Producentów stać na wzrost, a zostali zmuszeni do cięć

Mira Wszelaka
opublikowano: 2005-06-01 00:00

Polsce nie udało się przekonać UE do zwiększenia kwot na produkcję skrobi ziemniaczanej, którą wkrótce będziemy musieli ograniczyć.

Mimo apeli Polski i Litwy, dotyczących zwiększenia kwot na produkcję skrobi lub przesunięcia niewykorzystanej przez starych członków Unii części ogólnej kwoty, ministrowie rolnictwa UE zdecydowali o zamrożeniu systemu do końca 2006 r. Komisja Europejska przedstawiła jedynie pisemną deklarację, w której zobowiązała się, że po dwóch latach rozważy polsko-litewskie postulaty. Decyzja UE to zły znak dla branży, która jako jedna z nielicznych jest w całości w polskich rękach.

— Niestety, na skutek uzgodnionych z Unią kwot moce produkcyjne musiały ulec redukcji. W sezonie 2003/04 krajowe zakłady wypuściły na rynek blisko 180 tys. ton skrobi (rok wcześniej 165 tys. ton). W tym roku teoretycznie powinniśmy je ograniczyć do 145 tys., ale Unia w pierwszym roku członkostwa dopuściła możliwość produkcji o 5 proc. wyższej. Ograniczyliśmy więc produkcję do 152 tys. ton. Niestety, w najbliższym sezonie 2005/06 będziemy musieli ograniczyć produkcę o 7 tys. ton. — mówi Wiesław Dzwonkowski z zakładu badań rynkowych Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej.

Jego zdaniem, nasz kraj jest w stanie produkować ponad 200 tys. ton skrobi rocznie.

W ciągu ostatnich 6 lat tylko w 2001 r. kraje UE wykorzystały całość przyznanych im kwot, a w pozostałych latach kwoty pozostały niewykorzystane w 3-17 proc.

Kwota produkcyjna przewidziana dla UE wynosi 1,95 mln ton, a same Niemcy mają możliwość produkcji 600 tys. ton. W negocjcjach nikogo nie przekonał argument, że Polska jest największym w UE producentem ziemniaków.