Prokuratura tropi rzemieślników

Dawid Tokarz
opublikowano: 18-12-2009, 00:00

Niekorzystna umowa ze spółką znanego biznesmena mogła kosztować ZRP ponad 50 mln zł.

Związek Rzemiosła Polskiego od lat traci na wynajmie dawnego Domu Towarowego Braci Jabłkowskich

Niekorzystna umowa ze spółką znanego biznesmena mogła kosztować ZRP ponad 50 mln zł.

Za ile można wynająć budynek o powierzchni ponad 7 tys. mkw. położony w samym sercu Warszawy? Od Związku Rzemiosła Polskiego (ZRP) za tyle, za ile większy sklep spożywczy: 10 tys. zł miesięcznie (czyli ok. 1,3 zł za 1 mkw.)

Wszystko zaczęło się we wrześniu 1991 r., kiedy powstała spółka Konsbud-Rzemiosło (szybko przemianowana na DH Arka). Założycielami byli ZRP (40 proc.) i firma Konsbud (60 proc.), której właścicielem i prezesem był biznesmen Jerzy Kowalewski (patrz ramka). DH Arka powstał w konkretnym celu: by wydzierżawić budynek dawnego Domu Towarowego Bracia Jabłkowscy (DTBJ) w Warszawie, którym od lat włada ZRP. Umowę wynajmu podpisano w styczniu 1992 r. Od początku czynsz miesięczny był wyjątkowo niski. Początkowo 35 tys., potem 40 tys., 46 tys., a w ostatnich latach 50-60 tys. zł netto miesięcznie.

Licencja na bankruta

Budynek przy ul. Brackiej Arka podnajmowała innym firmom, w większości kontrolowanym (przez krzyżowe powiązania) przez Jerzego Kowalewskiego. Płaciły one Arce kilka razy więcej, wciąż jednak nie były to ceny rynkowe. Specjaliści od rynku nieruchomości szacują, że ZRP z wynajmu mógłby średnio w całym okresie uzyskiwać nawet 500-600 tys. zł miesięcznie. A to oznacza, że przez ponad 17 lat ZRP na niekorzystnym wynajmie DTBJ mógł stracić ponad 50 mln zł.

Czynsz dla Arki był niski, bo miała ona przynosić zyski ZRP. Tak się nie stało, bo Arka, której prezesem został teść Jerzego Kowalewskiego, dużo traciła na interesach z innymi spółkami biznesmena. W 1992 r. podpisała umowę licencji na korzystanie ze znaku towarowego Konsbud, choć spółka o tej nazwie właśnie wtedy straciła płynność. Straty Arce przyniosły też inwestycje w udziały spółek Kowalewskiego i poręczanie ich kredytów. Rezultat? Zamiast dywidend z Arki ZRP miał z nią same problemy.

Bierność Bartnika

W pierwszej radzie nadzorczej Arki reprezentantem ZRP był m.in. Jerzy Bartnik, od 2001 r. prezes związku rzemieślników. Chcieliśmy z nim porozmawiać. Na początku obiecał, że się spotka, by po kilku dniach przekazać telefonicznie, że nie odpowie na żadne pytanie. W 2005 r. był bardziej rozmowny: przyznawał, że umowa pomiędzy ZRP i DH Arka jest dla rzemieślników niekorzystna.

— Wynegocjowane warunki dzierżawy są niezadowalające. Kilka razy pytałem naszych prawników, czy jesteśmy w stanie wzruszyć tę umowę. Za każdym razem odpowiedź była przecząca. Niestety, muszę kontynuować jej realizację aż do 2024 r. — przekonywał cztery lata temu.

Podobnie mówił o tym później w prokuraturze. Rezultat? Warszawscy śledczy wszczęli śledztwo w sprawie składania przez niego fałszywych zeznań. Analizują też całość dokumentacji dotyczącej niekorzystnego dla ZRP wynajmowania budynku przy ul. Brackiej. Skąd ta aktywność prokuratury? Mimo tak niskiego czynszu Arka permanentnie zalegała z płatnościami, co od dawna dawało Jerzemu Bartnikowi możliwość wypowiedzenia niekorzystnej (jak sam mówił) umowy.

