Producenci drobiu liczą na otwarcie rynku

Aneta Królak
opublikowano: 2003-12-22 00:00

Branża drobiarska jest dobrze przygotowana do akcesji. Jednak wyczerpanie kontyngentów na eksport do UE budzi obawy.

Duże zakłady drobiarskie i fermy są już przygotowane do konkurowania na unijnym rynku.

— 80 proc. produkcji drobiarskiej pochodzi z dużych podmiotów, które już spełniają unijne normy jakościowe — mówi Mira Kobuszyńska z Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej

Okres przejściowy

Spełniają one wymagania związane z dobrą praktyką higieniczną i produkcyjną, mają wdrożony system zapewnienia bezpieczeństwa żywnościowego HACCP czy zarządzania jakością ISO.

W gorszej sytuacji są małe i średnie zakłady przetwórcze i fermy, produkujące głównie na rynki lokalne. Na szczęście część z nich została objęta okresem przejściowym.

— Do grudnia 2007 r. podmioty te będą mogły produkować tylko na rynek krajowy — mówi Mira Kobuszyńska.

Firmy, które nie dostosują się do przepisów sanitarno-weterynaryjnych i handlowych, będą musiały drastycznie ograniczyć produkcję, a swoje wyroby sprzedawać na krajowe rynki lokalne. To może spowodować nieopłacalność działalności i zamknięcie zakładów.

— Dla małych ferm szansą jest markowa specjalizacja i np. produkcja jaj z niską zawartością cholesterolu — mówi prof. Stanisław Wężyk, prezes Krajowej Izby Producentów Drobiu i Pasz.

Przedstawiciele branży podkreślają, że po akcesji dla polskich producentów drobiu otworzy się ogromny rynek zbytu, który nie będzie ograniczony żadnymi limitami.

— Unijni konsumenci będą kupować nasze produkty, bo są one konkurencyjne zarówno jakościowo, jak i cenowo. Drób w UE jest około 2,5 razy droższy niż w Polsce — mówi Rajmund Paczkowski, prezes Krajowej Rady Drobiarskiej.

Za wczesny wzrost

W ciągu ostatnich miesięcy eksport polskiego drobiu do krajów UE systematycznie rośnie. Złożyła się na to m.in. epidemia ptasiej grypy, która spowodowała spadek podaży mięsa drobiowego rodzimych producentów na rynkach Niemiec, Holandii i Belgii.

— Problem w tym, że praktycznie wyczerpaliśmy już kontyngenty, które przysługiwały nam do końca czerwca 2004 r. na bezcłowy eksport drobiu do krajów Unii. A towar obłożony cłem nie będzie konkurencyjny — mówi Rajmund Paczkowski.

Jego zdaniem, może to spowodować wyparcie tuż przed akcesją z unijnego rynku polskich dostawców przez producentów z innych krajów, np. Węgier.

— W ten sposób stracimy rynek, który tak łatwo zdobyliśmy. A ponowne jego zdobycie będzie wymagało dużych nakładów finansowych i organizacyjnych — mówi Rajmund Paczkowski.

Konieczna integracja

Akcesja wymusi również integrację uczestników łańcucha produkcji mięsa drobiowego — hodowców, ubojni i dystrybutorów. Wpłynie to na zrównoważenie popytu z podażą.

— Na krajowym rynku często występowała nadpodaż drobiu, co było przyczyną gwałtownych spadków cen. A kiedy integratorem odpowiedzialnym za wszystkie etapy produkcji będzie ubojnia lub przetwórnia, która zna rynek konsumenta, nie dojdzie do takiej sytuacji — mówi Rajmund Paczkowski.