Program zwalczania korupcji — Strategia Antykorupcyjna, to dokument przyjęty przez Radę Ministrów we wrześniu 2002 roku. Było kilka etapów jego realizacji. Etap pierwszy — program, uchwalony na żądanie Unii Europejskiej, został przyjęty, co tak wszystkich usatysfakcjonowało i zmęczyło, że odłożono go do szuflady i natychmiast o nim zapomniano. Etap drugi — przedstawiciele Fundacji Batorego, zapytani przez unijnych kolegów, jak ten szczytny program jest realizowany, zrobili wielkie oczy i zapytali: jaki program? Po powrocie do kraju zrobili wielki raban i któryś z urzędników MSWiA przypomniał sobie, że rzeczywiście coś takiego kiedyś było i wygrzebał go z szuflady. Był trochę przykurzony, ale całkiem dobry, nadawał się do użytku. I wreszcie etap trzeci — jak już program się znalazł, Krzysztof Janik, będący wówczas ministrem spraw wewnętrznych i administracji, i jego prawa ręka, Zbigniew Sobotka, wzięli się ochoczo za jego wdrażanie. Na skutek energicznych działań obu panów, i licznego towarzyszącego im zespołu, ten drugi — minister Sobotka — dostał trzy i pół roku więzienia bez zawieszenia.
Program zwalczania korupcji — Strategia Antykorupcyjna — II etap wdrażania, przyjęty przez rząd w styczniu 2005 roku, uznaje, że „zawarte w pierwszym programie zadania zostały prawie w całości zrealizowane”. Wraca jednak do źródeł i definicji. Korupcja (łac. corruptio) — cytat z programu — oznacza demoralizację, rozluźnienie zasad moralnych wśród społeczeństwa, angielskie corrupt, coruption oznacza niszczyć, zniszczenie, demoralizację. Po tych wprawkach lingwistycznych program, doceniając osiągnięcia, traktuje walkę z korupcją jako niekończący się proces. Czyli, że nie chodzi o to, by złapać króliczka, ale by gonić go. Stąd strategia antykorupcyjna II i szczegółowe zapisy, co zrobić, żeby było lepiej. A zapisów jest dużo i sięgają szeroko. Od uświadamiania posłów, co to takiego łapówka, po rozmowy wychowawcze w przedszkolach, dotyczące wziątek.
Nie sposób jednak oprzeć się wrażeniu, że największe niebezpieczeństwo może towarzyszyć wdrażającym program. Stanowisko ministra to miejsce pracy podwyższonego ryzyka.