Dlaczego tego nie zrobił, choć zdarzało się, że wnosili o to jego podwładni? Dotarliśmy do protokołów z posiedzeń zarządu ZRP, gdzie Jerzy Bartnik tłumaczy, że rozwiązanie umowy uniemożliwi ściągnięcie od Arki jakichkolwiek pieniędzy. I że lepsze jest negocjowanie zmniejszenia zadłużenia. Tyle że ono zamiast spadać, systematycznie rosło, mimo że spółce kontrolowanej przez Kowalewskiego ZRP prawie w ogóle nie naliczał odsetek. A opłacał VAT od niezapłaconych faktur i podatek od nieruchomości (Arka refundowała go, ale też z opóźnieniami).

Długi rosną i rosną

ZRP godził się na podpisywanie kolejnych, często niekorzystnych dla siebie, aneksów do umowy z Arką. Czasem także mimo negatywnych opinii prawników — własnych i zewnętrznych. Ostatnie trzy aneksy podpisał Jerzy Bartnik, m.in. z lutego 2007 r., w którym zgodził się, żeby bankrutującą Arkę w roli wynajmującego zastąpiła inna spółka kontrolowana przez Kowalewskiego: Zarząd Nieruchomości (ZN). A przecież mógł rozwiązać umowę, bo zadłużenie Arki wynosiło wtedy prawie 730 tys. zł i dalej rosło.

Na koniec 2008 r. wynosiło już 1,15 mln zł. Jak zareagował Jerzy Bartnik? Ostatniego dnia 2008 r. podpisał z ZN porozumienie, w którym rozłożył spłatę długu na nieoprocentowane raty po 10 tys. zł miesięcznie — czyli na prawie 10 lat. Co więcej, zmniejszył miesięczny czynsz ponad pięciokrotnie, do zaledwie 10 tys. zł miesięcznie. Uzasadnieniem porozumienia było to, że z powodu roszczeń reprywatyzacyjnych rodziny Jabłkowskich ZRP stracił tytuł prawny do nieruchomości przy Brackiej (patrz tekst obok).

Drastyczna obniżka czynszu niewiele zmieniła. Z naszych ustaleń wynika, że także w 2009 r. ZN miał zaległości w opłatach czynszowych.

Czynsz może sięgać 80 EUR za metr

Andrzej Brochocki, wspólnik zarządzający Kancelarii Brochocki Nieruchomości

Od 1992 r. stawki czynszu najmu powierzchni komercyjnych na rynku nieruchomości zmieniały się kilka razy w zależności od koniunktury. Szacunkowo można przyjąć średnie stawki w ostatnim okresie dla podobnych budynków zlokalizowanych w centrum Warszawy. Dla powierzchni handlowych na parterze cena najmu wynosi 50-80 EUR za mkw. w zależności od lokalizacji i wielkości lokalu, a dla wyższych kondygnacji do 25 EUR za mkw. Natomiast czynsz za powierzchnie biurowe to 12-25 EUR za mkw. Tak duża różnica, podobnie jak w przypadku lokali handlowych, jest skutkiem zmian cen wynikających z cykli koniunkturalnych.

Dom Jabłkowskich, czyli dom (nie)odzyskany

Budynek przy Brackiej, którym włada ZRP, jest własnością rodziny Jabłkowskich. Nadal tylko na papierze.

"Jabłkowscy odzyskali ziemię i dom na Brackiej". Taką informację w kwietniu 2008 r. podały media. Prawda jest taka, że spadkobiercy właścicieli przedwojennego Domu Towarowego Bracia Jabłkowscy (DTBJ) do dziś nie doczekali się zwrotu własności.

