Rekordowe wyniki drugiego kwartału i podwyższenie tegorocznej prognozy przez Yahoo, jeden z największych światowych portali internetowych, nie usatysfakcjonowało inwestorów. Zarzucili oni amerykańskiej spółce przesadny konserwatyzm w stosunku do projekcji przyszłych wyników.
Rozczarowanie przeniosło się na konkurentów branżowych. Podczas sesji w Azji w dół poszedł kurs Yahoo Japan. Gracze pozbywali się też papierów Softbanku, drugiego japońskiego dostawcy szerokopasmowego internetu. We Frankfurcie walory Yahoo traciły chwilami ponad 12 proc. Zaskakująco dobrze trzymał się kurs Wanadoo, francuskiego giganta medialnego. Takiego szczęścia nie mieli posiadacze walorów notowanego na niemieckiej giełdzie Lycos Europe (-2,5 proc.). O ponad 5 proc. spadła wartość akcji Abacho, Global Media Online i Totally.
W handlu poprzedzającym otwarcie sesji na Nasdaq, spadała wycena niemal wszystkich firm zajmujących się dostarczaniem treści do internetu. To był jednoznaczny sygnał, czego należy oczekiwać. Początek handlu w USA to potwierdził.