Prof. Góra: dobrowolność niedobra i niepotrzebna

PAP
opublikowano: 2013-09-04 21:17

Jeden z twórców reformy emerytalnej z 1999 r., prof. Marek Góra, o projekcie zmian w OFE ogłoszonym przez premiera Donalda Tuska:

„Te zmiany nie są dobre z wielu powodów. Rozumiem, że rząd ma problemy budżetowe, problem i z długiem, jego poziomem i z deficytem, domknięciem budżetu. Tutaj pewne działania prawdopodobnie były nieuniknione, natomiast każde działania tego typu mogą być mniej lub bardziej dewastujące.

W konstrukcję systemu bez wielkiej dla niego szkody da się wpasować umorzenie obligacji. To nie jest dobre, natomiast jest akceptowalne – nie burzy logiki systemu, jego fundamentów. Oczywiście to należałoby zrobić w taki sposób, żeby środków nie przesuwać do ZUS-u, a do jakiejś innej publicznej instytucji. Oczywiście rząd chce tutaj działać szybko – instytucją, która jest gotowa, jest ZUS. Inne instytucje wymagałyby trochę czasu i przygotowań, co jest dla rządu niewygodne, bo sytuacja budżetowa jest taka, jaka jest dziś.

Zdecydowanie niedobre, a co gorsza niepotrzebne, jest wprowadzenie elementu dobrowolności dotyczącej składek. +Dobrowolność+ generalnie jest jednym z fundamentów funkcjonowania wolnego społeczeństwa. Tyle tylko, że każda rzecz ma dwie strony.

W tej dyskusji dotyczącej systemu emerytalnego, to sformułowanie zostało bardzo daleko nadużyte. Rząd nie powinien zastawiać pułapek na ludzi czy wykorzystywać swobody wyboru, aby musieli podejmować decyzje, które wymagają wiedzy. Tu otwiera się pole do różnego rodzaju naciągania na doradztwo. Otworzy się piekło polegające na tym, że będzie po tysiąc argumentów za tym, żeby składkę w całości przekazać do ZUS-u i drugi tysiąc za tym, żeby ją podzielić.

Przeciętny człowiek wyciągnie z tego dla siebie, że ten system emerytalny to jedna wielka ściema, a to jest najgorsze, co może się stać. System emerytalny musi działać w długim horyzoncie, a żeby mógł działać, musi być wiarygodny. Jeżeli uczestnicy systemu będą poddawani z jednej i drugiej strony naciskowi (rząd będzie chciał poprawić sobie sytuację budżetową, a instytucje finansowe będą chciały zarządzać środkami), zwykły człowiek będzie skołowany. Podważy się wiarygodność uczestnictwa w tym systemie.

Gdyby było tak, że umarza się te obligacje, nie byłbym szczęśliwy, natomiast zrozumiałbym, być może nawet wsparł od strony technicznej, żeby to działało. W elemencie dotyczącym dobrowolności nie pozostaje nic innego niż powiedzieć: to nie ma sensu. Nie wolno na ludzi zastawiać tego typu pułapek w systemie publicznym.

W systemie publicznym wszyscy powinni być traktowani tak samo. Jeśli zaczynamy robić, że jedni będą tacy, a drudzy owacy, nawet na skutek ich własnego wyboru, robimy rzecz, która podważa fundamenty publicznego funkcjonowania - że jesteśmy wszyscy na tym samym wozie. Tę istotę publicznych instytucji ta część ogłoszonej dziś decyzji bardzo silnie podważa”.