Problemy po leasingu

Anna Leder
opublikowano: 2005-10-26 00:00

W Polsce rynek firm specjalizujących się w sprzedaży wyeksploatowanych flot samochodowych dopiero zaczyna się tworzyć.

Specjaliści szacują, że w ciągu kilku najbliższych lat wynajem długoterminowy będzie głównym sposobem pozyskiwania samochodów przez przedsiębiorstwa w Polsce. Z czasem więc, podobnie jak kilka lat temu w krajach Europy Zachodniej, i u nas zwiększy się podaż samochodów poleasingowych. Niektórzy już próbują zagospodarować ten segment rynku.

Wzorem sąsiadów

Obecnie polski rynek usług wynajmu w klasycznym wydaniu, obejmującym zarządzanie i finansowanie, czyli tzw. full service leasing, wart jest około 690 mln zł rocznie. Jeśli doliczyć to tego wartość flot tylko zarządzanych, czyli blisko 5,5 tys. aut, to wartość końcowa rynku przekroczy 750 mln zł. Usługa zarządzania flotą, czyli fleet management, jest najczęściej dopełniana przez leasing aut i taką ofertę wybiera większość, bo 87 proc. klientów. W latach 2005-08 wielkość leasingowanych flot pojazdów będzie rosła o blisko 20 proc. rocznie.

— W Europie większość samochodów po zakończeniu kontraktu leasingowego zbywana jest przez firmę leasingową lub jej celowo wyodrębnioną spółkę zajmującą się remarketingiem, czyli odsprzedażą — mówi Olaf Piechociński, dyrektor departamentu pojazdów i flot w VB Leasing.

Sprzedaż floty wiąże się z ryzykiem straty oraz koniecznością ponoszenia kosztów organizacji procesu poszukiwania nabywców aut.

— Jednym z rozwiązań stosowanych przez firmy zajmujące się profesjonalnym handlem hurtowym samochodami używanymi w krajach Unii jest dostawa wewnątrz- wspólnotowa lub eksport nawet 85 proc. używanych pojazdów — dodaje Olaf Piechociński.

Lokalne kłopoty

W Polsce trudno sprzedaje się używane samochody. Przede wszystkim nasz rynek wtórny jest przepełniony.

— Tylko w ubiegłym roku sprowadzono do nas ponad milion starych, wyeksploatowanych samochodów, które obciążają rodzimy rynek wtórny i utrudniają sprzedaż aut poleasingowych pochodzących często z flot firmowych — mówi Jurand Filipczyk, członek zarządu firmy Masterlease, dyrektor zarządzający Car Prime Management.

Administratorzy flot mają trudności z ustaleniem wartości taboru i wartości rezydualnej pojazdów.

— Przy umowach z wysoką wartością rezydualną, które kończą się np. w tym roku, bardzo trudno będzie firmom wynajmującym sprzedać auta na rynku wtórnym za uwzględnioną w umowie wartość sprzed 2-3 lat — zwraca uwagę Olaf Piechociński.

Wraz z napływem używanych samochodów spada tzw. wartość resztowa aut flotowych, od której zależy wysokość rat i cena, jaką leasingodawca chce uzyskać za pojazd po okresie jego eksploatacji.

Wątpliwa atrakcyjność

W Europie Zachodniej pojazdy flotowe mają poważny udział w rynku wtórnym.

— W starych krajach Unii istnieje wyspecjalizowany segment rynku, na którym działają duże firmy hurtowe organizujące aukcje oraz eksportujące auta — podkreśla Jurand Filipczyk.

W Polsce podmioty specjalizujące się w sprzedaży wyeksploatowanych flot samochodowych dopiero zaczynają się tworzyć.

Możesz zainteresować się również: