Producenci kas ostrzegają fiskusa

Grzegorz SuteniecGrzegorz Suteniec
opublikowano: 2019-09-03 22:00

Wprowadzenie kas fiskalnych w postaci oprogramowania na smartfon lub tablet grozi rozszczelnieniem systemu i zmniejszeniem wpływów do budżetu — alarmują producenci urządzeń do rejestracji sprzedaży. Fiskus się nie boi

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Na czym polega rewolucja w kasach fiskalnych szykowana przez Ministerstwo Finansów
  • Jakie zagrożenia z nią związane widzą producenci kas
  • Jak swojego pomysłu broni fiskus

W połowie sierpnia producentów kas fiskalnych zaskoczył projekt rozporządzenia o kasach fiskalnych w postaci oprogramowania, opublikowany przez Ministerstwo Finansów.

OD HARDWARE’U DO SOFTWARE’U:
OD HARDWARE’U DO SOFTWARE’U:
Wiceminister finansów Tadeusz Kościński był członkiem komitetu sterującego programu od „Papierowej do cyfrowej Polski”. Dzięki rozporządzeniu zaproponowanemu przez podległy mu departament fiskalne kasy sprzętowe online mogą zostać zastąpione przez kasy wirtualne. W ocenie producentów kas może to się stać ze szkodą dla budżetu
fot. Marek Wiśniewski

— Do tej pory zwykle przeprowadzane były konsultacje ze środowiskiem, Głównym Urzędem Miar i użytkownikami urządzeń. W przypadku przepisów o kasach online trwały ponad rok, bo to specyficzne kwestie, wymagające dopracowania wielu szczegółów. Cały proces legislacyjny związany z wprowadzeniem kas online zajął trzy lata — mówi Zbigniew Stanasiuk, ekspert Krajowej Izby Gospodarczej Elektroniki i Telekomunikacji (KIGEiT).

Na konsultacje projektu rozporządzenia o kasach wirtualnych MF wyznaczyło pierwotnie dwutygodniowy termin. Miał upłynąć 28 sierpnia, ale został przedłużony do 4 września. Przepisy mają wejść życie z początkiem 2020 r. Umożliwienie firmom, by za kasę fiskalną służył smartfon lub tablet, może zagrozić branży. Jej przedstawiciele twierdzą jednak, że zagrożony jest przede wszystkim cały system poboru podatków.

Brak kontroli...

— Wprowadzenie kas software’owych to zupełnie niezrozumiały ruch w kierunku rozszczelnienia całego systemu — mówi Marcin Monkiewicz, prezes Organizacji Pracodawców Branży Fiskalnej (OPBF).

Jedna z głównych obaw branży to brak konieczności uzyskania homologacji dla nowych rozwiązań, a wiec w praktyce brak kontroli.

— Kasy tego typu mają nie przechodzić procesu homologacji. Nikt więc nie będzie miał kontroli nad poprawnością ich działania. Widzimy tu ogromne pole do nadużyć — mówi Marcin Monkiewicz.

„Szef Krajowej Administracji Skarbowej będzie prowadził w postaci elektronicznejwykaz producentów kas posiadających zarejestrowany certyfikat (…). Działanie aplikacji będzie polegać na wygenerowaniu e-paragonu zgodnie ze specyfikacją, na podstawie wydanych, zarejestrowanych i aktualnych certyfikatów zarówno producenta, jak i przedsiębiorcy. Zastosowane rozwiązanie pozwoli na weryfikację, czy oprogramowanie działa zgodnie ze specyfikacją” — odpowiada resort finansów.

Potencjalnych pól do malwersacji producenci wskazują wiele. Zdaniem szefa OPBF to m.in. możliwość wydawania kopii paragonów jako oryginałów, klonowania kas software’owych lub modyfikacji oprogramowania w celu obniżenia zarejestrowanej wartości obrotów i podatku. Ministerstwo Finansów nie obawia się nieszczelności. Jego zdaniem „odpowiedni poziom bezpieczeństwa ma zapewnić mechanizm nadawania unikatowych identyfikatorów dla każdego generowanego e-paragonu, opierający się na zastosowaniu koncepcji »documentchain«, która ma zapewnić integralność, niepodważalność, niezaprzeczalność oraz ciągłości kolejnych wystawionych dokumentów. Identyfikator będzie zależał zarówno od danych zawartych na paragonie, jak również wartości identyfikatorów wszystkich wcześniej wystawionych dokumentów”.

