Prognozy makroekonomiczne

  • Jacek Kowalczyk
opublikowano: 07-01-2014, 00:00

Ekonomiści przewidują rok 2014 w gospodarce

Wzrost gospodarczy: Wiatry w końcu będą nam sprzyjać

RADOSŁAW BODYS

główny ekonomista PKO BP

Polska gospodarka od kilku miesięcy wykazuje oznaki ożywienia i ten proces powinien być kontynuowany w 2014 r. Poprawa koniunktury ma dość silne podstawy. Po pierwsze, coraz lepsze będzie otoczenie międzynarodowe, bo gospodarka europejska powinna wychodzić z dołka. Po drugie, zmiany w OFE przyniosą więcej luzu w budżecie, dzięki czemu rząd będzie mógł zwiększyć wydatki inwestycyjne. Po trzecie, stopy procentowe w Polsce przez cały 2014 r. powinny pozostać na bardzo niskim poziomie. W takich warunkach polska gospodarka powinna rozwijać się w rozpoczynającym się roku w tempie około 3 proc.

Inflacja: Brak powodów do silnego wzrostu cen

ŁUKASZ TARNAWA

główny ekonomista BOŚ

W 2014 r. inflacja powinna pozostać na niskim poziomie, prognozujemy roczną dynamikę cen na poziomie 1,2 proc. Z jednej strony, dość stabilne powinny być tzw. ceny administrowane, ponieważ przewidywane są obniżki cen energii elektrycznej i tylko niewielkie podwyżki cen gazu. Niska będzie też dynamika cen żywności. Z drugiej strony, ożywienie w polskiej gospodarce nie będzie na tyle silne, by wywołało to presję inflacyjną od strony popytu. Dynamika płac nieco odbije, ale nadal będzie umiarkowana. Ponadto, spodziewamy się lekkiego umocnienia złotego, co będzie obniżać ceny towarów importowanych.

Koszt pieniądza: Gołębie nie dadzą mocno rosnąć stopom

PIOTR BUJAK

główny ekonomista banku Nordea

Stopy procentowe powinny pozostać niskie przez cały rok. Rada Polityki Pieniężnej (RPP) zdecyduje się na podwyżki dopiero w drugiej połowie roku (zakładam po jednej podwyżce o 0,25 pkt proc. we wrześniu i listopadzie). Choć koniunktura będzie się nasilać, rada nie będzie chciała znacząco zaostrzać polityki pieniężnej, m.in. dlatego, że będzie w niej coraz więcej „gołębich” członków, czyli zwolenników niskich stóp. W ostatnich dniach do RPP wszedł Jerzy Osiatyński, a wkrótce dołączy do niej prawdopodobnie trzech nowych członków. Cała czwórka będzie nominowana przez otoczenie rządu, więc będzie pewnie wykazywać „gołębie” nastawienie.

Rynek pracy: Firmy będą tworzyć miejsca pracy

MACIEJ RELUGA

główny ekonomista BZ WBK

Przez wiele lat panowało przekonanie, że polska gospodarka musi rozwijać się w tempie przynajmniej 3 proc. rocznie, aby sytuacja na rynku pracy zaczęła się poprawiać. Ostatnie kwartały zrewidowały ten pogląd — pozytywne tendencje w zatrudnieniu pojawiły się już przy dynamice około 1 proc. Ożywienie na ryku pracy powinno być kontynuowane w 2014 r. Ekspansja eksportu oraz wzrost inwestycji będą wzmacniać popyt na pracowników. Poprawa nie będzie jednak bardzo silna, bo w ostatniej fali spowolnienia pracodawcy unikali zwalniania ludzi. Spodziewamy się wzrostu zatrudnienia o 1 proc. i lekkiego spadku bezrobocia — o około pół punktu procentowego, do 12,7 proc. Wzrośnie też wydajność pracy.

