Dokument trafi do KPWiG do końca kwietnia. Tymczasem rosną nadzieje spółki na dokapitalizowanie i zakup Kozienic.
Prace nad przygotowaniem prospektu emisyjnego Enei, wielkopolskiego koncernu zajmującego się dystrybucją energii elektrycznej, przedłużą się o miesiąc. To oznacza, że spółka musi w nim zawrzeć dane finansowe za cały 2004 r. Gdyby zdążyła z prospektem do końca marca, wystarczyłyby wyniki półroczne.
— To była nasza świadoma decyzja, podyktowana m.in. chęcią wyeliminowania efektu sezonowości z naszych finansów. Ze względu na porównywalność danych, lepiej, żeby w prospekcie znalazło się sprawozdanie za cały ostatni rok. Właśnie je dopracowujemy — informuje Jerzy Gruszka, prezes Enei.
Czy oznacza to opóźnienie debiutu spółki na giełdzie? Raczej nie, bo przeprowadzenie oferty w czerwcu i tak było mało prawdopodobne. Wszystko wskazuje na to, że akcje dystrybutora znajdą się w publicznym obrocie dopiero jesienią — we wrześniu lub październiku.
Zdaniem Jerzego Gruszki, szanse na to, że Ministerstwo Skarbu Państwa (MSP) zgodzi się, by w ramach oferty Enea podniosła kapitał, są poważne. Firma chce zdobyć gotówkę na realizację programu inwestycyjnego, przewidującego zakup lub budowę własnego źródła energii. Prezes Enei potwierdza, że — jak pisał „PB” przed dwoma tygodniami — koncern interesuje się udziałem w ogłoszonym przez MSP przetargu na Elektrownię Kozienice, jedną z największych w kraju. Ostatnio MSP twierdzi, że na prośbę inwestorów przedłużyło termin składania wstępnych ofert. Chętni mają na to czas nie do 5, lecz do 26 kwietnia.
— Nasz start w tym przetargu jest prawdopodobny. Przygotowujemy dokumenty i zastanawiamy się — mówi Jerzy Gruszka.
Enea obsługuje około 2,2 mln klientów, dostarczając rocznie około 14,2 tys. GWh energii. Grupa (wraz ze spółkami zależnymi) zatrudnia około 7,7 tys. osób. Jak podaje PAP, w 2004 r. miała 35-36 mln zł zysku netto oraz 4,3 mld zł przychodów ze sprzedaży.



