Prosper nie może trwale zwiększyć swojej wyceny
Warszawski Prosper jest przedstawicielem branży dystrybutorów leków. Ten segment rynku należy do najbardziej dynamicznie rozwijających się w polskiej gospodarce. Co prawda, skutki wprowadzenia reformy zdrowotnej i ubezpieczeniowej znacząco obciążyły działające w tej niszy podmioty, jednak od pewnego czasu zauważyć można poprawę kondycji hurtowników.
Nie inaczej jest w przypadku Prospera. Podobnie jak i w całym ubiegłym roku, także i w pierwszym półroczu 2001 warszawski hurtownik mógł się pochwalić wzrostem przychodów, których dynamika stawia spółkę na pozycji jednego z liderów sektora. W 2000 r. sprzedaż przedsiębiorstwa zwiększyła się o blisko 58 proc. W okresie styczeń-czerwiec tego roku w porównaniu z analogicznym okresem roku ubiegłego wzrosła z kolei o 48 proc. W przypadku wyniku netto miniony rok przyniósł jego wzrost aż o 65 proc. Mimo znaczącego zwiększenia przychodów, I półrocze nie przyniosło równie spektakularnego wzrostu zysku netto, który zwiększył się jedynie o 3,6 proc. osiągając poziom 8,6 mln zł.
Walory spółki nie należą do najczęściej nabywanych przez inwestorów. Zjawisko to charakteryzuje papiery wszystkich przedstawicieli branży, obecnych na GPW. Zainteresowanie nimi ma charakter sezonowy i okazjonalny. Tak między innymi było pod koniec II kwartału tego roku, kiedy to mieliśmy do czynienia z zaskakującą „modą” na akcje dystrybutorów i producentów leków. Skorzystał na tym też Prosper, którego kurs akcji podskoczył w krótkim czasie z 11,60 zł do ponad 15 zł. Obecnie wycena walorów kształtuje się na poziomie 13 zł, z lekką tendencją spadkową.
Spółka jest dobrym przykładem na potwierdzenie tezy o nieprzewidywalności rynku i tego, że często zamiast faktów dokonanych, kieruje się on swoistymi modami. Jak bowiem inaczej wytłumaczyć rozdźwięk pomiędzy wyceną akcji spółki, a jej pozycją na rynku i fundamentami. Podobnie wygląda sytuacja w przypadku innego dystrybutora — katowickiego Farmacolu.
Od dnia debiutu praw do akcji, który miał miejsce na początku kwietnia 1999 r., walory Prospera niemal nieprzerwanie kwotowane są poniżej ceny z pierwszego dnia notowań (24,90 zł), nie mówiąc już o tym, że cały czas pozostają poniżej ceny emisyjnej (21 zł).
W porównaniu z całym rynkiem, w tym roku papiery Prospera zachowują się relatywnie dobrze i nie poddają się głębszej przecenie. O ile bowiem rynek mierzony skalą zmiany wartości indeksu WIG spadł od początku roku o 34,7 proc., o tyle sam Prosper przeceniony został „jedynie” o 15,7 proc. Także wskaźniki rynkowe spółki na tle giełdy wyglądają przyzwoicie. Wskaźnik cena/zysk wynosi obecnie 5,80, podczas gdy średnia dla wszystkich spółek notowanych na GPW aż 12,4. Z kolei wskaźnik cena/wartość księgowa wynosi 0,83 (dla GPW 1,08), co z jednej strony wskazuje na silne niedoszacowanie spółki, z drugiej jednak zdaje się potwierdzać nikłe nią zainteresowanie. Można domniemywać, że po części jest to wynik struktury akcjonariatu, w której dominującą rolę odgrywa założyciel i prezes spółki Tadeusz Wesołowski, oraz nieudanych zakupów Cefarmów w Krakowie i Białymstoku.
Podobnie jak w przypadku inwestorów, także i analitycy okresowo interesują się branżą, stąd mała liczba rekomendacji dla walorów dystrybutorów. W przypadku Prospera od początku tego roku nie było ich więcej niż 10. Jedną z ostatnich była rekomendacja BDM z lipca, w której analitycy zalecali akumulowanie papierów. Równocześnie wycenili ich wartość docelową na 16,2 zł. Znacznie wyżej akcje firmy zostały wycenione przy zastosowaniu metody DCF (25,3 zł) i metody porównawczej z firmami europejskimi działającymi w podobnym segmencie rynku (24,5 zł).