Na rynku warszawskim jest nieobecna. Mimo to firma osiąga prawie 400 mln zł przychodów rocznie. Rok w rok wypracowuje też zysk.
— Na piątym roku studiów zatrudniłem się w JTT Computer. Po roku pracy doszedłem do wniosku, że sam chciałbym mieć taką firmę — wspomina Dariusz Smagorowicz, wiceprezes Pronox Technology z Katowic.
Jak zamarzył, tak zrobił. Wraz z Jarosławem Żółtaszkiem i Maciejem Sosińskim powołali Pronox Technology. Spółka miała być typowym dystrybutorem, nie obsługującym użytkowników końcowych — niezależnie od tego czy byliby to klienci indywidualni czy firmy. Był listopad 1997 r.
Na gruzach konkurencji
Firma rozpoczęła działalność w lutym 1998 r. Już w pierwszym roku osiągnęła ponad 50 mln zł przychodów. Dariusz Smagorowicz i Jarosław Żółtaszek byli handlowcami w JTT Computer, a Maciej Sosiński prowadził sklep komputerowy zaopatrujący się w JTT Computer. Zdążyli więc poznać ten biznes od środka. Rozwojowi spółki pomogły także decyzje konkurentów.
— Na Śląsku robiło się wtedy wolne miejsce, bo Optimus i JTT Computer zamykały swoje oddziały. Te firmy dały nam kadrę i klientów — relacjonuje Dariusz Smagorowicz.
W ten sposób do Pronoxu trafił Andrzej Mrozik, obecny prezes spółki, Andrzej Sobczak, obecny dyrektor handlowy i Grzegorz Konopkin — szef importu.
— Większość klientów przechodzi za dobrym handlowcem. Pozyskując ludzi z likwidowanych oddziałów konkurencji, nie było więc trudno pozyskać i klientów — dodaje Dariusz Smagorowicz.
W 2001 r. przychody spółki osiągnęły już ponad ćwierć miliona złotych. Firma wprowadziła wtedy do oferty pierwszą własną markę. Były to modemy.
— Każdy zaczynający kupuje towar u większych dystrybutorów. Po osiągnięciu pewnego poziomu obrotów można zaopatrywać się u dostawców swoich dostawców, czyli u dystrybutorów europejskich. Po przekroczeniu kolejnego progu można spróbować zakupów bezpośrednio u producentów, czyli w Azji. Odpowiedni wolumen sprzedaży umożliwia wykreowanie własnej marki, a to jest to, na czym każdemu zależy, bo pozwala na uzyskanie większych marż — wyjaśnia Dariusz Smagorowicz.
Obecnie pod własnymi brandami Pronox sprzedaje m.in. tusze i tonery do drukarek, zestawy komputerowe, monitory LCD, płyty główne, karty grafiki, elementy sieciowe, odtwarzacze mp3, odtwarzacze DVD, głośniki, myszy, klawiatury, kamery internetowe i manipulatory do gier. Na koniec 2004 r. produkty sprzedawane pod własnymi markami i te, których Pronox jest bezpośrednim importerem, wygenerowały 55 proc. wartości sprzedaży firmy. Kierownictwo spółki chce jeszcze poprawić ten wynik.
— Naszym celem jest dalsze odchodzenie od redystrybucji na rzecz dystrybucji — podkreśla Dariusz Smagorowicz.
Znów pomógł Optimus
Firma, której obroty od kilku lat liczy się na setki milionów złotych, ma poza Górnym Śląskiem siedem oddziałów. Jest jednak praktycznie nieobecna w Warszawie, największym rynku komputerowym w Polsce.
— Nasz udział w rynku mazowieckim to około 1 proc. Aby osiągnąć sukces w danym regionie, trzeba oprzeć biznes na konkretnych i sprawdzonych ludziach. Takich kontaktów na Mazowszu nie mieliśmy i dlatego nie otworzyliśmy przedstawicielstwa w Warszawie. W innych miejscach procentowały nasze kontakty z byłymi pracownikami JTT Computer i Optimusa. Nasza filia w Bydgoszczy praktycznie w całości wywodzi się z byłego oddziału Optimusa w tym mieście — tłumaczy Dariusz Smagorowicz.
Nie ukrywa, że firma chciałaby mocniej zaistnieć na rynku mazowieckim, a także w innych regionach, w których nie ma swoich delegatur. W tym celu jesienią 2004 r. rozpoczęła w Katowicach budowę centrum logistycznego z magazynem wysokiego składowania o powierzchni 7 tys. mkw. Otwarcie centrum planowane jest na początek września 2005 r. A to zapewne nie koniec pomysłów Pronoxu. Czemu ma bowiem służyć publiczna emisja akcji planowana na 2006 r., o której pisaliśmy we wczorajszym „Pulsie Biznesu”?
