Prokurator przygląda się akcjom Point Group

Karol Jedliński
opublikowano: 2010-06-09 00:00

Komisja Nadzoru Finansowego uważa, że wykorzystano informację poufną. Prokuratura bada sprawę.

Ojciec osoby związanej ze spółką kupił jej akcje tuż przed rewelacyjną prognozą finansową

Komisja Nadzoru Finansowego uważa, że wykorzystano informację poufną. Prokuratura bada sprawę.

Prokuratura Okręgowa w Warszawie prowadzi postępowanie wyjaśniające w sprawie Platformy Mediowej Point Group (PMPG), kierowanej i kontrolowanej przez Michała Lisieckiego. Jak mówią przedstawiciele prokuratury, chodzi o wykorzystanie informacji poufnej dotyczącej prognozy finansowej PMPG w marcu 2008 r.

— To postępowanie cały czas się toczy. Musimy dotrzeć do wszystkich, którzy mogli mieć dostęp do informacji poufnej. Trwają przesłuchania i analizy — przyznaje prokurator Monika Lewandowska z warszawskiej prokuratury.

Jeśli wydział ds. przestępczości gospodarczej prowadzi postępowanie w takiej sprawie, to znaczy, że zawiadomienie o nieprawidłowościach przy obrocie akcjami PMPG złożyła Komisja Nadzoru Finansowego (KNF). Co na to ta instytucja?

— Sprawę prowadzi prokuratura. Dotyczy art. 180 i 181 ustawy o obrocie instrumentami finansowymi, czyli podejrzenie ujawnienia i wykorzystania informacji poufnej. Tu KNF skorzystała z przysługujących jej w postępowaniu karnym uprawnień pokrzywdzonego. Tylko tyle mogę powiedzieć, obowiązuje nas tajemnica — tłumaczy Łukasz Dajnowicz, dyrektor biura relacji zewnętrznych Komisji Nadzoru Finansowego (KNF).

Za wymienione przez niego paragrafy grozi nawet 8 lat więzienia i 5 mln zł kary.

Prosty mechanizm…

Co dokładnie kryje się w aktach sprawy o sygnaturze VI Ds. 82/09? Z kilku niezależnych źródeł dowiedzieliśmy się, że nadzór na celownik wziął osobę ściśle związaną z PMPG i ojca tej osoby. Nasze źródła podają konkretne nazwisko, ale nie zdecydowaliśmy się go ujawnić, by nie ferować wyroków przed końcem trwającego od ponad roku postępowania.

— Wszystko działo się wokół korzystnej prognozy finansowej przedstawionej przez PMPG 5 marca 2008 r. Nadzór miał wyśledzić, że tuż przed prognozą kupowano akcje na rachunek inwestycyjny należący do ojca jednego z ludzi mocno związanych ze spółką — tłumaczy nasz informator.

Po opublikowaniu optymistycznych danych, kurs wystrzelił w górę, a wraz z nim wartość kupionych akcji, które chwilę później zostały sprzedane. Według naszych informatorów, dodatkowo KNF ustaliła, że wszystkie opisane wyżej transakcje były realizowane z komputerów zlokalizowanych w siedzibie PMPG w Alejach Jerozolimskich w Warszawie. Stąd też nadzór podejrzewa, że w insider trading była zamieszana osoba mająca swobodny dostęp do komputerów PMPG. Te wnioski muszą teraz potwierdzić prokuratorzy.

…trudna sprawa

Sprawy dotyczące wykorzystania informacji poufnej są jednak bardzo trudne i często kończą się umorzeniami. Do tego ciągną się latami. Zdecydowaliśmy się jednak napisać o podejrzeniu insider tradingu, jako że akcjonariuszami PMPG są tysiące osób, w tym wielu czytelników "PB". Według statystyk, jedynie co czwarte zawiadomienie KNF kończy się aktem oskarżenia. W zeszłym roku KNF złożyła 15 zawiadomień dotyczących ujawnienia lub wykorzystania informacji poufnej w obrocie giełdowym. W ciągu ostatnich 10 lat przedstawiono jedynie 17 aktów oskarżenia w sprawach tego typu, z czego w minionych trzech latach zdarzyło się tak jedynie pięć razy.

— To są sprawy od strony dowodowej skomplikowane i wcale nie takie łatwe do osądzenia. Część spraw nie kończy się ponadto oskarżeniem, bo prokuratorzy kierują je na drogę cywilnoprawną — tłumaczy Sebastian Michalkiewicz, naczelnik stołecznego Centralnego Biura Śledczego, specjalizującego się m.in. w tropieniu przestępstw giełdowych.

KNF zapewnia jednak, że do prokuratury nie idzie z byle podejrzeniem.

— Standardowo wyciągamy dane od firm inwestycyjnych w sytuacjach tzw. cenotwórczych czyli np. po ujawnieniu przez spółki korzystnych prognoz i raportów. Dlatego w 2009 r. dokonaliśmy identyfikacji stron około 400 tysięcy transakcji giełdowych, z czego zrodziło się ledwie kilkanaście spraw, gdzie podejrzewamy popełnienie przestępstwa. Wtedy trafiają one do prokuratury. Zanim je tam skierujemy, sami przez kilka miesięcy doprecyzowujemy i wyjaśniamy sprawę — tłumaczy Łukasz Dajnowicz.

Spółka wie

Zysk z operacji na akcjach Point Group w marcu 2008 r. miał wynieść 55 tys. zł. Co na to sama spółka?

"Spółka nie posiada informacji o szczegółach postępowania prowadzonego przez Prokuraturę Okręgową na wniosek Komisji Nadzoru Finansowego. Nie mamy informacji, jakie przesłanki stały za skierowaniem sprawy do prokuratury i nie zamierzamy w żaden sposób komentować decyzji KNF. Postępowanie ma charakter wyjaśniający, jest na etapie zaawansowanym i dotyczy roku 2008. Spółka we współpracy z KNF systematycznie od ponad roku kompletuje materiały i dokumenty mogące przyczynić się do wyjaśnienia, czy mogła zostać wykorzystana przez kogokolwiek informacja poufna" — czytamy w oświadczeniu spółki przesłanym do redakcji.

W podobnym tonie wypowiada się Michał Lisiecki, największy akcjonariusz i prezes Point Group.