Właściciele nawet najmniejszych firm potrzebują systemów, które realnie pomagają w zarządzaniu i planowaniu.
Magdalena Jaworowska-Kosior, menedżer rozwoju biznesu sektora MŚP w spółce Comarch, zauważa, że ponieważ segment małych i średnich przedsiębiorstw jest bardzo zróżnicowany, więc kierowana na ten rynek oferta musi być elastyczna, bogata i różnorodna. System informatyczny — zaznacza — należy dostosować do wielkości firmy i specyfiki branży. Mikroprzedsiębiorstwom wystarczają na ogół aplikacje do fakturowania, ale już w małych firmach potrzeby i procesy biznesowe, które powinno obsłużyć oprogramowanie, są znacznie bardziej skomplikowane.
— Takie podmioty prowadzą niekiedy dość złożoną ewidencję, obejmującą zarówno przychody, jak i koszty. Bywa, że mają magazyny i samodzielnie rozliczają pracowników. Dlatego przydatne dla nich okazują się moduły księgowe, handlowo-magazynowe i kadrowo-płacowe — tłumaczy Magdalena Jaworowska-Kosior.
Małe firmy coraz częściej decydują się na outsourcing usług księgowych, w czym także pomocny bywa internet. Przykład: wyszukiwarka w portalu iKsiegowość24.pl, która pozwala na szybkie znalezienie biura rachunkowego oferującego usługi dostosowane do potrzeb klienta.
— Korzyść z takich rozwiązań jest obustronna: przedsiębiorca upraszcza działalność, pozbywając się obowiązków związanych z księgowaniem i rozliczaniem się z urzędami, a biuro rachunkowe zyskuje skuteczną promocję w internecie i zdobywa nowych klientów — wskazuje Magdalena Jaworowska-Kosior.
A co ze średnimi przedsiębiorstwami? Coraz chętniej korzystają z technologii bezprzewodowej, która umożliwia menedżerom, handlowcom i innym pracownikom sprawne realizowanie zadań poza biurem za pomocą urządzeń mobilnych: telefonów komórkowych, smartphonów, kolektorów danych.
Klient najważniejszy
W 2008 r. dzięki sprzyjającemu kursowi euro wartość polskiego rynku oprogramowania aplikacyjnego dla małych i średnich przedsiębiorstw po raz pierwszy pokonała granicę 100 mln euro. Niestety, w 2009 r. dynamika wzrostu tego segmentu informatyki spadła. Z drugiej jednak strony, niektóre rozwiązania IT przeznaczone dla MŚP dopiero w kryzysie stały się popularne. Należy do nich np. oprogramowanie do zarządzania relacjami z klientami (CRM — od angielskiego customer relationship management).
Ponoszone kilka lat temu nakłady na marketing nijak się miały do sprzedaży aplikacji. Doszło do kilku wdrożeń w największych korporacjach, które zawsze były w awangardzie informatycznych zmian, ale ogół polskich przedsiębiorstw pomysłu nie podchwycił. Wzmożone zainteresowanie CRM pojawiło się na przełomie lat 2009 i 2010 wraz z rosnącą świadomością przedsiębiorców, że szczególnie w okresie spowolnienia gospodarczego trzeba patrzeć na rynek z punktu widzenia klientów. Bo łatwiej i taniej jest oferować usługi i produkty już znanym kontrahentom niż szukać zupełnie nowych.
— W roku 2010 rzeczywiście coś się ruszyło. Nasza sprzedaż systemów CRM jest większa niż w roku 2007, czyli przed kryzysem — informuje Dominik Barczyk, odpowiedzialny za sprzedaż takich systemów w polskim oddziale Oracle.
Na każdą kieszeń
Generalna zasada jest taka: im większa firma, tym mocniejsze przekonanie, że trzeba inwestować w IT. Ale i wśród małych podmiotów rośnie świadomość, że muszą być dobrze zinformatyzowane, jeśli chcą się rozwijać. Optymalnym wyborem są dla nich zintegrowane systemy klasy ERP (Enterprise Resource Planning) — czyli planowania zasobów przedsiębiorstwa.
Według firmy badawczo-analitycznej DiS, w Polsce działa 35 producentów średnich ERP (przeznaczonych dla sektora MŚP), z czego 10 głównych dostawców obsługuje blisko 60 proc. rynku. Z systemów tych korzysta 12 tys. przedsiębiorstw i około 160 tys. użytkowników końcowych. Potencjał rynku również jest coraz większy. Szacuje się, że z rozwiązań tej klasy może skorzystać jeszcze 18 tys. przedsiębiorstw, czyli około 110 tys. użytkowników. Producenci mają więc ogromne pole do działania.
Mniej wybredni klienci wybierają systemy, które wspomagają zarządzanie, ale są uboższe funkcjonalnie i często pochodzą od mniej znanych dostawców. Takich produktów jest na rynku około 160 i konkurują z ERP ceną. Tzw. tańsze opcje często, niestety, okazują się droższe, gdy firma się rozrasta i ma coraz większe wymagania co do funkcjonalności programów w zakresie obsługi oddziałów, pracy zdalnej czy systemów mobilnej sprzedaży. Dlatego kupując oprogramowanie dla sektora MŚP, trzeba zwracać uwagę nie tylko na cenę, lecz również na wsparcie techniczne, łatwość obsługi, możliwość rozwoju. No i na renomę producenta.
— Anonimowy dostawca czy autorski program nie zagwarantuje ani efektywnego, długoletniego wsparcia, ani odpowiednio częstych aktualizacji, koniecznych przy zmieniających się co roku przepisach podatkowych — ostrzega Artur Palac, kierownik systemów w Sage.
Piractwo nie popłaca
Przedsiębiorstwa powinny inwestować nie tylko w dobre, ale i w legalne oprogramowanie. Według badań, ponad 50 proc. aplikacji używanych w Polsce jest nielegalnych. Część pirackich programów zainstalowano na firmowych komputerach. Odpowiedzialność za trefne aplikacje ciąży na pracodawcy, nawet jeśli podwładny korzysta z nich bez wiedzy i zgody szefa.
Kodeks karny za piractwo przewiduje karę grzywny od 100 zł do 720 tys. zł, ograniczenie wolności do 12 miesięcy, pozbawienie wolności od 3 miesięcy do nawet 5 lat, a także konfiskatę narzędzi przestępstwa, czyli nośników danych, komputerów i serwerów.
To nie koniec przykrych konsekwencji, jakie mogą spaść na amatorów kradzionych aplikacji. Producenci oprogramowania, których prawa autorskie naruszono, mogą dochodzić swoich praw na drodze sądowej. A wtedy mogą żądać naprawienia szkody na zasadach ogólnych bądź przyjąć odszkodowanie w wysokości dwukrotności wartości rynkowej oprogramowania. l