Producenci aut ostrożniej inwestują w reklamę

Wojciech Pysiewicz
opublikowano: 2000-08-10 00:00

Producenci aut ostrożniej inwestują w reklamę

Spadek sprzedaży nowych samochodów nie wpłynął na zmniejszenie nakładów koncernów na promocję w prasie motoryzacyjnej. Spowodował jednak zatrzymanie gwałtownego przyrostu reklam, jaki odnotowały tego typu pisma w poprzednich latach.

Główną przyczyną zatrzymania gwałtownego przyrostu wpływów reklamowych większości tytułów motoryzacyjnych jest notowany w tym roku spadek sprzedaży nowych samochodów osobowych. Według firmy Expert Monitor w 1999 roku do 20 największych pism motoryzacyjnych trafiło ponad 35 mln zł (według stawek cennikowych), bez uwzględnienia wydatków na ogłoszenia drobne.

Ostrożne plany

— Istnieje związek między tym, ile firmy zarabiają, a ile wydają na promocję. Przy ograniczaniu wydatków najłatwiej zrezygnować z nakładów na reklamę — uważa Ewa Cesarz, wiceprezes firmy Laborpress, wydawcy tygodnika „Motor”.

— W poprzednich latach wydatki na reklamę w prasie motoryzacyjnej rosły bardzo szybko, ale ten proces musiał się na pewnym poziomie zatrzymać. Pieniędzy na tym rynku nie przybywa, a producenci poszukują innych źródeł reklamy i promocji, na przykład w miejscach sprzedaży. Przygotowujemy różnego rodzaju nietypowe promocje i dodatki, które pozwalają przyciągnąć reklamodawców — dodaje Dominik Tzimas, dyrektor biura reklamy wydawnictwa Axel Springer Polska, wydawcy największego na rynku tygodnika „Auto Świat”.

Jego zdaniem, firmy motoryzacyjne ostrożniej podchodzą do swoich wydatków na promocję.

— W przeszłości znaliśmy plany klientów już z rocznym wyprzedzeniem, a teraz potwierdzają oni reklamy z miesiąca na miesiąc — informuje Dominik Tzimas.

Przybyło tytułów

Na pogorszenie sytuacji na rynku prasy motoryzacyjnej wpłynęło pojawienie się kolejnych tytułów poświęconych tej tematyce.

— Przed kilkoma laty budżety rozkładały się na 2-4 tytuły, a teraz na rynku działa 30 pism o tematyce motoryzacyjnej — zauważa Ewa Cesarz.

Oprócz tego, dodatki motoryzacyjne stworzyła zdecydowana większość dzienników ogólnopolskich i regionalnych. Jednak przedstawiciele pism motoryzacyjnych utrzymują, że publikacje tego typu nie są dla nich dużym zagrożeniem.

— Do dzienników trafiają budżety planowane w ostatniej chwili. Magazyny kreują wizerunek marki, a żaden dodatek tego w takim stopniu nie zagwarantuje — uważa Dominik Tzimas.

Jednak badania pokazują mocną pozycję dzienników, szczególnie „Gazety Wyborczej”. W pierwszym półroczu 2000 do kasy Agory wpłynęło ponad 8,5 mln zł (według stawek cennikowych, bez uwzględnienia rabatów) z samych tylko reklam formatowych w dodatku Auto-Moto. Jest to jedna trzecia kwoty, którą zarobiło łącznie 20 największych pism motoryzacyjnych.

Jednorazowa sprzedaż największych tytułów na rynku dochodzi do 200 tysięcy egzemplarzy, natomiast ceny osiągają poziom 25 tys. zł za stronę. Zdecydowaną większość reklam w prasie motoryzacyjnej stanowią zlecenia pochodzące z tej właśnie branży.

— Od 70 do 80 procent reklam to zamówienia koncernów samochodowych, producentów olei i paliw. W tej branży doszło w ostatnim roku do kilku fuzji. Po połączeniu firm, zamiast trzech reklam otrzymujemy jedną — dodaje Ewa Cesarz.

Przedstawiciele tytułów motoryzacyjnych są spokojni o przyszłość tego typu wydawnictw.

— Na Zachodzie nie zaobserwowano zjawiska odpływu reklam z prasy branżowej, a czytelnicy oczekują fachowych, poszerzonych informacji — zapewnia Ewa Cesarz.