Prywatne uczelnie obawiają się niżu

Artur Lisowski
opublikowano: 1999-05-27 00:00

Prywatne uczelnie obawiają się niżu

Opłaty za studia w szkołach państwowych mogą zaszkodzić prywatnym

CZĘŚĆ ODPADNIE: Tadeusz Morawski, dyrektor gabinetu rektora Prywatnej Wyższej Szkoły Biznesu i Administracji w Warszawie, uważa, iż w ciągu dekady dojdzie do wyeliminowania części niepaństwowych szkół. fot. MP

Najbliższe lata mogą się okazać okresem upadku części działających w Polsce niepaństwowych szkół wyższych. Przyczynami zmniejszenia liczby chętnych do pobierania w nich nauki mogą się stać: wprowadzenie odpłatności za studia przez uczelnie państwowe oraz niż demograficzny z połowy lat 80.

Na pierwszy rzut oka niełatwo powiedzieć, czy nowa ustawa o szkolnictwie wyższym i pomysł wprowadzenia płatnych studiów w placówkach państwowych wpłynie na polepszenie sytuacji uczelni prywatnych.

— Projekt nowej ustawy mówi o odpłatności jedynie za wybrane elementy kształcenia. Gdyby jednak wprowadzono całkowitą odpłatność za studia na uczelniach państwowych, to na pewno polepszyłoby to sytuację uczelni prywatnych. Student wiedziałby, że i tak musi płacić. Byłaby to więc tylko kwestia wyboru miejsca studiów, kadry i perspektyw zdobycia pracy — uważa Tadeusz Morawski, dyrektor gabinetu rektora Prywatnej Wyższej Szkoły Biznesu i Administracji w Warszawie.

Paradoksalnie, jednak w tej materii nowa ustawa może mieć także złe strony.

— Część studentów dobrze sytuowanych, którzy przychodzą do nas z powodu braku miejsc w szkołach państwowych, może zrezygnować ze studiowania na uczelni prywatnej. Może dojść do sytuacji, że łatwiej będzie dostać się na studia na uczelniach państwowych z uwagi na mniejszą liczbę studentów. Według mnie, liczba studiujących bardzo się zmniejszy w nadchodzących latach — dodaje Tadeusz Morawski.

Widmo niżu

Bardzo poważnym problemem dla wszystkich szkół wyższych może być niż demograficzny z połowy lat 80. W 2003 r. znacznie zmniejszy się liczba18-20-latków, a więc potencjalnych studentów.

— Teraz uczelnie kształcą jeszcze osoby urodzone w latach wyżu demograficznego, dlatego między innymi mogło powstać aż 150 niepaństwowych szkół wyższych. Od 2003 roku zacznie się coroczny trzyprocentowy spadek populacji młodzieży w wieku maturalnym. Będzie to problem dla całego szkolnictwa. Może się okazać, że nie potrzeba już tylu szkół wyższych — uważa Tadeusz Morawski.

Część dyrektorów jest zdania, że rozpoczyna się właśnie okres weryfikacji liczby niepaństwowych uczelni.

— Według mnie, z tego powodu w ciągu najbliższych 10 lat, szereg niepaństwowych szkół wyższych po prostu padnie — przewiduje Tadeusz Morawski.

Najwięcej na ekonomii

Według danych Ministerstwa Edukacji Narodowej, w Polsce działa ponad 150 niepaństwowych uczelni. Większość prywatnych szkół wyższych nastawiona jest na kierunki ekonomiczne, które są najbardziej popularne obecnie wśród młodych ludzi. Można jednak funkcjonować na rynku, prowadząc uczelnię o profilu humanistycznym. Dowodzi tego między innymi Wyższa Szkoła Humanistyczna w Pułtusku.

— Trafiliśmy w swoistą niszę edukacyjną w południowej części Mazowsza. Przez pierwsze lata naszej działalności najbardziej popularnym kierunkiem była pedagogika — mówi Adam Koseski, prorektor Wyższej Szkoły Humanistycznej w Pułtusku.

Wśród niepaństwowych szkół wyższych tylko nieliczne nazywają się uniwersytetami.

— Nie przywiązujemy specjalnej uwagi do nazwy. Słynna London School of Economic nie nosi przecież nazwy uniwersytetu, a jest znakomitą uczelnią — uważa rektor Wyższej Szkoły Humanistycznej w Pułtusku.

Nic od państwa

Uczelnie niepaństwowe nie otrzymują finansowego wsparcia ze strony Skarbu Państwa.

— Co prawda obowiązująca ustawa o szkolnictwie wyższym daje możliwość dotowania przez państwo prywatnych szkół wyższych, w praktyce jednak resort edukacji ich nie udziela — przyznaje Tadeusz Morawski.

Kierujący szkołami rozumieją, że wydatki na szkolnictwo wyższe są bardzo małe i nie liczą na budżetowe pieniądze. Część z nich uważa jednak, że coraz częściej można odnieść wrażenie, iż państwo dyskryminuje uczelnie niepaństwowe.

— Publikacje naukowe oraz konferencje, które organizują uniwersytety państwowe, są wspierane przez państwo. Nie rozumiem, dlaczego organizowanych przez nas konferencji naukowych nie można by wspierać. Uważam, że niesprawiedliwe jest, aby wybitny młody człowiek po naszej uczelni musiał sam płacić za staż naukowy za granicą. Student po skończeniu uczelni państwowej przed wyjazdem za granicę otrzymuje przecież wsparcie ze strony państwa — dziwi się Tadeusz Morawski.