Po starciach górników z policją kilkanaście osób leży na chodniku i jezdni przed Sejmem. Na miejscu jest sześć karetek pogotowia. Lekarze i pielęgniarki opatrują rannych. Jedna z osób wygląda na nieprzytomną i jest reanimowana. Na terenie sejmowym znajdują się kolejne trzy karetki, tam opatrywani są policjanci.
Co najmniej sześciu policjantów jest rannych po starciach z górnikami przed Sejmem. Jeden z funkcjonariuszy nieprzytomny został odwieziony do szpitala - powiedział PAP rzecznik komendanta stołecznego policji Mariusz Sokołowski. Na razie nie wiadomo, czy są ranni wśród protestujących.
Zatrzymano co najmniej 10 osób.
Policja, używając na przemian gazu łzawiącego i armatek wodnych, powoli spychani są przez kordony policji w stronę Torwaru, gdzie stoją autokary, którymi przyjechali. Policjanci filmują przebieg zajść.
Teren wokół Sejmu przypomina wielkie pobojowisko. Powyrywane kwiaty, połamane gałęzie drzew i krzewów, rozbite płyty chodnikowe. W powietrzu czuć gaz łzawiący. "Co chwila słychać okrzyki górników: bronicie złodziei i oszustów" pod adresem policjantów.
Tymczasem sejmowa komisja polityki społecznej zdecydowała, że zarekomenduje Sejmowi zajęcie się utrzymaniem obecnego systemu emerytur dla górników.