Program Wino+ w Australii

W winie prawda: ostatnie spowolnienie gospodarkiAustralii przypadło na czas, kiedy wynaleziono przeglądarkę i słuchano Bryana Adamsa

Nie powinno dziwić, że aukcyjne ceny australijskiego Penfoldsa regularnie służą jako wskaźnik tamtejszej gospodarki, podaje Wine Searcher, podczas gdy nagłówek wrześniowego „The Economist” obwieszcza, że ta wyhamowała ostatnio wtedy, kiedy internauci zapoznawali się z wynalazkiem przeglądarki, a na szczytach list przebojów królowały hity Bryana Adamsa. „Financial Times” też nie pozostaje obojętny w temacie i dorzuca znowu coś o renesansie — znowu, dlatego że w kontekście rynku australijskiego wina termin padał już na tyle często, że nie wytrzymała nawet giełda Liv- -ex i w końcu podała: wspomniany Penfolds zdrożał o 53 proc. w rok.

Wyświetl galerię [1/3]

ANALITYK WYPIŁ: Na rynku wina Penfolds Grange korelacja ceny do noty ekspertów jest w zasadzie wyraźna, chociaż nie potwierdza jej akurat najdroższy rocznik 2007, który uzyskał 95 pkt. na 100, a kosztuje około 2 tys. zł za butelkę. Fot. Bloomberg

Promil obrotu

Najdłuższy nieprzerwany okres wzrostu gospodarczego we współczesnej historii podsumowano na 104 kwartały, dzięki czemu jednym kwartałem Australia strąciła z podium Holandię. Przypuszczenie, że tamtejszy rynek wina w ogóle się do tego przyczynił, nie musi być aż tak nieprawdopodobne, kiedy zauważymy, jak długi regał w lepiej zaopatrzonym markecie mogą zajmować butelki w aborygeńskie wzory czy z kangurami na etykietach. Dla szóstego na świecie producenta wina takie uproszczenie byłoby raczej zbyt śmiałe, chociaż obrazowo uświadamia ogrom kraju, którego klimatycznaróżnorodność pozwala na ofertę zbudowaną i z narodowego szirazu, i klasycznego rieslinga, i wysoko ocenianego chardonnay. Mimo że to jedynie przykładowy ułamek karty win Australii, jeszcze parę lat temu jej udział w obrocie na platformie Liv-ex wynosił tyle, co nic, bo 0,1 proc. Najnowsze analizy giełdy inwestycyjnych win pokazały natomiast, że od 2011 r. parametr wzrósł do 2,3 proc. — patrząc mniej wprawionym okiem, nie wygląda to na najpotężniejszy skok, ale trzeba wspomnieć, że skromniejszy udział w handlu miała ostatnio na przykład Dolina Rodanu. Do 2012 r. australijski wycinek tego rynku nie był też zbyt głęboki, bo wspomniany już w roli barometru gospodarki Penfolds odpowiadał za prawie 60 proc. jego wartości. Obecnie wysoko ocenianych marek jest istotnie więcej, ale nawet jeśli w jakiejś tabeli znajdziemy przy którejś z nich ponad 50-procentowy wzrost, na trzeźwo trudno o niezachwianą pewność, że wynik powtórzy się w następnym roku.

Wino na receptę

Roczne skoki rzędu 53,4 proc., 43,7 proc. czy 34,6 proc. wypracowały odpowiednio roczniki 2007, 2005 i 2002 osławionego wina Penfolds Grange — ale mowa o zmianach cen rejestrowanych na giełdzie dla brokerów, podawanych przy tym dla skrzynek po 12 butelek. W normalnych warunkach wartość australijskiego wina też może rosnąć, ale należy pamiętać i o odpowiednim magazynowaniu, i o potencjalnych kosztach transportu czy pośredników. Żeby w ogóle jakoś zacząć zbliżanie się do skąpanego w glorii Penfoldsa, trzeba w dodatku przyswoić nowe słowo, którym okazjonalnie można posłużyć się w restauracji — lubiąc albo nie znosząc szirazu. Kosztowne wino Grange — za butelkę którego możemy zapłacić nawet 2 tys. zł — bazuje właśnie na tej odmianie, bo sziraz jest w pewnym sensie jak kangur i symbolizuje Australię. Dziwnie brzmiąca odmiana o granatowych skórkach utożsamiana jest z nutami gorzkiej czekolady i czarnych porzeczek, ale żeby była już całkowicie „ozzie” — jak mówią Australijczycy o tym, co swoje — trzeba ją zmieszać ze szczepem cabernet sauvignon. Raz na długi czas Grange powstaje z szirazu bez żadnych dodatków, ale zazwyczaj stanowi miks typowy wyłącznie dla swojego kraju: sziraz z cabernetem w ilości do 15 proc. Oprócz win rozbudzających najdzikszy apetyt na aukcjach Penfolds ma bardzo szeroką gamę wyrobów opartych na owocach licznych upraw, które eksperci podsumowują na około 220 różnych źródeł. Kiedy w połowie XIX wieku brytyjski lekarz, doktor Penfold, postanowił oficjalnie zacząć, jego rachunek za 200 ha wyniósł 1,2 tys. GBP. Planował korzystać z trunku w celach medycznych, nie podejrzewając pewnie, że do lat 20. ubiegłego wieku jego nazwisko będzie na etykiecie reprezentującej połowę sprzedaży win w Australii. Biorąc pod uwagę, że obecnie za ówczesną wartość ziemi nie dałoby się kupić nawet trzech butelek rocznika 2007, okrzyk „za zdrowie” wydaje się aż zbyt dosłowny.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Weronika Kosmala

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Program Wino+ w Australii