Prywatyzowane spółki boją się, że przepadną inwestycje

(Marek Druś)
opublikowano: 06-10-2005, 07:19

Prawdopodobnie po raz ostatni, biorąc pod uwagę stan majątku skarbu państwa przeznaczony do sprzedaży, urzędujący minister zostawia swojemu następcy tak wiele rozpoczętych procesów prywatyzacyjnych. Co z nimi zrobi następca? Odpowiedzi na to pytanie z niepokojem oczekuje kilkanaście firm. Dla części z nich kontynuacja procesu oznacza być albo nie być.

Prawdopodobnie po raz ostatni, biorąc pod uwagę stan majątku skarbu państwa przeznaczony do sprzedaży, urzędujący minister zostawia swojemu następcy tak wiele rozpoczętych procesów prywatyzacyjnych. Co z nimi zrobi następca? Odpowiedzi na to pytanie z niepokojem oczekuje kilkanaście firm. Dla części z nich kontynuacja procesu oznacza być albo nie być.

Pożyjemy, zobaczymy

Jacek Socha, minister skarbu, rozpoczął przekształcenia w spółkach górnictwa kamiennego, chemicznych i energetycznych. Które z nich mają szanse na kontynuację pod rządami nowej koalicji, a które procesy — co jest dużo ważniejsze — mają strategiczne znaczenie dla prywatyzowanych spółek?

Na decyzje przyszłego rządu niecierpliwie czekają zarządy spółek wielkiej syntezy chemicznej. To kapitałochłonny biznes, szczególnie w obliczu konieczności przeprowadzenia wielu inwestycji po kilku latach słabej koniunktury. Podobnie sygnały płyną np. ze spółek górniczych.

— Poganianie nas w kwestii prywatyzacji oznacza, że mamy zrezygnować z prowadzenia własnej polityki gospodarczej. Rozumiem potrzeby inwestycyjne górnictwa, ale wiem też, że przekształcenia w tej branży to problem społeczny. I to jest właściwe podejście. Do tej pory sprzedano wiele spółek i efekt nie zawsze był pozytywny — mówi Wojciech Jasiński, poseł Prawa i Sprawiedliwości.

Podejmowanie decyzji dotyczących konkretnych spółek wymaga powołania koalicji rządowej Prawa i Sprawiedliwości i Platformy Obywatelskiej, określenia programu gospodarczego z uwzględnieniem prywatyzacji i wyboru ministra skarbu. Żaden z tych warunków nie został jeszcze spełniony, a wypowiedzi przedstawicieli obu partii często są sprzeczne.

Dwie koncepcje

Zdaniem Adama Szejnfelda, posła Platformy Obywatelskiej, trzeba szybko dokończyć prywatyzację, żeby państwo przestało ingerować w funkcjonowanie spółek. Najlepiej, żeby zajął się tym minister gospodarki po przejęciu dziesiejszych kompetencji resortu skarbu, który — jego zdaniem — należy od razu zlikwidować.

— Dziś prywatyzacją zajmuje się instytucja, która po zakończeniu przekształceń własnościowych straciłaby rację bytu. To dla jej urzędników kiepska motywacja do przyspieszania tego procesu. Poza tym połączenie zakończyłoby permanentny spór między resortami gospodarki i skarbu, który trwa dłużej niż kadencja poprzedniego Sejmu — mówi Adam Szejnfeld.

— Na razie nie czas na takie połączenia — uważa Wojciech Jasiński, poseł Prawa i Sprawiedliwości, i twierdzi, że nie zaskoczyłaby go propozycja objęcia kierownictwa resortu skarbu, choć „czuje się człowiekiem z drugiego szeregu i wcale nie musi być ministrem”.

Adam Szejnfeld żartuje zaś, że od dwóch lat czuje się jak minister gospodarki, bo jego nazwisko pojawia się we wszystkich publikacjach dotyczących obsady tego stanowiska w nowym rządzie.

— To jednak nie znaczy, że taką propozycję otrzymam. Jeśli nawet tak, nie jest przesądzone, czy ją przyjmę. Wszystko zależy od programu rządu. Mógłbym objąć tekę, gdyby był on zgodny z moimi poglądami — deklaruje Adam Szejnfeld.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: (Marek Druś)

Polecane