Problemy z urlopem macierzyńskim

  • Dorota Czerwińska
opublikowano: 18-08-2014, 00:00

Pracodawca musi się liczyć z co najmniej roczną nieobecnością młodej mamy.

Pracownica może wykorzystać trzy rodzaje urlopów: 20 tygodni podstawowego urlopu macierzyńskiego, sześć tygodni dodatkowego urlopu macierzyńskiego i 26 tygodni urlopu rodzicielskiego. Daje to w sumie 52 tygodnie, czyli cały rok.

Zobacz więcej

PRAWO JEST PRAWEM: Pracodawcy powinni pamiętać, że korzystanie przez podwładnych z przysługujących im uprawnień rodzicielskich nie może być powodem dyskryminacji — mówi Agnieszka Janowska z TGC Corporate Lawyers. [FOT. ARC]

Ale w tym czasie kobieta może też skorzystać z urlopu wypoczynkowego. Jeśli przyjmiemy, że jest to 26 dni, to pracodawca musi się liczyć możliwością nieobecności pracownicy nawet przez 57 tygodni (około 14 miesięcy). Część urlopu macierzyńskiego można wykorzystana przed porodem — obecnie maksymalnie sześć tygodni, a w razie ciąży mnogiej osiem tygodni.

Prawa matki

Przyszłej mamie pracującej na etacie przysługują również inne udogodnienia.

— Na przykład nie można jej zatrudniać w nadgodzinach ani delegować poza stałe miejsce pracy bez jej zgody. Nie może też pracować w porze nocnej ani wykonywać prac szczególnie uciążliwych. Nie może dłużej niż cztery godziny dziennie pracować przy komputerze, pracodawca powinien też udzielić jej płatnego zwolnienia od pracy na zalecone przez lekarza badania lekarskie, jeżeli nie mogą być wykonane poza godzinami pracy, zaś za czas zwolnienia lekarskiego otrzymuje 100 proc. wynagrodzenia — wylicza Agnieszka Janowska, radca prawny, dyrektor departamentu prawa pracy w TGC Corporate Lawyers.

Okazuje się jednak, że spośród pracownic krajów UE to Polki najczęściej korzystają ze zwolnień lekarskich podczas ciąży, czego dowodzą dane ZUS i GUS. W dodatku liczba dni, gdy przebywają w takim okresie na tzw. L4, stale rośnie mimo spadku liczby urodzeń. W 2006 r. ciąża stanowiła powód 15 proc. wszystkich zwolnień, a w 2012 r. było to już 18,6 proc. Średnia długość takiego L4 wynosiła 22 dni.

Coraz częściej zdarza się, że przyszła matka już na początku ciąży przechodzi na długie zwolnienie. Zdaniem pracodawców i tak jest to dla nich sytuacja mniej kłopotliwa niż wtedy, gdy kobieta na krótko wraca do pracy, by co jakiś czas dostarczać kolejne zwolnienia lekarskie. Taka praktyka może bowiem bardziej utrudnić planowanie pracy lub zastępstw. Może to być szczególnie ważny problem dla firm mniejszych i takich, w których w mniej więcej tym samym czasie więcej pracowników korzysta ze zwolnień lekarskich lub urlopów rodzicielskich.

Ucieczka przed szefem

Dlaczego przyszłe matki coraz częściej korzystają z L4? Czy coraz więcej ciąż jest zagrożonych, czy chodzi raczej o stresujące warunki pracy? Przyszłe mamy nawet przy prawidłowo przebiegającej ciąży mogą odczuwać wiele dolegliwości, które niekiedy komplikują pracę.

— Nie jest zaskakujące, że znacznie więcej zwolnień biorą ciężarne pracujące np. w sieci sklepów niż pracujące w biurach w korporacjach. Przyczyny częstszego korzystania ze zwolnień w ciąży zależą od wielu czynników i nie obwiniałabym za to ani przyszłych matek, ani pracodawców, ani nawet lekarzy wypisujących L4 — mówi Dorota Strzelec, psycholog pracy, dyrektor firmy doradczej StaffPoland. Zwolnienie jest też jednak czasem ucieczką przed nielubianą pracą lub złym szefem.

— Takie stresujące czynniki mogą, według kobiet, wpłynąć negatywnie na przebieg ciąży. A skoro przez lata płaciły składki ZUS i ciężko pracowały bez zwolnień lekarskich, to nie nadużywają prawa, dbając w ciąży o swoje zdrowie. Rośnie też grupa kobiet, które mają problem z zajściem w ciążę i donoszeniem jej, co często przekłada się na ich większą dbałość o siebie i zapobiegliwość w czasie ciąży. Takie praktyki mają też przyzwoleniespołeczne — mówi Dorota Strzelec. Długa nieobecność pracownicy w firmie spędza sen z oczu pracodawcom, a niekiedy pogarsza sytuację kobiet na rynku pracy. Może po prostu zwiększyć szanse na zatrudnienie ich koleżanek, które z takich świadczeń nie korzystają.

— Pracodawcy powinni jednak pamiętać, że korzystanie przez podwładnych z przysługujących im uprawnień rodzicielskich nie może być powodem dyskryminacji — podkreśla Agnieszka Janowska.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Dorota Czerwińska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu