Według przedstawicieli zarządu, jest duża
szansa na to, że trzycyfrowa dynamika utrzyma się do końca roku. Latem, nawet
mimo wcześniej rozpoczętych przecen, nie powinno być z tym problemu (niska
baza). Jednak trudniej będzie jesienią, kiedy punktem odniesienia staną się
stosunkowo dobre wyniki sprzedaży z czwartego kwartału 2006 r. W tym okresie
miesięczna sprzedaż sięgała 1,5-1,9 mln zł. Wcześniej nie przekraczała 900 tys.
zł. Z drugiej strony, jesień to tradycyjnie najlepszy okres dla branży (dobrze
sprzedają się m.in. kurtki i płaszcze, przed świętami także koszule i krawaty),
a Próchnik będzie już wtedy dysponował dużo większą siecią sprzedaży. W końcu
2006 r. salonów działało 15, teraz jest ich 19, w najbliższych dniach otwarte
zostaną kolejne dwa — w Gliwicach i Piasecznie. Do końca roku będzie ich co
najmniej 25. Do sklepów wprowadzany jest coraz szerszy asortyment, ma się
również pojawić odzież z wyższej półki cenowej.
Zarząd na razie wyklucza pójście w ślady
konkurencji (Vistuli i Bytomia), która ograniczyła własną produkcję i skupiła
się na handlu. Pozbycie się zakładów wydaje się jednak nieuniknione w
perspektywie dwóch- -trzech lat ze względu na rosnące koszty siły roboczej. Tak
samo, biorąc pod uwagę duży free float (oficjalnie 100 proc.) i nominalnie niską
kapitalizację (około 135 mln zł), nieuniknione wydaje się pojawienie w
akcjonariacie większego gracza. Zarząd twierdzi, że nie prowadzono rozmów o
konsolidacji z firmami z branży.
Być może zarówno konkurencja, jak i fundusze
wstrzymają się z decyzjami do momentu, kiedy firma zacznie wykazywać zysk. Po
pierwszym kwartale strata operacyjna sięga 1,08 mln zł, a dzięki transakcjom
finansowym (spółka lokuje nadwyżki finansowe na giełdzie) strata na poziomie
netto była niższa (0,32 mln zł). Drugi kwartał powinien okazać się nieco lepszy.
Trzeci jest zwykle najsłabszy, a więc na ocenę pracy zarządu trzeba poczekać do
wyników z czwartego kwartału. Zachowanie kursu wskazuje, że drobni gracze dali
mu spory kredyt zaufania.
Kamil Zatoński
Puls Biznesu wyd. 2376, s.
28