Prowizorka nadal nie funkcjonuje

Mira Wszelaka
opublikowano: 2005-01-17 00:00

Dziewięć? A może tylko dwa zakłady przetwórstwa mleka miały znaleźć się na krótkiej liście do Rosji? A decyzji jak nie ma, tak nie ma.

Ile zakładów przetwórstwa mleka, które miały uzyskać tymczasowe uprawnienia eksportowe na rynek rosyjski, zaproponowali Rosjanie? Odpowiedź na to pytanie coraz bardziej nurtuje branżę. Krzysztof Jażdżewski, główny lekarz weterynarii, ogłosił, że na liście może się znaleźć dziewięć zakładów przetwórczych o najwyższej wartości eksportu. Ostatecznie strona polska wysłała do Moskwy listę 10 zakładów. Tymczasem — według nieoficjalnych informacji — strona rosyjska miała zaproponować zielone światło dla jednego lub dwóch zakładów, co i tak w praktyce sprowadzało się do jednej firmy — Danone.

— Rosjanie byli zdziwieni, że powstaje lista aż dziewięciu zakładów — mówi jeden z naszych informatorów, znających dobrze polsko-rosyjskie relacje biznesowe.

Część branży liczyła na szybkie decyzje Moskwy, część z góry zakładała, że jakiekolwiek zapadną po prowosławnym Bożym Narodzeniu (po 10 stycznia).

— Propozycja krótkiej listy miała być rozwiązaniem tymczasowym do ogłoszenia wyników kontroli 75 zakładów. Te miały być ujawnione w połowie lutego lub na początku marca. Dla administracji dzień lub dwa zwłoki nie ma wielkiego znaczenia. W biznesie są to olbrzymie straty — mówi Waldemar Broś, wiceprezes Krajowego Związku Spółdzielni Mleczarskich.

W zakładach Spomlek w Radzyniu połowa chłodni jest wypełniona serami z rosyjskimi etykietami gotowymi do eksportu. Co dzień przybywa kolejnych 20 ton.

— Potrzebna jest szybka decyzja. Jeżeli ta sytuacja będzie się przeciągać, a pozwolenie na eksport dostanie jeden czy dwa zakłady, będzie to oznaczało stratę czterech miesięcy w poszukiwaniach nowych rynków zbytu — mówi Waldemar Broś.

Dodaje, że na dopuszczeniu do rosyjskiego rynku zyskaliby wszyscy — zarówno polscy producenci, jak też rosyjscy konsumenci, którzy mogliby nabyć towar po konkurencyjnych cenach.

Do chwili zamknięcia numeru nie udało nam się uzyskać komentarza przedstawicieli Głównego Inspektoratu Weterynarii.