…i bezpieczeństwa

Branża zwraca też uwagę na niebezpieczeństwo ataków hakerskich.

— Kasa w postaci oprogramowania, która na dodatek nie podlega certyfikacji, instalowana w dowolnym środowisku systemowym, jest bardzo niebezpiecznym narzędziem w ręku nieuczciwego podatnika, jego konkurentów, nieuczciwych twórców takich aplikacji i hakerów — mówi Zbigniew Stanasiuk.

— Co się stanie, jak ktoś wpuści wirusa i 50 tys. kas wirtualnych nagle zacznie generować milion paragonów po 1 groszu co minutę? Jak zachowa się wtedy cały system, czy się zablokuje? A jeśli się zablokuje, to jak kupimy chleb czy mleko w sklepie, skoro nie będzie można prowadzić sprzedaży? Na takie pytania trzeba sobie opowiedzieć, wprowadzając jakiekolwiek zmiany — uważa Marcin Monkiewicz.

„Zaprojektowane rozwiązanie minimalizuje ryzyka związane z bezpieczeństwem danych (…). Dodatkowo w ramach prac projektowych przewidziane jest przeprowadzenie testów bezpieczeństwa, w szczególności testów penetracyjnych, potwierdzających odporność opracowanego rozwiązania na próby przełamania zabezpieczeń” — twierdzi MF.

Dobre intencje

Zdaniem resortu wprowadzenie kas software’owych ma zachęcić przedsiębiorców do wyjścia z szarej strefy poprzez „łatwą dostępność i obniżenie całkowitych kosztów posiadania kas rejestrujących”. Producenci kas kwestionują ten argument. Twierdzą, że wymiana smartfona lub tabletu co dwa lata, zakup oprogramowania antywirusowego, licencji kasy wirtualnej i drukarki wcale nie musi kosztować mniej. Argumentują też, że kasy wirtualne utrudnią upowszechnienie obrotu bezgotówkowego, bo w projekcie rozporządzenia pominięto obowiązek ich integracji z terminalami płatniczymi.

Zyskają czy stracą

Zmiany w ustawie o VAT, które weszły w życie 1 maja 2019 r. nakładają na przedsiębiorców obowiązek wymiany tradycyjnych urządzeń fiskalnych na kasy online. To oznacza żniwa dla producentów sprzętu. Wprowadzenie kas wirtualnych może stanowić dla nich zagrożenie, choć zdaniem MF to „szansa dla rodzimych dostawców rozwiązań, którzy najlepiej rozumieją specyfikę i potrzeby poszczególnych branż”. Szacuje się, że obowiązkiem wymiany w latach 2 019-20 objętych będzie około 345 tys. urządzeń, a w kolejnych latach jeszcze około 600 tys. Średni koszt kasy online polskiego producenta to około 1,3 tys. zł. To oznacza, że gra toczy się o ponad 1,2 mld zł. Liderzy polskiego rynku kas fiskalnych to Novitus, Posnet i Elzab. Posnet twierdzi, że ewentualne wprowadzenie kas wirtualnych mu nie zagrozi.

— Jesteśmy przygotowani do adaptacji firmowego oprogramowania na wybranych platformach sprzętowych, co wyłącznie obniży nam koszty produkcji, obawiamy się raczej o szczelność podatkową proponowanego systemu, gdyż w przypadku prawdopodobnych skutecznych ataków hakerskich na rozwiązania w pełni softwarowe, być może za wiedzą i zgodą nieuczciwego podatnika,  otwiera się prawdziwy Armagedon wzajemnych oskarżeń i roszczeń odszkodowawczych w trójkącie: podatnik, fiskus i producent kas softwarowych — mówi Robert Abramczuk, prezes Posnetu.