Wszystkie słupki idą w górę. Z badania Work Service’u wynika, że ponad 90 proc. Polaków jest zadowolonych ze swojej pracy. A według raportu EY, prawie 80 proc. firm rozważa wzrost wynagrodzeń. Coraz lepiej mówimy o swoich szefach i perspektywach rozwoju zawodowego. Tymczasem w 70 proc. polskich przedsiębiorstw zdarzają się przypadki wypalenia. Rzadko chodzi o ostre załamania nerwowe i depresje. Zwykle pogrążamy się mniej widowiskowo. Stopniowo tracimy dawny entuzjazm. Nawet telefon do klienta staje się wyzwaniem na miarę herosa. Co zrobić, aby znów chciało się nam chcieć?
Różowe okulary…
Niektórzy zachęcają do zmiany nastawienia. Wymiany czarnych okularów na różowe. Koncentrowania się na tym, co w naszej pracy jest dobre.
— W zadaniach, których nie lubię, staram się dostrzec coś pozytywnego. A nuż dzięki nim czegoś się nauczę, poznam interesujących ludzi. Często, gdy tylko człowiek zacznie, wewnętrzny opór znika — mówi Sebastian Nejfeld, partner w firmach Click 4 Advantage i Neotrinos. A jeśli — mimo najszczerszych chęci — w swojej pracy nie znajdziemy niczego, co dawałoby nam bodaj pozór przyjemności, spełnienia czy poczucia sensu? — Choćby skręcało mnie od środka, zakasuję rękawy, rzucam się w wir niechcianych
obowiązków, by jak najszybciej mieć je z głowy — uśmiecha się Sebastian Nejfeld. Nie każdy jednak ma na tyle silną wolę, aby od razu zająć się tym, czego nie cierpi. Powszechną praktyką jest prokrastynacja — zwlekanie z przykrymi powinnościami do ostatniego momentu. — Odkładamy trudne sprawy na jutro, na przyszły tydzień, łudząc się, że w miarę upływu czasu nasz entuzjazm wzrośnie. A tak się nie dzieje. Dlatego nie. Chwyćmy byka za rogi. Będzie bolało, ale skończenie projektu zrekompensuje psychiczny dyskomfort — przekonuje Tomasz Nikiel, szkoleniowiec biznesowy w firmie Berndson.
…czy twardy osąd
— Najgorszą rzeczą, jaką może zrobić wypalony pracownik, jest wypieranie się swoich uczuć — uważa Jarosław Kasprzak, twórcai zarządzający Wielkopolskim Centrum Promocji Zdrowia. Jego zdaniem, trudno skonfrontować się ze swoimi lękami, wątpliwościami i słabościami, kiedy ideałem człowieka sukcesu jest twardy profesjonalista, który nigdy nie roztkliwia się nad sobą.
— Trzeba zadać sobie pytanie, dlaczego nie lubimy swojej pracy i jak możemy to zmienić. Niektóre odpowiedzi nam się nie spodobają, bo będą wezwaniem do przeprowadzenia radykalnej zmiany w swoim życiu. A my lubimy święty spokój — wskazuje Jarosław Kasprzak. Jego zdaniem, niekiedy nawet nie musimy szukać pomysłów na zawodową woltę. Możliwości i okazje podsuwa nam życie.
— Problemy zdrowotne w mojej rodzinie sprawiły, że bardzo wciągnęły mnie tematy medyczne. Stwierdziłem, że skoro na tym polu pomagam swoim najbliższym, to również innym ludziommogę nieść wsparcie. Dało to początek naszemu centrum — opowiada Jarosław Kasprzak.
Często ludzie przeklinają swoją pracę, ale za inną nawet się nie rozglądają. Paraliżuje ich lęk, że na inne zatrudnienie nie mają szans. Takie obawy miał kiedyś także Sebastian Nejfeld. Dlatego swoich posad trzymał się kurczowo. Nie biorąc pod uwagę kosztów moralnych i emocjonalnych.
— Jeśli mam wybór, odpuszczam sobie przedsięwzięcia, które wysysają ze mnie całą energię. Wcześniej trudniej mi było odmawiać. Dziś rezygnuję nawet z wysoko płatnych ofert, gdy na samą myśl o nich robi mi się niedobrze — ujawnia Sebastian Nejfeld. Na początku zawsze pojawia się myśl o zawodowym samobójstwie. Czas pokazuje, że warto było podjąć ryzyko. © Ⓟ
40 proc. Taki odsetek badanych przez Fundację Slowlajf stwierdziło u siebie objawy wypalenia zawodowego.
54 proc. Taki odsetek Polaków doświadcza stresu związanego z pracą. Najczęstsze powody to: strach przed zwolnieniem, niskie wynagrodzenia, konflikty ze współpracownikami, brak umiejętności efektywnego komunikowania się z innymi i niewłaściwe odżywianie — wynika z badania ADP „Okiem europejskich pracowników 2015/2016”.