Zdrowy Biznes
Bądź na bieżąco z informacjami dotyczącymi wpływu pandemii koronawirusa na biznes oraz programów pomocowych
ZAPISZ MNIE
×
Zdrowy Biznes
autor: Katarzyna Latek
Wysyłany nieregularnie
Katarzyna Latek
Bądź na bieżąco z informacjami dotyczącymi wpływu pandemii koronawirusa na biznes oraz programów pomocowych
ZAPISZ MNIE
Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa. Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa. Nasz telefon kontaktowy to: +48 22 333 99 99. Nasz adres e-mail to: rodo@bonnier.pl. W naszej spółce mamy powołanego Inspektora Ochrony Danych, adres korespondencyjny: ul. Ludwika Narbutta 22 lok. 23, 02-541 Warszawa, e-mail: iod@bonnier.pl. Będziemy przetwarzać Pani/a dane osobowe by wysyłać do Pani/a nasze newslettery. Podstawą prawną przetwarzania będzie wyrażona przez Panią/Pana zgoda oraz nasz „prawnie uzasadniony interes”, który mamy w tym by przedstawiać Pani/u, jako naszemu klientowi, inne nasze oferty. Jeśli to będzie konieczne byśmy mogli wykonywać nasze usługi, Pani/a dane osobowe będą mogły być przekazywane następującym grupom osób: 1) naszym pracownikom lub współpracownikom na podstawie odrębnego upoważnienia, 2) podmiotom, którym zlecimy wykonywanie czynności przetwarzania danych, 3) innym odbiorcom np. kurierom, spółkom z naszej grupy kapitałowej, urzędom skarbowym. Pani/a dane osobowe będą przetwarzane do czasu wycofania wyrażonej zgody. Ma Pani/Pan prawo do: 1) żądania dostępu do treści danych osobowych, 2) ich sprostowania, 3) usunięcia, 4) ograniczenia przetwarzania, 5) przenoszenia danych, 6) wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania oraz 7) cofnięcia zgody (w przypadku jej wcześniejszego wyrażenia) w dowolnym momencie, a także 8) wniesienia skargi do organu nadzorczego (Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych). Podanie danych osobowych warunkuje zapisanie się na newsletter. Jest dobrowolne, ale ich niepodanie wykluczy możliwość świadczenia usługi. Pani/Pana dane osobowe mogą być przetwarzane w sposób zautomatyzowany, w tym również w formie profilowania. Zautomatyzowane podejmowanie decyzji będzie się odbywało przy wykorzystaniu adekwatnych, statystycznych procedur. Celem takiego przetwarzania będzie wyłącznie optymalizacja kierowanej do Pani/Pana oferty naszych produktów lub usług.

Gazety pisały o skutecznej reprywatyzacji, bo 1 kwietnia 2008 r. prezydent Warszawy przyznała DTBJ prawo wieczystego użytkowania gruntu przy ul. Brackiej 25. To jednak nie zakończyło kilkunastoletniej batalii prawnej. Okazało się, że potrzebna jest jeszcze dekomunalizacja budynku, w którym mieści się Traffic Club. Po korzystnych dla DTBJ decyzjach sądów wydawało się to czystą formalnością.

Choć jednak szef MSWiA wydał decyzję, do gry kolejny raz wszedł Związek Rzemiosła Polskiego (ZRP). Chciał być stroną postępowania, a choć MSWiA dwukrotnie odmówiło (ostatnio, na początku grudnia 2009 r.), to wciąż ZRP ma możliwość zaskarżenia tej decyzji przed sądem. A to może (choć nie musi) odwlec sprawę w czasie i dopisać kolejne wątki historii DTBJ.

Dom Towarowy Bracia Jabłkowscy zbudowano w latach 1913-14. Był to kolejny etap rozwoju firmy rodzinnej, której początki to założony w 1884 r. sklep z galanterią. Okres prosperity spółki (zatrudniała 650 osób, otworzyła dom handlowy w Wilnie) skończył się po II wojnie światowej. W 1950 r. firma została obciążona wielomilionowym podatkiem, a jej majątek przejęło państwo. Rok później sąd ogłosił upadłość spółki, a w 1965 r. wykreślił ją z rejestru handlowego. Mimo zniknięcia marki Dom Towarowy Bracia Jabłkowscy z rynku na pół wieku, do dziś zna ją co drugi zapytany warszawiak.

Na początku lat 90. spadkobiercy przedwojennych właścicieli zaczęli starania o odzyskanie budynku przy ul. Brackiej. W drugim narożniku stoi ZRP, któremu w 1984 r. władze miasta oddały nieruchomość w użytkowanie wieczyste na 40 lat. Władze ZRP straszą, że po oddaniu nieruchomości Jabłkowskim wystąpią z roszczeniami do miasta z tytułu nakładów, poniesionych na modernizację budynku (ma to być blisko 50 mln zł). Jabłkowscy mówią, że to typowe strachy na lachy, bo ZRP nigdy nie posiadał tytułu prawnego do budynku, lecz jedynie do gruntu.

Jerzy Kowalewski odpiera zarzuty

Twierdzenie, że czynsz zawarty w umowie z 1992 r. znacznie odbiega od stawek rynkowych obowiązujących w tamtym czasie, jest błędne. Budynek, na który opiewała umowa, był całkowicie zrujnowany i najemca musiał go poddać generalnemu remontowi, który bynajmniej nie był kosmetyczny — pochłonął on kwoty, które starczyłyby zapewne na wybudowanie nowego budynku w tym miejscu. Ponadto występowało zagrożenie utraty zainwestowanych funduszy, ponieważ do nieruchomości były roszczenia i nie było chętnych, pomimo że Związek Rzemiosła Polskiego intensywnie poszukiwał najemców gotowych do podjęcia tego ryzyka.

Jeśli chodzi o aneksy do umowy, za każdym razem podnosiły one opłaty na rzecz ZRP, z wyjątkiem ostatniego, który powstał na zasadzie kompromisu. Aneks ten został podpisany w wyniku utraty przez ZRP praw do nieruchomości przy ul. Brackiej 25. W związku z tym ZRP nie ma aktualnie żadnego tytułu do pobierania czynszu i każda sprawa przeciwko posiadaczowi samoistnemu aktualnie władającemu budynkiem nie miałaby szans powodzenia, a posiadacz samoistny, którym jest firma związana ze mną, jest zmuszony szybciej amortyzować swoje nakłady inwestycyjne wobec zagrożenia odebrania mu tego budynku.

Mając na uwadze, iż istnieje szansa na odzyskanie własności przez ZRP, wynegocjowaliśmy kompromis, który pozwoli nam nie zrywać wzajemnych związków gospodarczych, a w przypadku odzyskania nieruchomości powrócić do starej umowy, co uchroni nas przed długimi procesami o odszkodowanie za poniesione nakłady. Sprawę odzyskania nieruchomości przez braci Jabłkowskich aktualnie bada prokuratura z zawiadomienia ZRP.

W kwestii zatorów płatniczych: w ciągu 17 lat współpracy obu firm na pewno nieraz one wystąpiły, z różnych powodów, czasami leżących również po stronie wynajmującego, ale ostatecznie czynsz był zawsze zapłacony. Na dzień dzisiejszy nie występują żadne zaległości w regulowaniu czynszu.

W sprawie zakupu licencji pragnę wyjaśnić, że firma, ówcześnie Konsbud Rzemiosło, po pierwsze, nie zakupiła jej od firmy Konsbud, ponieważ nie była ona właścicielem znaku, tylko jego użytkownikiem na zasadzie licencji. Licencja ta została zakupiona nie tylko po to, żeby używać znaku, ale przede wszystkim była związana z finansowaniem przez dawcę licencji remontu opisywanej nieruchomości. Wszelkie istniejące poręczenia były związane z finansowaniem kosztów remontu i Arka nie mogła ponieść na nich żadnych strat. Jeśli miała jakiekolwiek straty, wynikały one z innych przyczyn.

Chciałem na końcu nadmienić, że prokuratura nie prowadzi postępowania w sprawie zawarcia umowy z 1992 r. Prowadzi śledztwo w sprawie zawarcia ostatniego aneksu, które z pewnością skończy się umorzeniem z wyżej wymienionych powodów, natomiast prowadzenie śledztwa w sprawie z 1992 r. byłoby bezcelowe, ponieważ gdyby nawet istniała taka sprawa, to by się przedawniła.

Jerzy Kowalewski

Od Konsbudu po Traffic Club

Jerzy Kowalewski zaczął robić interesy jeszcze w PRL. W 1986 r. założył Konsbud: firmę, która na przełomie lat 80. i 90. stała się potentatem handlu hurtowego, ale już w 1992 r. straciła płynność. Jej spektakularnym upadkiem zajął się Urząd Ochrony Państwa. W rezultacie Jerzy Kowalewski został prawomocnie skazany za wykorzystanie kredytów niezgodnie z przeznaczeniem, przekroczenie granic ryzyka gospodarczego i kilka naruszeń prawa dewizo- wego.

Po Konsbudzie angażował się w wiele firm, z których najbardziej znane to Konsmetal (producent kas pancernych czy sejfów) i giełdowa ŁDA Invest. Większość spółek zbankrutowała, zostawiając po sobie długi. Dziś Jerzy Kowalewski jest właścicielem Traffic Clubu, największego w kraju salonu z książkami, prasą i multimediami. Sposób jego uruchomienia badała prokuratura. Pod koniec 2008 r. postawiła Kowalewskiemu zarzut oszustwa na szkodę czterech firm budowlanych. Potem jednak przyznała rację szefowi Traffic Clubu, który zapewniał o swojej niewinności i śledztwo umorzyła. Decyzja nadal jest nieprawomocna.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Dawid Tokarz

Polecane