Przed EMU złotego czeka dewaluacja

Lesław Kretowicz
opublikowano: 29-03-2002, 00:00

Polska zostanie przyjęta do UE w 2004 roku — zapewniają ekonomiści. Trudno natomiast ocenić, kiedy przystąpimy do EMU. Specjaliści są zgodni, że powinno to nastąpić jak najszybciej.

Po przyjęciu do UE każdy kraj zostaje zobowiązany do uczestnictwa w unii walutowej. Kraje kandydackie muszą spełnić kryteria z traktatu z Maastricht określające m.in. wysokość inflacji, deficytu budżetowego, długu publicznego. Nad tym, jak szybko Polska może spełnić te kryteria, zastanawiali się uczestnicy seminarium zorganizowanego przez ING Bank.

Ekonomiści zgodzili się, że wejście Polski do UE w 2004 roku jest bardzo prawdopodobne. Wobec konieczności wykonania kolejnego kroku, czyli uczestnictwa w unii monetarnej nasz kraj stanie przed dylematem: czy i kiedy przyjąć euro. Eksperci uznali, że należy przyjąć wspólną walutę jak najszybciej.

— Skala gospodarczych powiązań Polski z obszarem euro powoduje, że argumenty na rzecz przystąpienia do unii walutowej są bardzo silne, a argumenty przeciwne słabe — uważa Witold Orłowski, doradca ekonomiczny prezydenta RP.

Jego zdaniem, nie dla przyjęcia euro oznacza dla Polski marginalizację, zmniejszenie atrakcyjności inwestycyjnej, niższe długookresowe tempo wzrostu oraz brak stabilizacji gospodarczej związany m.in. z ryzykiem ataku spekulacyjnego na walutę.

Istotnym problemem stojącym przed decydentami jest ewolucja systemu walutowego w Polsce do czasu wstąpienia do EMU oraz ustalenie parytetu wymiany naszej waluty w chwili akcesji. Zdaniem analityków CASE fundamentalny kurs równowagi złotego wobec euro w 2006 roku powinien mieścić się w przedziale 3,62-4,13 zł.

— Według opracowanego w CASE modelu, optymalny kurs euro w 2006 r. powinien wynieść 3,86 zł. Taki wynik daje przyjęcie najbardziej pożądanych dla polskiej gospodarki wskaźników: 5- -proc. dynamiki PKB oraz 4-proc. inflacji — tłumaczy Łukasz Rawdanowicz, analityk CASE.

Wśród ekonomistów popularna jest opinia, że potrzebna jest aktywna polityka stabilizowania kursu wokół parytetu centralnego za pomocą interwencji lub usztywnienie kursu.

W kontekście szybkiego wejścia do UE pilną sprawą staje się ustalenie nowej strategii przez NBP. Obecny średniookresowy cel inflacyjny RPP to koniec 2003 roku. Konieczne jest opracowanie celu na kolejne lata.

— Rada jeszcze w tym półroczu przedstawi swoje stanowisko i rozpocznie rozmowy z rządem na temat długookresowej strategii — deklaruje Bogusław Grabowski, członek RPP.

W podobnym tonie wypowiadał się Dariusz Rosati, który podkreślił konieczność jak najszybszego wstąpienia do unii walutowej. Jednak dopóki nie jest znana oficjalna data wstąpienia do UE, nie można określić terminu przyjęcia euro. W tej sytuacji planowanie działań mających na celu wypełnienie wymogów przedakcesyjnych jest zbyt wczesne.

— Dopóki trwają negocjacje z UE, rząd nie wie, jakie ma przyjąć założenia, niewiadomych jest zbyt wiele. Teraz można pozwolić sobie na pewną dowolność, np.: założony w ustawie budżetowej 5,5-proc. poziom inflacji został wymuszony przez konstrukcję budżetu. Gdyby przyjąć rzeczywisty poziom, który niewiele przekracza 3 proc., budżetu nie udało by się domknąć — mówi Stanisław Gomułka, doradca MF.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Lesław Kretowicz

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu