Program dopłat pełen wad

LESZEK A. HARDEK prezydent Polskiej Federacji Rynku Nieruchomości
opublikowano: 08-01-2013, 00:00

KOMENTARZ

Program Mieszkanie dla młodych (MdM) jest skonstruowany mniej interesująco dla potencjalnych nabywców nieruchomości niż obowiązujący dotychczas program Rodzina na swoim.

Przede wszystkim poważne zastrzeżenia budzi ograniczenie go tylko do rynku pierwotnego.

Mieszkania na rynku wtórnym mają często niższe ceny, a więc są dostępniejsze dla adresatów programu. Z kolei rynek pierwotny i tak nie ożywi się dzięki MdM w warunkach kryzysu. Dlatego też programem powinny być objęte zarówno mieszkania nowe, jak i starsze.

Proponowane rozwiązania nie są ekonomicznie atrakcyjne dla ludzi młodych, nawet przy wadliwie skonstruowanej zachęcie w postaci powiązania systemu finansowego z liczbą dzieci. Wartość wsparcia powinna odnosić się do wartości kredytu, a nie wartości odtworzeniowej nabywanej nieruchomości.

Jedną z istotnych różnic między planowanym a dotychczasowym programem jest przeznaczenie wsparcia państwa wyłącznie na zakup mieszkań. Wsparciu nie będzie już podlegał zakup lub budowa domu. Taka zmiana wyklucza z grupy beneficjentów programu wiele osób, dla których z różnych względów dom jednorodzinny jest korzystniejszą, a nawet jedyną możliwą formą realizacji potrzeb mieszkaniowych. Przede wszystkim dlatego, że w dużej części kraju nie realizuje się żadnego budownictwa wielorodzinnego, co więcej, w wielu gminach w planach zagospodarowania nie ma gruntów pod takie budownictwo. Dotyczy to zwłaszcza terenów wiejskich i małomiasteczkowych. Po drugie, wiele osób nabyło już lub odziedziczyło grunt pod dom jednorodzinny. Często jest to grunt kupiony przed wielu laty przez rodziców, czy odziedziczony po dziadkach, albo wydzielony z rodzinnej nieruchomości.

Z niezrozumiałych przyczyn (brak wyjaśnienia tego ograniczenia w uzasadnieniu ustawy) ludziom tym, którzy często już mają część wkładu własnego w postaci gruntu, odmawia się wsparcia. Z programu wyłącza się praktycznie całą Polskę powiatową. Ponadto program nie będzie miał takiego efektu dla gospodarki i liczby miejsc pracy, jaką mógłby mieć. Osoby, które mogłyby z niego korzystać, przyczyniając się do wzrostu obrotów sektora budowlanego, materiałów budowlanych, przemysłu ciężkiego, chemicznego, transportu, meblarskiego itd. oraz tworzenia miejsc pracy, będą nadal wstrzymywać się z realizacją swoich planów w oczekiwaniu na zgromadzenie funduszy. [MAS]

Proponowane rozwiązania nie są ekonomicznie atrakcyjne. Wartość wsparcia powinna odnosić się do wartości kredytu, a nie wartości odtworzeniowej nabywanej nieruchomości.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: LESZEK A. HARDEK prezydent Polskiej Federacji Rynku Nieruchomości

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu