Przed hipermarketami można się schronić w małych ośrodkach
ZPUH BOZ jest najszybciej rozwijającą się firmą w województwie podkarpackim i zajmującą 108 miejsce w rankingu krajowym. Obecnie prowadzi ona dystrybucję materiałów do budowy i wykończenia domów. Jej prezes twierdzi, że mimo rosnącej liczby hipermarketów budowlanych, nie obawia się konkurencji z ich strony.
„Puls Biznesu”: Firma BOZ powstała na początku lat 90. Czy okres ten przyczynił się do rozwoju firmy czy może na tak szybki sukces miały wpływ inne czynniki?
Aleksander Bijoś: Firma zainicjowała swoją działalność w okresie rozpoczynającego się wzrostu gospodarczego. Razem z Jerzym Ostrowskim i Janem Zgórskim założyliśmy spółkę cywilną. Początki były trudne. Dysponowaliśmy kawałkiem placu i niewielkim barakiem oraz wąską ofertą materiałów budowlanych. Zdobywaliśmy doświadczenie i nowych klientów, a uzyskane dochody inwestowaliśmy. Były to inwestycje skierowane na powiększanie gamy naszych towarów, na poszerzanie asortymentu. Musieliśmy zapewnić klientom właściwą ekspozycję naszych towarów i właściwe zaplecze magazynowe. W tym celu tworzyliśmy coraz nowsze centra, oferujące materiały potrzebne do budowy domu i jego wykończenia. Obecnie mamy oddziały w Tarnowie, Przemyślu, Krakowie i Katowicach, a odbiorcami naszych towarów są firmy handlowe i wykonawcze z południowo-wschodniej Polski oraz Śląska.
„PB”: Jak, Pana zdaniem, kształtuje się sytuacja na rynku budowlanym? Czy ludzie gotowi są na przyjęcie nowych technologii czy raczej obstają przy starych, ale tańszych metodach?
A.B.: Spadek w branży budowlanej jest coraz bardziej widoczny. Kiedyś budowano więcej i szybciej. Nasze społeczeństwo ubożeje, a budowa domu pochłania coraz to więcej pieniędzy. Przestarzałe metody budowania nie zawsze się sprawdzają. Powstają więc nowe i droższe technologie, na które, niestety, nie każdy może sobie pozwolić. W większości, ludzi nie stać na budowanie domów za gotówkę. Kredyty budowlane są mało opłacalne. Stopa procentowa jest za wysoka i rzadko kto decyduje się na spłatę wysokich odsetek.
„PB”: Czy korzystanie z nowych technologii budowlanych mimo ich wysokiej ceny jest bardziej korzystne i opłacalne?
A.B.: Nowe technologie wprodzają dużo ulepszeń i udogodnień. Mimo ich wysokiej ceny pozwalają na pewne oszczędności w przyszłości. Nasze sklepy mają bardzo bogaty asortyment artykułów. Mamy tradycyjne urządzenia i materiały budowlane, często stosowane choćby ze względu na korzystną cenę. Są również nowoczesne rozwiązania, do których, niestety, ciężko przekonać naszych klientów.
„PB”: Co, według Pana, ma największy wpływ na spadek na rynku budowlanym?
A.B.: Przede wszystkim zubożenie społeczeństwa. Jest to główny czynnik, który osłabia chyba każdy rynek. Jeżeli chodzi o spadek na rynku budowlanym, to na pewno przyczynia się do niego brak opłacalnych kredytów i korzystnych ulg budowlanych.
„PB”: Co z konkurencją zagraniczną?
A.B.: Konkurencji jako takiej nie ma. Jesteśmy firmą, która ma bogatą ofertę materiałów budowlanych i wykończeniowych. Dysponujemy polskimi towarami jak również sprowadzanymi z zagranicy po niskiej i korzystnej cenie. Kiedyś firmy prześcigały się w zdobywaniu jak najlepszych jakościowo produktów. Obecnie sytuacja wygląda trochę inaczej. Większość linii technologicznych korzysta z tych samych maszyn i technologii produkcji. Wyroby są zatem porównywalne jakościowo i konkurencyjna może być tylko ich cena.
„PB”: Powstaje coraz to więcej supermarketów oferujących bardzo różnorodny asortyment materiałów budowlanych i wykończeniowych. Czy nie ma to wpływu na kondycję Pańskiej firmy?
A.B.: Oczywiście, że tworzą one pewną konkurencję. W dużych miastach jest ona bardziej widoczna, bo tam tych supermarketów jest więcej. W mniejszych miastach, takich jak Rzeszów, ta konkurencja nie jest tak bardzo widoczna. Takie sklepy często wprowadzają do sprzedaży produkty bardzo atrakcyjne cenowo. Ma to oczywiście na celu pozyskanie jak największej liczby klientów, którzy przy okazji będą mogli kupić inne towary, ale już po nieco wyższej cenie. Nasi klienci wiedzą, że są to sklepy, które w przeciwieństwie do naszych nie zapewniają porady wykwalifikowanych architektów i projektantów. Pod tym względem nie powinniśmy obawiać się ich konkurencji.
„PB”: Czy spodziewa się Pan, że nowy rząd zrealizuje zapowiedź wprowadzenia 12-proc. podatku VAT na artykuły budowlane? Czy odbije się to znacząco na wynikach Pana firmy?
A. B. : Osobiście jestem przeciwny wprowadzeniu 12-proc. podatku VAT. Na pewno spowodowałoby to zmniejszenie obrotów firmy. Cena materiałów budowlanych podniosłaby się na tyle znacząco, że klienci mogliby rezygnować z zakupu niektórych artykułów. Jednak biorąc pod uwagę wielkość niedoborów w przyszłorocznym budżecie państwa, spodziewam się, że podwyższona stawka podatku VAT na materiały budowlane zostanie wprowadzona.
„PB”: Czy na rynku budowlanym odczuwalne jest w jakiś sposób pozytywne działanie rządu skierowane do małych i średnich przedsiębiorstw?
A.B.: Według mnie, rynek budowlany jest dość stabilnym rynkiem. Nieczęsto zauważa się radykalne zmiany w przepisach czy ustawach. Dlatego nie można chyba mówić o pozytywnym działaniu rządu.
„PB”: Może w takim razie widoczna jest jakaś pomoc ze strony władz regionalnych bądź samorządowych wspierających małe i średnie firmy?
A.B.: Również ze strony władz samorządowych takie wsparcie jest bardzo słabo odczuwalne. Nie wynika to jednak z niechęci władz, tylko z braku możliwości. Może uległoby to zmianie, gdyby władze lokalne czy samorządowe posiadały środki pozwalające na taką działalność.
„PB”: Jak fakt znalezienia się w czołówce rankingu Gazeli „Pulsu Biznesu” wpłynął na działalność firmy?
A.B.: Czytam „Puls Biznesu” codziennie, ale jak wasza gazeta jest rozpowszechniona wśród moich klientów nie jestem w stanie powiedzieć. Kilka osób współpracujących z naszą firmą pogratulowało nam miejsca w rankingu. Jednak nie jestem pewien, czy miało to jakiś większy wpływ na funkcjonowanie firmy.