strategii private equity. Fundusz zamierza też wykorzystywać okazje rynkowe, wynikające np. z demontażu OFE, debiutów czy ogłoszonych wezwań — ujawnia Joanna Kwiatkowska, zarządzająca z TFI Capital Partners.
Na krajowym rynku funkcjonuje kilka funduszy private equity, dostępnych dla klientów detalicznych. Wśród nich jest Investor Private Equity, który działa ponad 7 lat i w tym czasie zgromadził do portfela prawie 160 mln zł. Od początku działalności zarobił nieco ponad 56 proc., czyli około 8 proc. średniorocznie. Dotychczasowe inwestycje własneCapital Partners w ramach pierwowzoru — CP I FIZ — przyniosły w ciągu ostatnich dziewięciu lat średnio ponad 20 proc. zysku rocznie. Podobną drogą chce kroczyć młodszy brat. Eksperci przekonują, że fundusze aktywów niepublicznych są mniej wrażliwe na zmiany koniunktury giełdowej. Podczas bessy bardzo często zyskują więcej lub tracą mniej niż klasyczne fundusze akcji. Investor Private Equity FIZ w kryzysowym 2008 r. zarobił na papierze ponad 56 proc., podczas gdy WIG zanurkował o 51 proc. Jest też druga strona medalu. Realizacja zysków takiego funduszu (tzw. dezinwestycja) odbywa się poprzez sprzedaż posiadanych walorów kolejnemu inwestorowi strategicznemu lub finansowemu. Nie zawsze jednak projekty są trafione. W 2007 r. Secus FIZ wydał nieco ponad 1 mln zł na akcje spółki e-learningowej — WiedzaNet, by za dwa lata sprzedać je z… 70-procentową stratą. Ostatecznie klienci tego funduszu zamiast zysku otrzymali dawkę sporych emocji, a na odzyskanie wpłaconych pieniędzy musieli sporo poczekać.