Problemy wierzycieli — czas na nową doktrynę

opublikowano: 13-03-2019, 22:00

Jak wynika z danych Monitora Sądowego i Gospodarczego, liczba niewypłacalnych firm w ostatnich trzech latach rośnie średnio o około 20 proc., co potwierdzają także analizy prezentowane przez Euler Hermes.

KRZYSZTOF WĘGRZYŃSKI, prawnik, Trenda Group

Normą jest również stale utrzymująca się liczba ogłaszanych upadłości, która w latach 2016-18 wynosiła ok. 600 rocznie. Na ten obraz nakłada się problem tzw. martwych spółek, a więc podmiotów, które faktycznie nie prowadzą żadnej działalności i nie mają żadnego majątku pozwalającego na zaspokojenie ewentualnych roszczeń. Potwierdzeniem problemu jest to, że począwszy od 2015 r. Krajowy Rejestr Sądowy rozpoczął procedurę wykreślenia martwych podmiotów z rejestru przedsiębiorców. Na koniec 2017 r. postępowaniem takim objętych zostało22,9 tys. podmiotów, z czego aż 89,1 proc. stanowiły spółki z o.o.

W Krajowym Rejestrze Sądowym sp. z o.o. stanowią około 70 proc. wszystkich zarejestrowanych podmiotów. Liczby te nie powinny dziwić, gdyż spółki kapitałowe, a w szczególności sp. z o.o., są idealnym narzędziem do prowadzenia działalności, bez ryzyka ponoszenia odpowiedzialności przez wspólników czy członków zarządu. Co prawda art. 299 k.s.h. jest pewnego rodzaju buforem bezpieczeństwa dla wierzycieli, jednakże w praktyce dochodzenie należności od członków zarządu jest bardzo utrudnione, a w większości przypadków wręcz niemożliwe. Sytuacja wierzycieli w dochodzeniu należności od wspólników niewypłacalnej sp. z o.o. jest jeszcze gorsza, bo polskie prawo właściwie nie dopuszcza takiej możliwości.

Wierzyciel w sporze z dłużnikiem, czyli sp. z o.o., której formę prawną celowo wybrali wspólnicy działający w złej wierze i mający z góry powzięty zamiar nieregulowania zobowiązań, stoi na z góry przegranej pozycji. Nie pomagają takim wierzycielom ani przepisy polskiego prawa spółek ani praktyka sądów. Coraz częstszym zabiegiem stosowanym przez nieuczciwych wspólników sp. z o.o. jest po prostu odwoływanie zarządu w trakcie trwających postępowań sądowych. To skutecznie uniemożliwia dochodzenie należności, gdyż w wyniku braku zarządu sąd zobowiązany jest do zawieszenia postępowania. Jedynym działaniem podejmowanym przez sąd w takich sytuacjach jest zobowiązanie wierzyciela do uzupełniania braków w składzie zarządu dłużnika poprzez ustanowienie kuratora.

W Stanach Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii czy Niemczech ograniczona odpowiedzialność wspólników spółek kapitałowych nie jest absolutna, a jej realny wymiar dopełnia stosowanie doktryny piercing the corporate veil, w Polsce często tłumaczonej jako doktryna „przebicia żelaznej zasłony korporacyjnej”. Doktryna ta ma ograniczone zastosowanie i wykorzystywana jest w szczególnych przypadkach. Jednym z nich jest pozostawienie spółki bez organu zarządzającego. W takim przypadku sąd ma możliwość przymuszenia wspólników do ustanowienia zarządu pod rygorem ich osobistej odpowiedzialności majątkowej, właśnie na podstawie ww. doktryny. W Polsce ustawodawca niestety nie przewidział żadnej instytucji, która mogłaby odpowiadać tej doktrynie, jednak wyrok Sądu Najwyższego z 17 marca 2015 r. (sygn. akt I PK 179/14), który się do niej odwołuje, wskazuje na zainteresowanie tym tematem. Co istotne, wyrok Sądu Najwyższego wskazuje na art. 5 k.c., który może być oparciem dla stosowania doktryny żelaznej zasłony.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy