DT chce, by firma ochroniarska zdobyła siedzibę PTC i umożliwiła nowemu zarządowi pracę. Stary zarząd ma natomiast propozycję kompromisu.
Deutsche Telekom (DT), mniejszościowy udziałowiec Polskiej Telefonii Cyfrowej (PTC), który wraz z Elektrimem doprowadził niedawno do zmian w zarządzie operatora, chce wynająć prywatną firmę ochroniarską, aby umożliwić nowym władzom wejście do siedziby spółki.
— Nie możemy skorzystać z naszych praw własności. To jest ewidentny zamach na prawo międzynarodowe — powiedział cytowany przez AFP Karl-Gerhard Eick, dyrektor finansowy niemieckiego udziałowca PTC.
Od tygodnia PTC ma dwie rady nadzorcze i dwa zarządy. To efekt ubiegłorocznego wyroku trybunału arbitrażowego, który uznał, że Elektrim bezskutecznie przeniósł udziały w PTC do Elektrimu Telekomunikacji (ET), kontrolowanego dziś przez Vivendi Universal.
— Mamy pewne propozycje rozwiązania obecnej sytuacji. Z oczywistych względów nie chcę jednak rozmawiać o szczegółach — mówi Bogusław Kułakowski, odwołany przez Elektrim i DT prezes PTC.
Nowy zarząd, wpisany do Krajowego Rejestru Sądowego, cały czas nie może wejść do siedziby spółki. Pojawiły się informacje, że banki stanęły po jego stronie i poprzednie władze nie mają dostępu do kont. Paraliż?
— Zarządzanie operacyjne firmą przebiega bez problemów, regulujemy płatności — zapewnia Bogusław Kułakowski.
Skłóceni udziałowcy nie podjęli dotychczas negocjacji. ET, nie uznając nowej rady i zarządu PTC, chce przywrócenia poprzedniego stanu. To warunek rozpoczęcia rozmów. A Elektrim? Twierdzi, że wszystko jest OK, a jego działania wynikają tylko i wyłącznie z respektowania decyzji sądów. Spółka chce rozmawiać natomiast z DT. Niemcy zapowiedzieli bowiem, że skorzystają z możliwości przymusowego wykupu udziałów w PTC po wartości księgowej, czyli za blisko 300 mln EUR. Rynkowa wartość pakietu sięga 1,5 mld EUR.