Ojciec osoby związanej ze spółką kupił jej akcje tuż przed rewelacyjną prognozą finansową
Komisja Nadzoru Finansowego uważa, że wykorzystano informację poufną. Prokuratura bada sprawę.
Prokuratura Okręgowa w Warszawie prowadzi postępowanie wyjaśniające w sprawie Platformy Mediowej Point Group (PMPG), kierowanej i kontrolowanej przez Michała Lisieckiego. Jak mówią przedstawiciele prokuratury, chodzi o wykorzystanie informacji poufnej dotyczącej prognozy finansowej PMPG w marcu 2008 r.
— To postępowanie cały czas się toczy. Musimy dotrzeć do wszystkich, którzy mogli mieć dostęp do informacji poufnej. Trwają przesłuchania i analizy — przyznaje prokurator Monika Lewandowska z warszawskiej prokuratury.
Jeśli wydział ds. przestępczości gospodarczej prowadzi postępowanie w takiej sprawie, to znaczy, że zawiadomienie o nieprawidłowościach przy obrocie akcjami PMPG złożyła Komisja Nadzoru Finansowego (KNF). Co na to ta instytucja?
— Sprawę prowadzi prokuratura. Dotyczy art. 180 i 181 ustawy o obrocie instrumentami finansowymi, czyli podejrzenie ujawnienia i wykorzystania informacji poufnej. Tu KNF skorzystała z przysługujących jej w postępowaniu karnym uprawnień pokrzywdzonego. Tylko tyle mogę powiedzieć, obowiązuje nas tajemnica — tłumaczy Łukasz Dajnowicz, dyrektor biura relacji zewnętrznych Komisji Nadzoru Finansowego (KNF).
Za wymienione przez niego paragrafy grozi nawet 8 lat więzienia i 5 mln zł kary.
Prosty mechanizm…
Co dokładnie kryje się w aktach sprawy o sygnaturze VI Ds. 82/09? Z kilku niezależnych źródeł dowiedzieliśmy się, że nadzór na celownik wziął osobę ściśle związaną z PMPG i ojca tej osoby. Nasze źródła podają konkretne nazwisko, ale nie zdecydowaliśmy się go ujawnić, by nie ferować wyroków przed końcem trwającego od ponad roku postępowania.
— Wszystko działo się wokół korzystnej prognozy finansowej przedstawionej przez PMPG 5 marca 2008 r. Nadzór miał wyśledzić, że tuż przed prognozą kupowano akcje na rachunek inwestycyjny należący do ojca jednego z ludzi mocno związanych ze spółką — tłumaczy nasz informator.
Po opublikowaniu optymistycznych danych, kurs wystrzelił w górę, a wraz z nim wartość kupionych akcji, które chwilę później zostały sprzedane. Według naszych informatorów, dodatkowo KNF ustaliła, że wszystkie opisane wyżej transakcje były realizowane z komputerów zlokalizowanych w siedzibie PMPG w Alejach Jerozolimskich w Warszawie. Stąd też nadzór podejrzewa, że w insider trading była zamieszana osoba mająca swobodny dostęp do komputerów PMPG. Te wnioski muszą teraz potwierdzić prokuratorzy.
…trudna sprawa
Sprawy dotyczące wykorzystania informacji poufnej są jednak bardzo trudne i często kończą się umorzeniami. Do tego ciągną się latami. Zdecydowaliśmy się jednak napisać o podejrzeniu insider tradingu, jako że akcjonariuszami PMPG są tysiące osób, w tym wielu czytelników "PB". Według statystyk, jedynie co czwarte zawiadomienie KNF kończy się aktem oskarżenia. W zeszłym roku KNF złożyła 15 zawiadomień dotyczących ujawnienia lub wykorzystania informacji poufnej w obrocie giełdowym. W ciągu ostatnich 10 lat przedstawiono jedynie 17 aktów oskarżenia w sprawach tego typu, z czego w minionych trzech latach zdarzyło się tak jedynie pięć razy.
— To są sprawy od strony dowodowej skomplikowane i wcale nie takie łatwe do osądzenia. Część spraw nie kończy się ponadto oskarżeniem, bo prokuratorzy kierują je na drogę cywilnoprawną — tłumaczy Sebastian Michalkiewicz, naczelnik stołecznego Centralnego Biura Śledczego, specjalizującego się m.in. w tropieniu przestępstw giełdowych.
KNF zapewnia jednak, że do prokuratury nie idzie z byle podejrzeniem.
— Standardowo wyciągamy dane od firm inwestycyjnych w sytuacjach tzw. cenotwórczych czyli np. po ujawnieniu przez spółki korzystnych prognoz i raportów. Dlatego w 2009 r. dokonaliśmy identyfikacji stron około 400 tysięcy transakcji giełdowych, z czego zrodziło się ledwie kilkanaście spraw, gdzie podejrzewamy popełnienie przestępstwa. Wtedy trafiają one do prokuratury. Zanim je tam skierujemy, sami przez kilka miesięcy doprecyzowujemy i wyjaśniamy sprawę — tłumaczy Łukasz Dajnowicz.
Spółka wie
Zysk z operacji na akcjach Point Group w marcu 2008 r. miał wynieść 55 tys. zł. Co na to sama spółka?
"Spółka nie posiada informacji o szczegółach postępowania prowadzonego przez Prokuraturę Okręgową na wniosek Komisji Nadzoru Finansowego. Nie mamy informacji, jakie przesłanki stały za skierowaniem sprawy do prokuratury i nie zamierzamy w żaden sposób komentować decyzji KNF. Postępowanie ma charakter wyjaśniający, jest na etapie zaawansowanym i dotyczy roku 2008. Spółka we współpracy z KNF systematycznie od ponad roku kompletuje materiały i dokumenty mogące przyczynić się do wyjaśnienia, czy mogła zostać wykorzystana przez kogokolwiek informacja poufna" — czytamy w oświadczeniu spółki przesłanym do redakcji.
W podobnym tonie wypowiada się Michał Lisiecki, największy akcjonariusz i prezes Point Group.