Prosumenci dostali premię

Dobre wieści dla gospodarstw. Sejm zadecydował, że Kowalski będzie mógł sprzedawać energię z ponaddwukrotną premią.

Szykowana od kilku lat ustawa o odnawialnych źródłach energii wyszła w końcu w piątek z parlamentu i czeka na podpis prezydenta. Po ubiegłotygodniowych głosowaniach, które przybrały zaskakujący obrót, w pełni zadowolony nie może być nikt.

Sejm zaskoczył w piątek, odrzucając poprawkę prosumencką, którą przegłosował wcześniej Senat. Chodzi w niej o wsparcie dla mikroproducentów energii, czyli gospodarstwa, które zainwestowały np. w przydomowe panele fotowoltaiczne. Projekt ustawy zakładał, że prosumenci będą mieli prawo do odsprzedaży nadwyżek wyprodukowanej energii z premią, czyli za 210 proc. hurtowej ceny. Senat chciał to odrzucić, a Sejm w piątek przyjął.

Za wyższą ceną odsprzedaży głosowały wszystkie partie opozycyjne oraz PSL. Koalicjant zagłosował wbrew projektowi rządu, ale — jak podkreślał Janusz Piechociński, wicepremier i szef PSL — „za energetyką rozproszoną, która może nie daje gigantycznych przychodów, ale ogranicza koszty gospodarstw”. Orędownicy rozwoju energetyki prosumenckiej mogą być zadowoleni, ale nie w pełni.

— To fundamentalna zmiana, która pozwoli Kowalskim produkować czystą energię w przydomowych mikroelektrowniach. Ale patologie w energetyce nadal będą — komentował Greenpeace.

— Mamy nadzieję, że jeśli głowa państwa podpisze ustawę o OZE, potem podejmie własną inicjatywę, która przyczyni się do ulepszenia prawa. Kluczową kwestią jest system aukcyjny [przewidziany w projekcie ustawy i kontrowersyjny — red.], a także nieuzasadnione wsparcie dla spalania węgla z biomasą — uważa Grzegorz Wiśniewski z Instytutu Energetyki Odnawialnej.

Niezadowolone są na pewno wielkie grupy energetyczne, które lobbowały za niższymi stawkami dla odsprzedawanej przez prosumentów energii. Prosumenci to dla nich konkurencja, nawet jeśli na razie śladowa. Poza tym, zdaniem koncernów, energia prosumencka jest za droga.

— Za pieniądze, które zostaną wydane — zgodnie z przyjętą ustawą — na wsparcie mikroinstalacji, można by wyprodukować dwa razy więcej energii zielonej z tańszych instalacji. A przecież jedną z głównych idei ustawy miało być realizowanie rozwoju OZE przy możliwie najniższym koszcie dla obywateli — uważa Andrzej Kania, dyrektor biura Polskiego Komitetu Energii Elektrycznej, organizacji zrzeszającej m.in. PGE, Tauron, Enę i Energę.

Wielkim koncernom sprzyja jednak ten zapis z projektu ustawy o OZE, który mówi o wsparciu dla współspalania, czyli dla technologii stosowanej w węglowych grupach na dużą skalę.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Magdalena Graniszewska

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Prosumenci dostali premię