Zarzuty dotyczące niedopełnienia obowiązków związanych z ochroną interesu Skarbu Państwa przy prywatyzacji PZU postawiła byłemu ministrowi skarbu Emilowi Wąsaczowi w gdańska prokuratura apelacyjna.
Grozi mu do 10 lat więzienia - poinformował rzecznik gdańskiej prokuratury apelacyjnej Krzysztof Trynka. Podejrzany nie przyznał się do zarzutów.
Zarzut postawiony Emilowi Wąsaczowi, byłemu ministrowi skarbu w rządzie Jerzego Buzka związany jest z tym, że do prywatyzacji PZU wybrano Eureko - informował wcześniej prokurator krajowy Janusz Kaczmarek.
Wąsacz został w poniedziałek rano zatrzymany na Śląsku przez policję na zlecenie gdańskiej prokuratury, do której ma być jeszcze tego dnia doprowadzony w celu formalnego postawienia mu zarzutów.
Eureko jest w sporze z Polską przed Trybunałem Arbitrażowym w Londynie. Polska chce podważenia ubiegłorocznego wyroku Trybunału, który uznał, że Polska naruszyła polsko-holenderską umowę o wzajemnej ochronie inwestycji.
Kaczmarek powoływał się na raport firmy konsultingowej i audytorskiej BDO, która zbadała sprzedaż akcji PZU. Wśród wymienionych przez BDO nieprawidłowości, Kaczmarek wskazał m.in. wątpliwości w sprawie wyboru jako doradcy prywatyzacyjnego banku ABN Amro i prawdopodobnego konfliktu interesów pomiędzy bankiem, a późniejszym inwestorem - firmą Eureko. Kolejne niejasności dotyczą rzetelności weryfikacji danych nt. Eureko, oceny złożonej przez Eureko oferty, w porównaniu z propozycjami innych oferentów.
Wątpliwości BDO budzi także przyjęta cena nabycia 30 proc. akcji PZU. Zdaniem BDO, do ostatecznego wyboru inwestora dla PZU powinny być prowadzone negocjacje nie tylko z Eureko, jak to miało miejsce. BDO wskazywało, że ówczesna (w 1999 r.) wiceminister skarbu Alicja Kornasiewicz napisała w notatce, że np. przy prywatyzacji BPH negocjowano cenę z wszystkimi inwestorami z tzw. krótkiej listy i że cena powinna być podbijana. Eureko zostało wskazane przez ABN Amro jako doradcę prywatyzacyjnego, a ostatecznego wyboru dokonał minister skarbu Emil Wąsacz.
Z ustaleń BDO wynika, że choć Eureko w porównaniu z konkurentem - francuską Axą - było niewielką firmą i nawet pod pewnymi względami (m.in. zatrudnienia) mniejszą niż PZU, to jednak było inwestorem branżowym. Kaczmarek powiedział, że BDO określiła Eureko w latach 1998-1999 jako "słabego, podrzędnego inwestora branżowego". Tymczasem sejmowa komisja śledcza badająca w poprzedniej kadencji Sejmu prywatyzację PZU uznała, że Eureko nie było inwestorem branżowym, stąd też nie spełniało wymogów stawianym uczestnikom przetargu na wybór inwestora dla PZU.
Prywatyzację PZU kontrolował już NIK. Zarzutów nikomu nie postawiono. Kaczmarek, zapytany przez PAP o rozbieżność między ustaleniami NIK i BDO, powiedział, że "NIK nie dysponował wówczas tą wiedzą, którą dysponują dzisiaj prokuratorzy, którą dysponuje BDO".
Minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro nie chciał wypowiadać się na temat unieważnienia umowy prywatyzacyjnej PZU, czego domagała się komisja śledcza. Zapewnił, że przekaże Ministerstwu Skarbu wszystkie zebrane materiały.
Ziobro zaprzeczył, jakoby zatrzymanie Wąsacza miało związek z kampanią wyborczą do samorządów. Wyjaśnił, że zatrzymanie miało nastąpić w ub. tygodniu. Na walnym zgromadzeniu akcjonariuszy Stalexportu, którego Wąsacz był prezesem, miało dojść do jego odwołania, odsunięto więc aresztowanie, by nie stawiano zarzutów prokuraturze, że ingeruje w działalność spółek. Ostatecznie z powodów formalnych do odwołania prezesa nie doszło.
Według byłego premiera Jerzego Buzka, w czasie gdy PZU było prywatyzowane, nie było poważnych zastrzeżeń, że "coś z tą prywatyzacją jest nie w porządku". Buzek powiedział w poniedziałek, że jego wątpliwości budzi sposób, w jaki Centralne Biuro Śledcze zatrzymało k byłego ministra skarbu w jego rządzie.
DA, PAP