Ba, zaczęło się wstępne dzielenie miliardów z siedmiolatki 2014-20. Ale w Brukseli i Strasburgu wcale nie została tak szybko postawiona kropka nad i. Parlament Europejski (PE) uzależnił zgodę na perspektywę finansową w przyjętym kształcie od spełnienia przez rządy państw kilku warunków. Chodzi m.in. o elastyczne przesuwanie pieniędzy niewykorzystanych, a także o przegląd wieloletniego budżetu w połowie jego okresu. Ale najważniejsze jest załatanie dziury 11,2 mld EUR w budżecie… 2013.

Parlament postawił warunki rozsądne, ale zajmuje się dzieleniem pieniędzy. Płatnicy netto mają kompletnie inne zdanie. We wtorek i środę trwały długie negocjacje między państwami UE, reprezentowanymi przez prezydencję irlandzką, a negocjatorami z PE. Trzecim wierzchołkiem trójkąta jest Komisja Europejska, a fizycznie komisarz Janusz Lewandowski, który całą sytuację ocenia jako „zderzenie instytucji europejskich, z których każda ma swoją siłę i dba o swoje miejsce”.
W chwili wysyłania tego wydania „PB” nie było jasne, czy kompromis w środę został osiągnięty. Jeśli tak, to na lipcowej sesji PE w Strasburgu wreszcie skończy się przeciąganie budżetowej liny. Jeśli nie, to kolejna próba nastąpi dopiero na sesji wrześniowej. I to będzie już naprawdę ostatni dzwonek, by od 1 stycznia 2014 r. wieloletni budżet realnie wszedł w życie.