Projekt o dopłatach do kredytów mieszkaniowych do dalszych prac

Polska Agencja Prasowa SA
opublikowano: 2006-03-22 13:10

Sejm skierował rządowy projekt ustawy zakładającej dopłaty do oprocentowania kredytów mieszkaniowych do dalszych prac w komisjach. Zdaniem rządu, projekt poprawi sytuację mieszkaniową osób niezamożnych, większość posłów krytykuje jednak, iż nie rozwiązuje on najważniejszych problemów.

Sejm skierował rządowy projekt ustawy zakładającej dopłaty do oprocentowania kredytów mieszkaniowych do dalszych prac w komisjach. Zdaniem rządu, projekt poprawi sytuację mieszkaniową osób niezamożnych, większość posłów krytykuje jednak, iż nie rozwiązuje on najważniejszych problemów.

"Źródłem finansowania dopłat będzie budżet państwa, za pośrednictwem funduszu dopłat ulokowanego w Banku Gospodarstwa Krajowego. Przewidujemy, że program do 2019 r. kosztować będzie budżet państwa ok. 7,5 mld zł" - wyjaśniał podczas sejmowej debaty wiceminister transportu i budownictwa Piotr Styczeń.

Państwo będzie zwracać 50 proc. odsetek od kredytów hipotecznych na zakup mieszkania lub budowę domu jednorodzinnego. Dofinansowanie będzie udzielane przez 8 lat od dnia pierwszej spłaty odsetek.

Według szacunków rządu, przy 30-letnim kredycie na 80 proc. ceny zakupu mieszkania do 50 m kw. o wartości 150 tys. zł, oprocentowanym na 7 proc. w skali roku, dopłata pozwoli na obniżenie raty o około jedną trzecią w zależności od systemu spłaty - o 260 zł (raty równe) lub 350 zł (raty malejące).

Kredyt będą mogli zaciągać małżonkowie lub osoby samotnie wychowujące co najmniej jedno dziecko, na zakup mieszkania do 75 metrów kw. lub budowę domu jednorodzinnego do 100 metrów kw. Kredytów będą mogły udzielać wszystkie banki, jeśli podpiszą z BGK odpowiednią umowę.

"Nakłady budżetowe netto w wysokości 3,2 mld zł pozwolą na wybudowanie w perspektywie 6 najbliższych lat 315 tys. własnościowych mieszkań dla rodzin o średnich i niskich dochodach" - powiedział Styczeń.

Jednocześnie rząd szacuje, że uruchomienie nowych inwestycji przyniesie w ciągu najbliższych 5 lat dochody podatkowe w wysokości ok. 4,2 mld zł.

Jak wyjaśniał wiceminister, cena 1 m kw. mieszkania nie będzie mogła przekroczyć wskaźników określonych przez wojewodów.

"Kombinacja ograniczeń powierzchniowych i cenowych ma spowodować, że po kredyt preferencyjny będą sięgać rodziny niezamożne, o ograniczonych aspiracjach mieszkaniowych. Dzięki temu nie ma potrzeby stosowania kłopotliwego i trudno weryfikowalnego kryterium maksymalnych dochodów uprawniających do wsparcia" - powiedział.

Jednocześnie Styczeń zapowiedział, że rząd przedstawi niebawem inne ustawy, mające poprawić sytuację w budownictwie mieszkaniowym. Chodzi m.in. o ułatwienia dla inwestorów w zakresie budownictwa mieszkaniowego oraz o zwiększenie podaży terenów pod zabudowę. Od 2007 r. możliwe będzie wykorzystanie na inwestycje w mieszkalnictwo środków UE.

Większość klubów - PO, Samoobrona, LPR i PSL uważa, że projekt nie rozwiązuje najważniejszych problemów w budownictwie mieszkaniowym. Jednak mimo krytyki posłowie chcą poprawić projekt w trakcie dalszych prac. Pełne poparcie zadeklarował jedynie PiS.

Łukasz Abgarowicz (PO) uważa, że projekt "w żaden sposób nie zwiększy ilości mieszkań", doprowadzi jedynie do wzrostu popytu, który i tak obecnie przewyższa podaż, w wyniku czego gwałtownie rosną ceny mieszkań i gruntów pod budowę.

Według niego, rząd powinien najpierw zmienić przepisy, które niepotrzebnie przedłużają proces inwestycyjny. Konieczne jest zwiększenie terenów pod inwestycje, ponieważ obecnie brak jest gruntów przygotowanych pod względem prawnym i technicznym.

Według Wiesława Szczepańskiego (SLD), dopłaty są przewidziane dla osób średnio zamożnych, z pominięciem najbiedniejszych. Krytykował, że projekt nie przewiduje poręczeń kredytów, dopłat do mieszkań kupowanych na rynku wtórnym oraz dopłat dla osób samotnych.