WIG-Paliwa spadł w miesiąc 12 proc., a WIG — tylko 3 proc.
Słabnące huragany u wybrzeży USA mocno przeceniły ropę i wlały soczystą zieleń na giełdowe parkiety. Akcjonariusze spółek paliwowych nie mają jednak powodu do radości. WIG-Paliwa to ostatnio najsłabszy z subindeksów. Wczoraj jako jedyny był na minusie.
Z dobrej strony pokazał się we wtorek PGNiG. Jego kurs rósł ponad 3 proc. Zachowanie inwestorów nie było jednak do końca racjonalne. Wprawdzie taniejąca ropa oznacza niższe ceny importowanego przez spółkę gazu, ale wzrost rentowności z tego powodu może odczuć dopiero za kilka miesięcy, i to pod warunkiem, że ropa będzie nadal tanieć. Dużo szybciej niższe marże w segmencie wydobywczym obciążą wyniki firmy. Maleją też szanse na podniesienie taryf gazowych przez regulatora.
WIG-Paliwa obsunął się od początku sierpnia o 12 proc., trzy razy mocniej niż WIG20. Papiery Orlenu (ich udział w WIG-Paliwa wynosi 68 proc.) straciły na wartości 15 proc., a PGNiG — 10 proc. Akcjonariusze już wcześniej mocno przecenionego Lotosu też nie mają zbytnich powodów do radości, bo zamiast odbicia są po miesiącu 4,5 proc. pod kreską.
Przecena spółek paliwowych na GPW była mocniejsza niż na Zachodzie. Kursy BP czy Shella spadły w miesiąc 4-5 proc., a to one z racji rozwiniętego segmentu wydobywczego negatywnie odczuwają na poziomie operacyjnym mocny spadek cen ropy. Po przeliczeniu kursów na USD widać, że Orlenowi oberwało się też mocniej niż Łukoilowi. Kurs rosyjskiej firmy spadł 13 proc., a Orlenu — aż o jedną piątą. Tymczasem to Rosja jest zaangażowana w konflikt z Gruzją. Jednak pogłoski o zmniejszeniu przez Rosjan dostaw do Orlenu skutecznie straszą niektórych akcjonariuszy płockiego giganta.
Na kursach polskich firm paliwowych widać też odwrót globalnych graczy od branży. Podobnie dzieje się na innych rynkach regionu. Oprócz ogólnego braku kapitału na parkiecie fundamentalną wycenę Orlenu obciążają niskie marże rafineryjne. Lotos wygląda pod tym względem zdecydowanie lepiej, bo marże na połowę swojego przerobu zabezpiecza na poziomie wyższym o blisko 70 proc. Lotos prowadzi jednak ryzykowny, wieloletni program inwestycyjny, który zmniejsza pewność co do przyszłych wyników.
Na tle grupy porównawczej określonej przez agencję Bloomberg najatrakcyjniej wskaźnikowo wygląda Lotos. Jego wskaźnik cena do zysku wynosi jedynie 2,6. Dla Orlenu — 4, a dla Łukoila — niecałe 5. Tymczasem mediana dla spółek z sektora to 10,4. PGNiG wyceniane jest przy C/Z 24, podczas gdy mediana dla globalnej grupy porównawczej wynosi 13,8. Bloomberg prognozuje jednak, że C/Z gazowej spółki przy obecnym kursie spadnie za rok do 11 (mediana grupy ma wynieść 10,3).
Surowce ciągną kursy w dół
Kamil Kliszcz
analityk DI BRE Banku
Spory spadek kursu Orlenu w ostatnich tygodniach w największym stopniu wynikał z podaży ze strony dużych zagranicznych graczy indeksowych. Kupowali oni akcje spółek z sektora oil & gas w maju i czerwcu pod rosnące ceny ropy, nie analizując, czy dana firma wydobywa te surowce. Choć Orlen tego nie robi, to znalazł się w jednym koszyku z Gazpromem czy Łukoilem. Gdy trend cen surowców się odwrócił, gracze zaczęli wyprzedawać również papiery Orlenu. Nie odbierali ich fundamentalni inwestorzy, bo marże rafineryjne są niskie. Kurs PGNiG ucierpiał z powodu złych wyników kwartalnych i obniżenia prognoz wydobycia. Z kolei Lotos był już wcześniej mocno przeceniony, a do tego ze względu na transakcje zabezpieczające w mniejszym stopniu odczuje negatywne tendencje w tym kwartale. Stąd kurs w sierpniu zachowywał się stosunkowo stabilnie.
Gra pod wyniki przed nami
Ludomir Zalewski
analityk DM PKO BP
Notowania spółek paliwowych zależą od czynników makroekonomicznych, czyli cen ropy naftowych, marż rafineryjnych, różnicy cen ropy typu Ural i Brent oraz od kursów walutowych. Obecnie obserwujemy niekorzystny spadek różnic, który w pewnym stopniu rekompensuje osłabienie złotego względem dolara. Nie widać, by rozpoczęła się już gra pod wyniki trzeciego kwartału. Te powinny być dobre, co może dać impuls dla wzrostów kursów.
Adrian Boczkowski