Na początku roku UE dopuściła możliwość powszechnej produkcji larw mącznika jako produktu spożywczego. Białko z owadów można wyprodukować zdecydowanie taniej niż ze zwierząt gospodarskich, bo np. do kilograma wołowiny potrzeba 15 tys. litrów wody, a owady pobierają ją z pożywienia. HiProMine nie idzie tak daleko, żeby karmić ludzi owadami. Wykorzystuje gatunek hermetia illucens, czyli muchę czarną, do produkcji białka stosowanego w karmach dla zwierząt domowych i gospodarskich, ryb hodowlanych oraz w produkcji nawozów.
Dobrze przebadany robak
— Chcemy stworzyć technologię zautomatyzowaną o niskim wpływie na środowisko. Nasza produkcja może mieć wręcz ujemny indeks emisji, bo wykorzystujemy przy niej produkty uboczne przemysłu rolno-spożywczego, które zgniłyby na kompoście – niespełniające norm warzywa czy obierki. Od wyklucia do dorosłego osobnika, czyli w siedem dni, hermetia illucens powiększa się 10 tys. razy, a zjada tyle, ile waży – mówi prof. Damian Józefiak, pomysłodawca, współzałożyciel i prezes HiProMine.

Kierownik Katedry Żywienia Zwierząt na Uniwersytecie Przyrodniczym w Poznaniu założył w 2015 r. firmę z kolegą z uczelni - dr hab. Janem Mazurkiewiczem, dyrektorem Zakładu Doświadczalnego ds. Technologii Produkcji Pasz i Akwakultury w Muchocinie. Zatrudniająca 45 osób spółka ma 12-osobowy zespół badawczo-rozwojowy, w którego skład wchodzi trzech profesorów i dziewięciu doktorów, w tym dwóch habilitowanych, z takich dziedzin, jak genetyka, entomologia, fizjologia, zootechnika, mikrobiologia i weterynaria. Produkcja odbywa się w modułowym bioreaktorze – nomen omen – w Robakowie pod Poznaniem. Spółka ma na koncie 29 międzynarodowych zgłoszeń patentowych, a dziewięć patentów już jej przyznano.
Finansowanie z giełdy, kredytu, UE i funduszu
- Najistotniejsza jest jednak pozytywna odpowiedź rynku na pierwsze partie próbnych produktów z linii demonstracyjnej – podkreśla Damian Józefiak.
Oferta skierowana jest głównie na rynek karm dla zwierząt domowych i pasz dla hodowli ryb, a także zwierząt gospodarskich i nawozów dla ogrodnictwa, bo jednym z produktów jest naturalny nawóz organiczny. HiProMine podaje, że 1 kg mączki pochodzenia owadziego zastosowany w paszach zastępuje produkty, do których wytworzenia potrzeba było 4,7 kg ryb.
Teraz firma chce zwiększyć skalę biznesu.
- Dzięki budowie nowego centrum technologicznego opartego na własnej, sprawdzonej i opatentowanej technologii nasze moce produkcyjne wzrosną do ponad 50 tysięcy ton produktów wytwarzanych z biomasy owadów rocznie – zapowiada prezes HiProMine.
Wartość inwestycji szacuje na kilkadziesiąt milionów złotych. Pieniądze spółka chce pozyskać z oferty publicznej, ale część wydatków sfinansuje kredytem inwestycyjnym. Skorzystała już z unijnego wsparcia na prace badawcze, m.in. w ramach H2020, konkursu Szybkiej ścieżki i regionalnego programu operacyjnego. Badania dotyczyły m.in. selekcji stad rodzicielskich, odchowu prepoczwarek, rozrodu, w tym odchowu i selekcji wylęgów, tuczu i przetwórstwa, tj. wytłaczania tłuszczu i wytwarzania różnego typu mączek.
W HiProMine uwierzył m.in. Krzysztof Domarecki, założyciel produkującej chemię budowlaną Seleny i funduszu inwestycyjnego Fidiasz FIZ - został szefem rady nadzorczej start-upu. W jej skład wchodzą też m.in. Marek Borzestowski, prezes NanoGroup czy Kamil Moczulski z Tar Heel Capital Pathfinder.
Konkurencja z Holandii i Francji
Prezes HiProMine uważa, że tylko trzy inne firmy w Europie są na tym co jego firma etapie - przejścia od produkcji na prototypowych liniach do pełnoskalowej.
- Na pozór hodowla owadów może wydawać się procesem prostym. Sprawa się jednak komplikuje, gdy zaczynamy mówić nie o pojedynczych owadach, ale o setkach ton w odizolowanej hali produkcyjnej. Holenderski Protix i francuski InnovaFeed postawiły dopiero zakłady i trwa rozruch technologii. Także francuski Ynsect rozpoczyna inwestycję. Mamy w tym wyścigu nie lada przewagę: zainwestowaliśmy w budowę centrum badawczo-rozwojowego oraz stworzenie zespołu naukowców i praktyków przemysłu paszowego zdolnych opracować nowe technologie, przeprowadziliśmy setki eksperymentów naukowych, badań żywieniowych nad optymalną dietą owadów, testów rozrodu, tuczu i przetwórstwa – podkreśla prezes HiProMine.
W słusznie minionych czasach nad dużymi stawami hodowlanymi mocowano siatki, tzw. stoły na padlinę. Umieszczano tam zdechłe sztuki trzody chlewnej i bydła. Białe robaki spadały do wody tysiącami sztuk. Pomysł HiProMine nie jest więc nowy, robaki to naturalny pokarm ryb, choć dziś w hodowlach nie stosuje się padliny. Firmę z Robakowa śledzę od początku jej powstania, bo ma innowacyjny pomysł na rozwiązanie problemu braku białka na świecie. Zasoby ryb naturalnych są ograniczone. Bywały lata, gdy nie można było dostać szprota do wędzenia, bo rybakom bardziej opłacało się sprzedawać je na mączkę wykorzystywaną do produkcji pasz. Na dodatek białko owadzie jest czystsze niż pozyskiwane z żyjących w morzu ryb, w których organizmie są metale ciężkie. Sam chętnie nawiążę współpracę z HiProMine.

Fidiasz rozpoczął funkcjonowanie w połowie 2017 r. z budżetem 200 mln zł i dotychczas wsparł HiProMine kwotą prawie 20 mln zł. Chcę przede wszystkim wykorzystać doświadczenie zdobyte w trakcie rozwijania Seleny celem pomocy początkującym przedsiębiorstwom w podboju światowych rynków. Pomysł na produkt czy usługę, technologia, a wreszcie komercjalizacja, to jedno. Dzisiaj, wraz z rozbudową firmy, coraz istotniejszą rolę odgrywa złożony zestaw innych kompetencji – również ważnych, co sam wynalazek. Jednym z trudniejszych w realizacji aspektów jest skuteczna ekspansja na rynki zagraniczne. Zdobywanie tego typu wiedzy na własną rękę bywa kosztowne, a złe decyzje mogą znacznie opóźnić proces – nawet jeśli początkowy pomysł był rewolucyjny. Dlatego Fidiasz – wraz z funduszami niezbędnymi do rozwoju – wnosi do procesu know-how i wsparcie konieczne, aby w pełni wykorzystać potencjał drzemiący w poszczególnych start-upach. Ponad 80 proc. firm, w które zainwestowaliśmy, prowadzi aktywne działania w skali europejskiej lub światowej.