Europejscy producenci samochodów ciężarowych stoją w obliczu największego w tym dziesięcioleciu załamania na rynku motoryzacyjnym. Obawy potwierdza jeden głównych klientów szwedzkiego Volvo, niemiecki Stinnes, największy dystrybutor chemii w Europie.
- Zamierzamy zredukować liczbę zamówień o 5 proc. – powiedział szef Stinnesa, Wulf Bernotat.
Według Europen Automobile Manufacturers Association sprzedaż zachodnioeuropejskich ciężarówek o ładowności powyżej 16 ton spadła w minionym roku o 2,6 proc. do 263 tys.
- Sprzedaż aut dostawczych w 2002 roku będzie definitywnie najgorsza od wczesnych lat 90 - mówi Krista Kepler, analityk w Merck Finck w Monachium.
Analitycy uważają, że popyt na auta dostawcze znajduje się w długoterminowym trendzie spadkowym. Poprzednio sektor tracił w latach 1989-1993, gdy sprzedaż ciężarówek w Europie Zachodniej zmalała do 115 tys. ze 190 tys. aut. Potwierdzają to wypowiedzi liderów sektora.
Koncern Paccar, który sprzedaje pojazdy pod marką DAF, uważa, że sprzedaż samochodów dostawczych w strefie euro może w tym roku spaść nawet o 25 proc. Największe firmy z sektora - Volvo, MAN i Scania przymierzają się już do ograniczenia produkcji i cięcia zatrudnienia.
Prezes Volvo Leif Johansson obawia się dużego spadku sprzedaży już w najbliższym okresie. W związku z tym firma zwolniła w 2001 roku 7,1 tys. pracowników. Konkurent Szwedów, niemiecki MAN, zwolnił już 3,3 tys. osób w ramach redukcji kosztów.
- Sprzedaż samochodów ciężarowych zazwyczaj wzrasta przez siedem lat, a potem przez trzy kolejne spada - uważa Kaj Lindgren, członek zarządu Scania. Teraz sprzedaż na rynku europejskim może spaść nawet do 150 tys. pojazdów - ostrzega Lindgren. Spadki mogą potrwać aż do pierwszego kwartału 2003 r.
Ekonomiści uważają jednak, że gdy prognozy ożywienia w krajach piętnastki okażą się prawdziwe, wówczas Volvo, Scania, MAN i ich konkurenci mają szanse na poprawę wyników.
Pierwszy kwartał tego roku był bardzo pozytywny dla akcjonariuszy producentów samochodów dostawczych. Największy producent w Europie, szwedzki Volvo zyskał na wycenie, co prawda, tylko 0,4 proc., ale za to akcje MAN zarobiły 20 proc., a Scanii 3,7 proc. Najwiekszy światowy producent ciężarówek i Nr 2 w Europie, DaimlerChrysler zyskał na wartości 5,5 proc.
Paweł Kubisiak