Progres na wchód i zachód

opublikowano: 08-06-2017, 22:00

Agencja chce ściągnąć 12 tys. pracowników z Ukrainy, poszuka ich też w Mołdawii, a Polaków wyśle do Niemiec.

Polscy pracodawcy zatrudnili w ubiegłym roku 1,2 mln pracowników z Ukrainy. Coraz więcej agencji rekrutacji rozwija tam biznes.

— We wrześniu 2016 r. otworzyliśmy oddział w Kijowie. Wkrótce uruchomimy biuro we Lwowie, a za dwa tygodnie w Winnicy. Jeszcze w tym roku możemy otworzyć czwarty oddział, ale nie zapadła decyzja co do lokalizacji. Pozwoli nam to na transfer z Ukrainy ponad

1 tys. pracowników miesięcznie — mówi Piotr Zając, prezes i współwłaściciel Progresu. W ubiegłym roku za pośrednictwem Grupy Progres, która ma w Polsce 21 oddziałów, pracę znalazło 20 tys. pracowników tymczasowych.

Jeszcze dalej

To nie koniec ekspansji.

— Rozpoczęliśmy współpracę z kilkoma partnerami w Mołdawii i już w lipcu pierwsi pracownicy z tego kraju zaczną pracę u naszych kontrahentów. Ukraińcy są cenieni w Polsce, ale potrafią też z dnia na dzień zmienić pracę i plany. Mołdawianie są skłonni pracować za niższe stawki i wykonywać zawody, do których w Polsce nie ma chętnych:w przetwórstwie rybnym, spożywczym czy chłodniach — mówi Piotr Zając.

Eksperci chwalą pomysł. — Od 2018 r. planowane są znaczne ułatwienia w procedurze zatrudniania obcokrajowców — komentuje Michał Młynarczyk, prezes agencji rekrutacyjnej Devire, dawniej Devonshire. Pod koniec roku Grupa Progres może zacząć szukać w Kazachstanie, Nepalu i Bangladeszu pracowników do zawodów wymagających manualnych zdolności, m.in. szwaczy czy tapicerów.

Sąsiedzka pomoc

To tyle, jeśli chodzi o wschodni kierunek, ale nie wszystko, jeśli chodzi o ekspansję Grupy Progres.

— Pierwszy krok na zachód stawiamy w Niemczech. Prowadzimy projekt, w ramach którego będziemy rekrutować wykwalifikowanych pracowników technicznych: mechaników, inżynierów, elektryków. Na początek chcemy wysłać do Niemiec 100 pracowników. Otwieramy komórkę, która będzie odpowiedzialna za zdobywanie kontrahentów w Niemczech. Będziemy delegować Polaków, a także Ukraińców, którzy od 11 czerwca mogą bez wiz wjeżdżać do całej UE na 90 dni i w niektórych sektorach podejmować pracę bez pozwoleń. Będziemy mieć przewagę, bo niemieckie agencjepracy nie mają oddziałów na Ukrainie — mówi Piotr Zając. Zgadza się z nim Wojciech Wężyk, partner zarządzający Brandscope, trójmiejskiej spółki, która ściąga z Ukrainy pracowników do centrów usług.

— Zagrożenie terroryzmem i cyberterroryzmem w Niemczech wymaga nieustannej pracy tysięcy fachowców. To naturalna okazja dla polskich firm pośredniczących w sprowadzaniu odpowiednich ludzi ze Wschodu na Zachód, a bycie „na miejscu” i tu, i tam jest atutem. Największe korporacje deklarują podejmowanie działań rekrutacyjnych samodzielnie, bez pośrednictwa, ale potencjał dla polskich agencji wciąż jest ogromny — ocenia Wojciech Wężyk.

Jednak niemiecki rynek to nie bułka z masłem.

— Robi się coraz bardziej wymagający, pracodawcy często oczekują znajomości niemieckiego. Niemieckie prawo jest bardziej restrykcyjne niż polskie, więc firma musi zrobić dogłębny research dotyczący prawa pracy i form zatrudnienia — ostrzega prezes Devire, które ma biura w Monachium i Frankfurcie. W ubiegłym roku przychody Grupy Progres, która w tym roku obchodzi 15-lecie, urosły o 47 proc. — do 154 mln zł, ale spółka sporo inwestowała i zysk wyniósł 300 tys. zł. W tym roku przychody mają sięgnąć 200 mln zł, a zysk 3,3 mln zł. Firma zatrudnia w Polsce 220 osób.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Małgorzata Grzegorczyk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu