Niektórzy mówią, że gminy i miasta się prostytuują, ale mądrzy ludzie wiedzą, że bez promocji region nie przyciągnie inwestorów. Dzisiaj wszystko jest towarem. Ważne, by na zewnątrz pokazywać to, co miasto lub gminę wyróżnia, np. w województwie lubelskim, wykorzystując walor przyrodniczy, wiele gmin postawiło na agroturystykę, ale Lublin czy Rzeszów równie dobrze można sprzedać jako pośrednika między Unią Europejską a Wschodem. A gdy jeszcze gmina leży przy głównych trasach tranzytowych, należy to wyeksponować w kampanii. Oczywiście, władze powinny przygotować infrastrukturę dla przedsiębiorców i pamiętać o wspomnianej agroturystyce, bo biznesmen tego też potrzebuje.
Nie trzeba zaczynać od wielkiej promocji. Na początek wystarczą spotkania z przedsiębiorcami, rzetelna informacja w rozsyłanych gazetkach. Niestety, często kreowanie zewnętrznego wizerunku miejscowości jest nieskuteczne. Powodem jest nie tylko brak informatyzacji w gminach, ale przede wszystkim niekompetencja ludzi. Ludzie, którzy nie mają wizji, sądzą, że wystarczy umieścić notkę w Biuletynie Informacji Publicznej i założyć stronę w internecie (której nikt nie odświeża), a inwestorzy i turyści dopiszą. Na szczęście, powoli to się zmienia, choć w małych gminach zbyt wolno. A przecież jest wielu młodych, inteligentnych, z zapałem i pomysłami. Wychodzą tacy i ode mnie. Dajmy im szansę.
Prof. dr hab. Stanisław Michałowski
Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie