Próchnik chce zdobyć 33 proc. Wistilu
Próchnik zamierza zostać 33-proc. udziałowcem Zakładów Przemysłu Jedwabniczego Wistil w Kaliszu. Łódzka spółka ma już na to zgodę KPWiG. Nie wiadomo jednak, czy do tego dojdzie.
Próchnik otrzymał zgodę Komisji Papierów Wartościowych i Giełd na nabycie wraz z podmiotami zależnymi 33 proc. akcji kaliskiego Wistilu. Obecnie należy do niego nieco ponad 11 proc. walorów przedsiębiorstwa. 6,52 proc. papierów posiada również Wisan — jedna ze spółek wchodzących w skład grupy Próchnika. Do osiągnięcia progu 33 proc. Wistilu brakuje mu jeszcze 15 proc. akcji, ale ma na to czas do października 1999 roku. Nie wiadomo jednak, czy zamierza je skupić w wezwaniu. Zdaniem niektórych analityków, gdyby się nawet tak stało, to nie należy raczej oczekiwać, że cena, po jakiej będzie chciał kupić papiery Wistilu, będzie znacząco odbiegać od jego ostatnich notowań giełdowych. Wczoraj po prawie 10 -proc. wzroście w stosunku do notowań z piątku za walory spółki płacono na giełdzie 26,1 zł. Daleko jej jednak jeszcze do ceny, po jakiej debiutowała na rynku równoległym GPW. Podczas pierwszego notowania Wistilu, w marcu 1998 r., za papiery przedsiębiorstwa płacono nawet 75 zł za sztukę, ale od tego czasu zmieniła się sytuacja na rynku.
Wistil jest jedną z najnowocześniejszych w kraju firm produkujących wyroby jedwabne i ażurowe. W ubiegłym roku spółka zainwestowała w maszyny, urządzenia i technologie 22 mln zł. Największym akcjonariuszem firmy jest NFI Fortuna, do którego należy ponad 27 proc. kapitału akcyjnego spółki i z dużą pewnością można założyć, że nie sprzeda on tych papierów po obecnej cenie.
Według analityków, to co próbuje zrobić Próchnik określane jest jako „próba ucieczki do przodu” — spółka o kiepskich wynikach finansowych próbuje poprawić je łącząc się z lepszym przedsiębiorstwem. W ubiegłym roku przychody samego tylko Próchnika wyniosły 65 mln zł — 3 mln zł mniej niż w roku 1997. Mimo to spółka poniosła stratę na sprzedaży 129 tys. zł. Strata na działalności operacyjnej przekroczyła 3,2 mln zł, natomiast strata netto — ponad 36,5 mln zł. Zdaniem analityków już teraz grupa jest zbyt duża. Lepszym rozwiązaniem byłoby połączenie Wistilu z Haftem, w którym wiodącym akcjonariuszem jest NFI Victoria. Miałoby to również sens według Janusza Tomczewskiego — prezesa Wistilu.