Wynagrodzenia: Będzie miejsce na podwyżki płac

IGNACY MORAWSKI

główny ekonomista FM Banku

Po roku bardzo niskiego wzrostu wynagrodzeń, rok 2014 powinien w końcu przynieść nieco bardziej znaczące podwyżki płac. Spodziewamy się wzrostu średniej pensji w sektorze przedsiębiorstw o 3,5 proc. Po pierwsze, wraz z ożywieniem gospodarczym będzie rósł popyt na pracowników. Po drugie, tzw. podaż pracy, czyli liczba osób chętnych do podjęcia zatrudnienia, przestanie rosnąć, bowiem zaczyna wygasać wpływ przeprowadzonej w 2009 r. likwidacji przywilejów emerytalnych. W ostatnich latach wzrost bezrobocia wynikał częściowo właśnie z tej reformy i teraz ta negatywna tendencja zaczyna zanikać.

 

Handel zagraniczny: Eksporterzy wyciągną nas z marazmu

JAKUB BOROWSKI

główny ekonomista Credit Agricole

W 2014 r. polski eksport będzie kontynuował ekspansję. Prognozujemy, że zagraniczna sprzedaż wzrośnie o 8,8 proc., wobec 2013 r. Z jednej strony, postępować będzie tzw. reorientacja geograficzna, czyli eksporterzy będą coraz chętniej wchodzić na nowe rynki. Ten proces nasilił się w 2013 r. i będzie z pewnością kontynuowany w 2014 r. Z drugiej strony, powinniśmy zobaczyć ożywienie gospodarcze w Unii Europejskiej, więc popyt u naszego głównego partnera handlowego powinien rosnąć. Ponadto, główne atuty, jakie dotychczas wspierały naszą zagraniczną sprzedaż, czyli niskie koszty pracy i korzystny kurs walutowy, zostaną utrzymane. Dzięki temu eksport w tym roku pozostanie głównym motorem polskiej gospodarki.

Inwestycje: Firmy odzyskają apetyt na rozwój

RAFAŁ BENECKI

główny ekonomista ING Banku Śląskiego

Inwestycje w polskiej gospodarce w końcu wychodzą z dołka i w 2014 r. powinny ciągnąć dynamikę PKB w górę. Dynamika nakładów sektora publicznego osiągnęła już dołek i będzie w bieżącym roku stopniowo przyspieszać. Rząd uruchamia wiele dużych projektów, które najpierw finansowane będą ze źródeł krajowych, a później z funduszy unijnych. Chce w ten sposób uniknąć luki finansowej między pulami dotacji na lata 2007-13 a 2014-20. Ponadto, wreszcie zobaczymy znaczące odbicie inwestycji prywatnych. Zamówienia firm rosną i wykorzystanie mocy produkcyjnych jest już relatywnie wysokie.

 

Konsumpcja: Za wcześnie na zakupowy szał

DARIUSZ WINEK

główny ekonomista BGŻ

Dołek konsumpcji w polskiej gospodarce mamy za sobą i gospodarstwa domowe będą stopniowo zwiększać swoje wydatki, zwłaszcza w drugiej połowie roku, kiedy skutki ożywienia na rynku pracy będą już odczuwalne dla konsumentów. Nie należy jednak spodziewać się fajerwerków, odbicie konsumpcji będzie stopniowe i mało dynamiczne. Stopa bezrobocia, choć będzie spadać, nadal będzie dość wysoka, w dodatku coraz więcej osób zatrudnionych jest na tzw. umowy śmieciowe, co ogranicza ich poczucie bezpieczeństwa i utrudnia dostęp do kredytów. Wydatki konsumentów będą więc nieco wspierać polską gospodarkę, ale na pewno w 2014 r. jeszcze nie staną się jej głównym motorem.

 

Kurs złotego: Fed popsuje nastrój karnawałowy

DOROTA STRAUCH

ekonomistka Raiffeisen Polbanku

Pierwsze miesiące 2014 r. mogą nie być sprzyjające dla złotego. Zapowiadane przez Rezerwę Federalną zaostrzanie polityki pieniężnej w USA (wycofywanie się z programu skupu obligacji) może powodować odpływ kapitału z rynków wschodzących, przez co kurs EUR/PLN może wzrosnąć powyżej 4,20. Później jednak złoty powinien odrabiać straty i stopniowo się umacniać w związku z postępującym ożywieniem gospodarczym w Polsce i na świecie. Spodziewamy się, że na koniec roku euro będzie kosztować około 4 zł. Dolar potanieje do 3,06 zł, a frank do 3,08 zł.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Kowalczyk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu