Przed polską żywnością otwiera się okno na Chiny

Wiktor Szczepaniak
opublikowano: 2008-07-21 00:00

Jest szansa na rozruszanie eksportu polskiej żywności do Azji. Nasze firmy zacierają ręce.

Rusza pierwsza hurtownia ze 100-procentowym naszym udziałem

Jest szansa na rozruszanie eksportu polskiej żywności do Azji. Nasze firmy zacierają ręce.

Nasi producenci żywności nie mogą na razie pochwalić się sukcesami w eksporcie do Chin. Z danych Fundacji Programów Pomocy dla Rolnictwa wynika, że w 2007 r. wartość eksportu towarów rolno-spożywczych do Chin sięgnęła ledwie 19,9 mln EUR. Pojawiła się jednak szansa na odbicie.

Pierwsze kroki

— Po blisko dwóch latach starań mojej firmie — Centrum Informacji Gospodarczej, udało się założyć w Chinach spółkę Europe Source Trade Shenzhen Co., ze 100-procentowym kapitałem polskim. Będzie to pierwsza w Chinach polska hurtownia artykułów spożywczych. To, że w nazwie nie ma słowa Polska, lecz Europa, jest świadomym wyborem. Po prostu Polska z niczym się tam nie kojarzy. Co innego Europa — mówi Andrzej Nogal, prezes Centrum Informacji Gospodarczej i Europe Source Trade Shenzhen Co.

Hurtownię założył w mieście Shenzhen, które liczy 12 mln mieszkańców i jest jednym z najbogatszych w Chinach. Blisko niego leżą też inne metropolie (Hongkong, Kanton, Donguan i Macao). Razem mają 52 mln mieszkańców.

— Mamy zezwolenie na handel także w innych regionach Chin. Obejmuje import i eksport towarów. Nie tylko zresztą żywnościowych — zaznacza Andrzej Nogal.

Pierwsze towary trafią do hurtowni tuż po targach importowych w Kantonie (wrzesień). Będą to na początek produkty firm, które się na tych targach zaprezentują, w tym m.in.: Pamapolu, Kamisu, Mokate, Tago czy Podlaskiej Wytwórni Wódek Pol- mos. Sprzedaż polskich produktów w Chinach ma też wspierać sklep internetowy i pracujący dla firmy rezydenci chińscy oraz polscy.

— Mamy bazy z danymi 12 tys. chińskich firm, przyszłych odbiorców, z którymi będzie kontaktować się nasze chińskie call center — chwali się Andrzej Nogal.

Zioła i makaron

Otwarcie hurtowni poprzedził sukces polskiej żywności na targach importowych w Pekinie w 2007 r.

— Chińscy biznesmeni interesowali się bardzo naszymi sokami, alkoholami, przyprawami, makaronami, herbatami ziołowymi i wodami. Chęć ich importu zgłosiło wtedy 120 przedsiębiorców. Nie mogliśmy ich jeszcze wtedy sprzedawać, bo nie mieliśmy zezwolenia — mówi Andrzej Nogal.

Jego firma liczy na duży zarobek. Po zawarciu kontraktów będzie pobierać prowizje od sprzedaży. Chętnych na pewno nie zabraknie.

— Otwarcie takiej firmy w Chinach to doskonały pomysł. Dla nas budowanie własnych struktur sprzedaży byłoby tam zbyt skomplikowane. Spróbujemy więc skorzystać z jej pomocy w wejściu na chiński rynek — mówi Maciej Stoiński, prezes Pamapolu Dystrybucja.

Duże nadzieje z hurtownią wiąże też firma Tago, która zawiodła się na współpracy z chińskim dystrybutorem.

— Popyt na nasze produkty w Chinach jest. Nie było tylko dotąd nikogo, kto solidnie zająłby się importem — mówi Józef Żukowski, dyrektor handlowy Tago.

Zainteresowanie współpracą z polskim „przyczółkiem handlowym” w Chinach deklaruje też Jacek Sim, rzecznik Herbapolu Lublin, który sprzedaje herbaty ziołowe m.in. na Tajwanie.