Prosimy Brukselę o pomoc po powodzi

Katarzyna Kapczyńska
opublikowano: 23-07-2010, 00:00

Dziś resort spraw wewnętrznych ma wysłać wniosek do Komisji Europejskiej.

Dziś resort spraw wewnętrznych ma wysłać wniosek do Komisji Europejskiej.

Większość szkód po powodzi została oszacowana. Teraz zaczyna się zbieranie kasy na ich usuwanie.

— Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji dysponuje kwotą 2,7 mld zł rezerwy na usuwanie skutków powodzi. Straty spowodowane powodzią szacujemy natomiast wstępnie na 4,19 mld zł. Określiliśmy ich wielkość na potrzeby przygotowania wniosku o skorzystanie z Funduszu Solidarności Unii Europejskiej. Jutro powinien zostać wysłany — mówił podczas wczorajszej konferencji Polskiego Kongresu Drogowego Paweł Kwaśniak z biura ds. usuwania klęsk żywiołowych MSWiA.

Kwoty, o jaką resort wystąpił, nie podał. Nie ujawnia jej także biuro prasowe MSWiA, bo jeszcze wczoraj trwały końcowe wyliczenia. Według dotychczasowych szacunków Polska może ubiegać się o 400 mln zł, choć pojawiają się także opinie, że nie dostaniemy więcej niż 3 proc. kwoty, którą przedstawimy i którą uzna Bruksela. A to oznaczałoby, że przy szkodach na poziomie 4,19 mld zł możemy dostać tylko 125 mln zl.

Ale to nie cała kasa z Unii, jaka może iść na usuwanie powodziowych szkód. W ramach już dostępnych funduszy unijnych ma zostać przesunięte 50 mln EUR dla najbardziej potrzebujących gmin.

Bruksela jest skłonna pomóc Polsce, ale żąda także wdrożenia dyrektywy przeciwpowodziowej.

Leszek Karwowski, prezes Krajowego Zarządu Gospodarki Wodnej, informuje, że znów Komicja Europejska przysłała nam ostrzeżenie, bo dyrektywę powinniśmy wdrożyć już w ubiegłym roku.

— Prace są finalizowane. Wkrótce dokument trafi do akceptacji Rady Ministrów —zapewnia Leszek Karwowski.

Ale nie ukrywa, że wdrożenie dyrektywy rodzi sporo problemów. Zgodnie z nią trzeba będzie wykonać mapy powodziowe, wskazać tereny zagrożone i opracować plany zarządzania kryzysowego. Resort infrastruktury wskazał jednak, że jeśli zidentyfikowane zostaną tereny zalewowe, to część gruntów może stracić status budowlanych, a wówczas kto zapłaci odszkodowanie ich właścicielom? Na to pytanie odpowiedź ma dać resort finansów.

Remont ekologiczny

Radosław Stępień, wiceminister infrastruktury, ma nadzieję, że drogi odbudowywane po powodzi będą miały wyższy standard niż dotychczas. Ale to chyba płonne nadzieje. Samorządowcy wskazują bowiem, że jeśli zdecydują się na odbudowę, to konieczne będzie wykonanie raportu środowiskowego, a to wydłuża inwestycję nawet o rok.

Samorządowcy boją się też, że będą musieli wykonywać przyrodnicze raporty dla popowodziowych remontów. Jednak dyrekcja środowiskowa wyjaśnia, że w tych przypadkach, gdzie inwestycja jest tylko odtworzeniem stanu poprzedniego, raport nie jest konieczny, ale kiedy już poprawiamy techniczne parametry drogi, nie da się go uniknąć.

500

mln zł Tyle przekazało samorządom MSWiA, najmniej — 2 mln zł — dostała Małopolska, choć wartość jej popowodziowych szkód jest szacowana na 281 mln zł.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Kapczyńska

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu